Uwaga : ważna notka pod rozdziałem !!!
*Następnego ranka *
*Oczami Izy*
Obudziłam się cała obolała.
Z wielkim trudem podniosłam głowę i otworzyłam moje brązowiutkie paczadełka.
Byłam mega zdziwiona, że obudziłam się w obcym, chyba salonie leżąca koło Harrego z 1D na kanapie i w towarzystwie innych ludzi na ziemi.
Zaczęłam przyglądać się wszystkim śpiącym.
Byłam zszokowana, gdy wśród nich zobaczyłam Cher Lloyd, Eda Sheerana i inne sławne osoby.
Po chwili dopiero przypomniałam sobie co wczoraj się działo.
Leżałam dalej z lekko uchylonymi oczami.
Po chwili kilka śpiochów opuściło willę chłopaków.
Po jakiś 20 minutach nikogo oprócz zespołu i mnie nie było w domu.
Po cichutku wstałam z sofy,i zaczęłam szukać łazienki.
Gdy znalazłam ją otworzyłam drzwi, i pierwsze co zrobiłam po wejściu do pomieszczenia przejrzałam się w lustrze.
Nie wyglądałam najgorzej.
Jedynie miałam lekko zniszczoną fryzurę.
Chwyciłam szczotkę, która leżała na jednej z półek i powolutku zaczęłam rozczesywać moje kudły.
Gdy wyglądałam już w miarę normalnie ruszyłam do wcześniej odnalezionej kuchni.
Postanowiłam, że przygotuje chłopakom coś do jedzenia i do picia ( Kac XD ) w podziękowaniu za zaproszenie.
Z szafek wyjęłam to co było mi potrzebne i zaczęłam robić śniadanko.
Zaczęłam od pysznej jajecznicy, którą robię po mistrzowsku.
Gdy ona była już na patelni zaczęłam przygotowywać moje popisowe naleśniki.
Po skończeniu nałożyłam 5 porcji.
Koło każdego talerza postawiłam butelkę wody.
Wyciągnęłam z mojej malutkiej torebki notesik i długopis i napisałam chłopakom kartkę.
Smacznego śniadanka :*
Iza xx
Ubrałam na siebie moją ramoneskę.
Zadzwoniłam po taxi i zostało mi tylko czekać.
Po krótkiej chwili jechałam już autem pod mój dom.
Gdy podróż dobiegła końca podałam kierowcy nie dużą kwotę pieniędzy i powolnym krokiem ruszyłam w stronę frontowych drzwi.
Miałam nadzieję, że dziewczyny jeszcze są u Mariny i obejdzie się bez zdecydowanie zbędnych pytań.
Nerwowo nacisnęłam klamkę.
Drzwi były zamknięte, może ich jeszcze nie będzie.
Oby...
Wyciągnęłam klucze i z drobną trudnością wsadziłam je do zamka.
Miałam rację.
W willi nikogo nie było.
Prędko pobiegłam na piętro .
Szybko zmyłam swój makijaż.
Następną czynnością była zmiana ubrań.
Już mniej spięta zeszłam do salonu i włączyłam oczywiście Eske.
Akurat puszczali piosenkę One Direction "Alive".
Zaczęłam ją sobie nucić.
Od razu w mojej głowie pojawiły się wspomnienia z wczorajszego wieczora.
Świetnie się bawiłam.
Chłopcy nie są tacy jak mówią wszyscy, oni nie są rozpieszczonymi gwiazdeczkami tylko normalnymi chłopakami z talentem.
*Oczami Nialla*
Nagle mój sen przerwał mi zapach jedzenia wydobywający się chyba z kuchni.
Mimo wielkiego kaca błyskawicznie wstałem.
W naszym domu był ogromny bałagan, więc nie obyło się bez drobnego potknięcia.
Gdy byłem w kuchni widok, który ujrzałem mnie mega zaskoczył.
Nasz stół, był zapełniony pysznym, jeszcze ciepłym śniadankiem.
Zastanawiało mnie tylko przez kogo zostało wykonane.
Nie trwało to długo.
Dodatkowo obok talerzy z posiłkiem stały proszki na kaca i butelki wody.
Raj na ziemi.... *___*
W tym pomieszczeniu panował też totalny (za przeproszeniem) burdel.
No ja oczywiście prze inteligentny Niall tak śpieszyłem się do jedzenia, że gdy byłem w połowie naszej dużej kuchni poślizgnąłem się na jakiejś butelce po piwie i leżałem na podłodze.
Od razu pozostali domownicy przebudzili się i z lekkimi wyrzutami przyszli do kuchni.
-Niall co się stało?- zapytał jeszcze zaspany Liam.
-Poczułem zapach jedzenia a więc (jak to ja) od razu się tu zjawiłem, a przez ten "burdel" leże na ziemi. Nie widać ?
-Ty i ten twój apetyt. Zaraz, zaraz jakie jedzenie ?- zapytał Harry.
-No to- wskazałem na ładnie nakryty stół.
-Kto to zrobił ?- zapytał.
-Iza- odpowiedział Lou.
-S kąd wiesz?- zapytałem.
-Jeszcze umiem czytać wiecie - zaśmiał się trzymając malutką karteczkę.
-Pokaż to- wyrwał mu ją z rąk Hazza.
-Spokojnie. Po co ta agresja ?- powiedział rozbawiony Lou.
*Oczami Hazzy*
Znów uciekła.
Wczoraj było tak pięknie, a dzisiaj znów ta szara rzeczywistość.
Nagle mnie olśniło.
-Chłopaki macie jej adres ?
-Nom- odpowiedzieli wspólnie.
-Mamy dwa dni wolnego, no nie Li?
-Nooom... Co ty chcesz zrobić ?
-Jade do niej - odpowiedziałem pewnie.
-Oj nie tak szybko. Najpierw pomożesz nam posprzątać wille- zaprotestował Zayn.
-Spoko- odpowiedziałem bez entuzjazmu.
Zabraliśmy się za porządki.
Ja i Zayn sprzątaliśmy salon i kuchnię.
Lou i Niall sprzątali wszystkie sypialnie i łazienki.
Natomiast Liam ogród.
Po jakiś 3,5 godzinach wszystko lśniło.
-Dobra dajcie mi ten adres- powiedziałem z wielkim bananem na twarzy.
Liam podał mi dane i po chwili już siadałem za kierownicę mojego auta.
Otworzyłem bramę i włączyłem się do ruchu.
Po zdziwiająco krótkim czasie byłem pod równie piękną willą dziewczyny.
Trochę zestresowany podążałem ścieżką, która prowadziła do frontowego wejścia.
Lekko skrępowany zapukałem.
Ze zdenerwowania zacząłem tupać nogą.
Powoli za drzwiami dało się usłyszeć kroki.
Nagle w zamku coś drgnęło i drzwi się otworzyły.
W szybkim tępie podniosłem głowę, lecz to co zobaczyłem na maxa mnie zdziwiło.
____________________________________________________
Heeeej Kochane !!! ;*
Zastanawiam się czy jest sens dalej prowadzić tego bloga ...
Nie ma żadnych komentarzy.... :(
Mam wrażenie, że nikt tego nie czyta ....
Smutnoo mi ... :'(
Dobra....
Nie będę się wam żalić .
Mam nadzieję, że rozdział się wam spodobał ;*
Iza ;*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz