niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 8

*Oczami Izy *
Punktualnie o godzinie 16 usłyszałyśmy dzwonek do drzwi.
-Poczekaj tu, ja otworzę- powiedziała Marceliśka.

*Oczami Harrego*
Od kiedy Iza zgodziła się na randkę chodzę ciągle z głową w chmurach.
Cały czas coś szykuje, i nie mam czasu.
Chłopaki się ze mnie śmieją, ale mam to gdzieś.
Tylko potem jak na starość zostaną sami to nie moja wina.
Strój miałem już wybrany, kwiaty zamówione, stolik w restauracji zarezerwowany, limuzyna załatwiona.
To chyba tyle.
Pożegnałem się z chłopakami i wyszedłem z domu.
Pojazd już czekał.
Szybko ruszyłem w jego kierunku, i po chwili już jechałem po Izę.
Gdy pojazd się zatrzymał zdenerwowany sprawdziłem godzinę.
Nie chciałem być zbyt wcześnie, lecz także nie chciałem być spóźniony.
Na moim zegarku ( tym od Beli) zauważyłem, że jest już 15:59.
Uffff....
Zapukałem do drzwi.
Po kilku sekundach w drzwiach stała ta sama dziewczyna co wczoraj.
-Hej! Wejdź ! Iza już czeka-zaprosiła mnie gestem dłoni do domu.
Razem z BARDZO dużym bukietem jasno-różowych róż wszedłem do środka.
Kiedy byłem już w salonie, po schodach zaczęła schodzić pięknie ubrana Iza.
Mimowolnie na moją twarz wdarł się uśmiech.

*Oczami Izy*
Gdy dowiedziałam się, że Harry już jest w domu, zaczęłam kierować się w stronę schodów.
Kiedy go zobaczyłam z tym wielkim bukietem róż miałam ochotę rozpłakać się ze szczęścia.
-Cz...Cześć- jąkał się troszkę, po czym znów się uśmiechnął.
-Hej- odpowiedziałam pewnie.
Widziałam, że trochę się rozluźnił.
-Trzymaj to dla Cibie- wręczył mi śliczny bukiet.
-Dziękuje- cmoknęłam go w policzek.
Po jego uśmiechu stwierdziłam, że podobało mu się to.
-Możesz to robić częściej.
-Jak zasłużysz- zaśmiałam się.
-Dobra idziemy, bo się spóźnimy.
-Na co się spóźnimy ? - zapytałam ciekawa.
-Niespodzianka !
-Nie wiem czy wiesz, ale nienawidzę niespodzianek.
-Moje polubisz- uśmiechnął się.
-Miejmy nadzieję...- mruknęłam cicho.
Ten nawet na mnie nie spojrzał, tylko szedł dalej do drzwi.
Kiedy znaleźliśmy się na zewnątrz, to co zauważyłam przerosło moje najśmielsze oczekiwania.
Na podjeździe do mojej willi stała LIMUZYNA !!!
-Harry oszalałeś ? To musiało kosztować fortunę.
-Nie przesadzaj, tylko wsiadaj- nalegał.
Wykonałam polecenie, i po chwili we dwoje podróżowaliśmy długą, czarną limuzyną.
-A powiesz mi chociaż jak długo będziemy jechać ?- zapytałam z miną kotka ze Shreka.
Widziałam, że Harry się zastanawia.
Chciał już coś powiedzieć lecz mu przerwałam.
-Za buziaka.
-W usta.
-W policzek.
-W usta.
-W policzek.
-W usta.
-W policzek.
-W usta.
-W policzek, albo wcale- zagroziłam.
-No dobra, będziemy jechać około godziny, jak nie będzie korków.Teraz nagroda - uśmiechnął się łobuzersko.
Zaczęłam powoli zbliżać się do jego policzka.
Gdy byłam już bardzo blisko, nagle Harry odwrócił twarz w moją stronę, i moje usta zetknęły się z jego wargami.
Zaczął on pocałunek.
Ku mojemu zdziwieniu nie odepchnęłam go.
Podobało mi się w jaki sposób to robił.
Był taki delikatny.
Jego miękkie wargi były dla mnie wręcz rozkoszą.
Nasze języki toczyły ze sobą zaciętą walkę.
On też nie miał zamiaru zakończyć czegoś tak pięknego.
W końcu zabrakło nam powietrza.
Byliśmy zmuszeni się od siebie oderwać.
Kiedy to zrobiliśmy od razu się zarumieniłam, i spuściłam głowę w dół.
Po chwili chłopak podniósł jednym ze swoich palców mój podbródek.
-Po co kryjesz te urocze rumieńce ?
-Bo ich nienawidzę. Pojawiają się zawsze, gdy jestem zawstydzona.
-Czyli teraz jesteś ? - zapytał i się uśmiechnął uroczo.
-A ty nie ?
-Wiesz... Mi to się nawet podobało - powiedział i się szeroko uśmiechnął.


Moment później dotknął swoich ust, jakby jeszcze raz chciał poczuć na nich smak moich.
-Zostało nam jeszcze tyle czasu drogi... Co my będziemy robić ? -zapytałam.
-Może w końcu się czegoś o tobie dowiem.
-A ja o tobie .
-A więc ja zacznę- powiedział- Kim są dziewczyny, które były u Ciebie w domu, i jak je poznałaś ?
-A więc to długa historia... No to od początku.- westchnęłam- Jak widziałeś w Londynie mieszkam z czterema innymi dziewczynami. Szczupła blondynka, z niebieskimi oczami, to Julka. Jest moją siostrą.Wcześniej mieszkałyśmy w małej Polskiej miejscowości .Byłyśmy bardzo lubiane.Miałyśmy bardzo dużo przyjaciół. W Polsce został jeszcze mój brat bliźniak Dawid. Świetnie się z nim dogaduje.Wysoka uśmiechnięta brunetka ma na imię Honorata. Kiedyś była piosenkarką, ale musiała z tego zrezygnować, ale to już dłuższa historia.Ma ona trzech braci.Mieszkała 6 godzin drogi od mojej miejscowości.- gdy to powiedziałam wiedziałam, że jest zdziwiony-Wysoka brunetka, nie zbyt przyjazna - powiedziałam i cicho zaśmiałam się pod nosem- nazywa się Laura.Pochodzi ona z Brzegu. Jest to niewielka miejscowość, położona około 5 godzin drogi od mojej miejscowości. Ma brata, który również śpiewa.Laura, to raczej taka nasza Bad Girl. Jeździ na motocyklu, gra na perkusji, pali- widziałam, że na to słowo się skrzywił- i ubiera się tylko w ciemne kolory.Mimo to w stosunku do nas jest bardzo przyjazna.Szatynka, która otworzyła Ci drzwi to Marcelina. Urodziła się w Stargardzie Szczecińskim, 8 godzin drogi z mojej miejscowości.Ma dwie siostry. Jedna jest piosenkarką, a druga zwykłą dziewczyną. Celiśka uwielbia taniec.To jest jej pasja.Cała nasza piątka mieszkała w małych miejscowościach. Nie miałyśmy w nich możliwości do rozwoju. Każda z nas miała ten sam cel.Przeprowadzić się do Warszawy, stolicy naszego kraju, i osiągnąć coś wielkiego. Razem z moją siostrą mieszkałyśmy w sporym mieszkaniu, w centrum miasta.Pewnego dnia wpadłyśmy na Honoratę i po kilku spotkaniach się zaprzyjaźniłyśmy.Gdy 1 stycznia miałam urodziny we trójkę poszłyśmy do klubu, w którym spotkałyśmy Laurę i Celiśkę. Od tamtej pory ciągle się spotykałyśmy.W końcu postanowiłyśmy razem zamieszkać. W Warszawie razem mieszkałyśmy cztery miesiące. Potem zrodziła się w nas chęć mieszkania w Londynie.Bardzo błagałyśmy rodziców. Pewnego dnia powiedzieli nam, że złożyli się na naszą willę w Londynie.- opowiadałam-To chyba tyle.-skończyłam i się uśmiechnęłam.
-Woow...Nieźle pokręcone...- powiedział i się uśmiechnął.
-Myślisz, że o tym nie wiem ? Teraz moja kolej- zaczęłam myśleć- a więc teraz ty mi opowiedz jak wy się poznaliście.
-To ty nie wiesz ? - zapytał zdziwiony.
-No nie za bardzo... Wiesz nie jestem jakąś waszą wielką fanką.
-No a więc ....- i zaczął opowiadać całą ich historię. 
Od samego X-factor .
-To jest dopiero szalone - zaśmiałam się.
Całe opowiadanie zajęło nam podróż.
Gdy dojechaliśmy na miejsce Harry wysiadł z limuzyny pierwszy i przytrzymał mi drzwi.
Uśmiechnęłam się do niego uroczo.
Gdy opuściłam nasz pojazd, w oczy rzucił mi się śliczny budynek.
Jego ściany były brązowe.
Miał on wiele pięter.
Drewniane okna, były ogromne, dzięki czemu pozwalały klientom na podziwianie widoków.
Sam fakt, że gmach jest na wzgórzu to ułatwiał.
Dodatkowo cała okolica była pokryta śniegiem, który wydawał się błyszczący pod wpływem świateł latarni.
Gdy weszliśmy na odpowiednie piętro podszedł do nas kelner.
-Nazwisko proszę- spojrzał na nas i lekko się uśmiechnął.
-Styles - odpowiedział.
Mężczyzna przejrzał listę i po chwili się odezwał.
-Tędy proszę- wystawił rękę w kierunku stolika przy oknie.
Harry jak dżentelmen odsunął mi krzesło, na którym usiadłam.
On po chwili zrobił to samo.
Gdy odwróciłam głowę w lewo ujrzałam piękny widok.
Miasto z tej perspektywy wyglądało wspaniale.


Wszystkie światełka tylko dodawały uroku.
Do naszego stolika przyszła kobieta z dość sporym wazonem napełnionym wodą, na mój bukiet.
Gdy stały już na stole odezwałam się do Harrego, który mi się przyglądał.
-Śliczne są. Dziękuje, nie musiałeś.
-Może nie musiałem, ale chciałem- uśmiechnął się szeroko.
Odwzajemniłam gest.
Gdy kelner przyniósł nam to co wcześniej zamówiliśmy zaczęliśmy jeść.
Dużo przy tym rozmawialiśmy i się śmialiśmy.
To była wspaniała kolacja.
Gdy wychodziliśmy przytuliłam się lekko do Harrego, co widocznie mu się spodobało.
-Szkoda, że ten wspaniały wieczór się już kończy- westchnęłam.
-Wcale się nie kończy-uśmiechnął się cwaniacko.
-Co ? Jak to ?- spytałam mega zdziwiona.
-Idziemy jeszcze na spacer, po najpiękniejszych miejscach Londynu.
Już nic nie mówiłam, tylko szłam w kierunku naszego środka transportu.
Po paru minutach limuzyna zaparkowała na jakimś parkingu, a my wysiedliśmy.
Zobaczyłam przed sobą coś w stylu parku.
Wyczekująco popatrzyłam na Harrego.
Ten tylko się uśmiechnął.
Weszliśmy przez ogromną bramę.
To co tam zobaczyłam wyglądało BOSKO !!!


Drzewa obsypane białym puchem, a pomiędzy nimi przechadzają się zakochane pary.
-Ale tutaj magicznie-zachwycałam się.
-Wiem, właśnie dlatego Cię tutaj przyprowadziłem.
-Dziękuje. Dziękuje jeszcze raz.
W jego towarzystwie byłam bardzo szczęśliwą osobą.
Nie myślałam wtedy o otaczających mnie problemach.
Byłam mu za to bardzo wdzięczna.
Szliśmy bardzo blisko siebie.
Co jakiś czas moje palce ocierały się o jego.
W końcu się odważyłam i je złączyłam razem.


Chłopak w błyskawicznym tępie spojrzał na moją twarz.
Odwróciliśmy się tak, że staliśmy naprzeciwko siebie.
Po prostu tonęłam w jego zielonych tęczówkach.
W końcu jego twarz zaczęła przybliżać się do mojej.
Spojrzałam na jego usta.
Kusiły mnie.
Gdy dzieliły już nas milimetry ja wykonałam ruch i złączyłam nasze wargi w namiętnym pocałunku.
__________________________________________________________
8 ROZDZIAŁ !!!
Cudem zdążyłam go napisać bo w tym tygodniu miałam sprawdzian próbny i wiele innych.
W tym rozdziale dowiadujecie się jak poznały się dziewczyny. XD
Według mnie dość ciekawa i DŁUGA historia. ;3
Jestem z niego zadowolona, co w moim przypadku zdarza się bardzo rzadko.
Mam nadzieję, że wam też się podoba :) :) :)
Następny pojawi się dopiero w CzWaRtEk.
Iza ;* ;* <3 <3

środa, 26 listopada 2014

Rozdział 7


*Oczami Harrego*
W szybkim tempie podniosłem głowę, lecz to co zobaczyłem na maxa mnie zdziwiło...
Za drzwiami stała jakaś inna blondynka, której nie widziałem nigdy na oczy.
Miała rozpuszczone włosy.
Na jej twarzy gościło lekkie zmieszanie i zdziwienie.
Ubrana była w
Przez chwilę byłem w taki szoku, że nie potrafiłem nic powiedzieć.
Z transu obudziła mnie dziewczyna.
-Cześć.
-Hej- udało mi się wydukać kilka pierwszych słów- czy mieszka tu może Iza Kwiatkowska ?
-Tak- odpowiedziała i się uśmiechnęła- Wejdź do środka za chwilę ją zawołam.
Dziewczyna prowadziła mnie przez niewielki korytarz.
Po kilku sekundach stałem w wejściu do pięknego salonu.
Znajdowała się w nim wielka kanapa, na której rozłożone były 4 dziewczyny.
Wśród nich zauważyłem Izę.
-Bela masz gościa.
Iza błyskawicznie podniosła głowę .
-Harry ? Co ty tutaj robisz ?- powiedział i lekko się uśmiechnęła.

-Hej. Przyszedłem porozmawiać.
-Spoko. To chodź na piętro do mojego pokoju-zaproponowała.
Zgodziłem się.
Po chwili podążałem za dziewczyną po schodach.
Następny był trochę długi korytarz.
Na jednej ze ścian zauważyłem bardzo dużo zdjęć.
Niektóre były z dzieciństwa, a niektóre nie.
Gdzie nie gdzie widziałem młodego chłopaka.
Gdzieś w głębi duszy pojawiła się obawa, że to jest chłopak Izy, lecz starałem się odganiać te myśli.
Gdyby był to jej chłopak, to zapewne odrzucała by wszystkie moje drobne zaloty.
Gdy dziewczyna się zatrzymała pod drzwiami z napisem Bela (pokój Izy był pokazywany w 3 rozdziale).
Był pięknie urządzony.
Białe meble świetnie komponowały się z ciemnymi ścianami i dodatkami.
-Rozgość się - powiedziała dziewczyna z uśmiechem.
-Z miłą chęcią - odpowiedziałem i usiadłem na łóżku.
Dziewczyna oparła się o białą komodę, która stała naprzeciwko łóżka.
-Masz podziękowania od Nialla.
-Za co ?
-Za śniadanie- zaśmiałem się.
-Tylko po to przyszedłeś ?
-Nie... - skończyłem wypowiedzi, ponieważ mi przerwała Iza.
-Poczekaj chwilkę- powiedziała.
Podeszła do drzwi i bardzo mocno w nie kopnęła.
-Ałć !- krzyknął ktoś za drzwiami.
Po chwili byo słychać śmiechy dziewczyn.
-Wynocha z pod drzwi- krzyknęła Iza.
Następnie słyszeliśmy tylko oddalające się kroki.
-Już możesz- powiedziała i zaśmiała się uroczo, co spowodowało stado motyli w moim brzuchu.
-No więc...- nie wiedziałem jak zacząć- czy nie chciałabyś wyjść jutro ze mną gdzieś ?
-Z wielką chęcią - uśmiechnęła sie szeroko co dodało mi otuchy-ale pod jednym warunkiem.
Zacząłem się trochę obawiać.
-Jakim ?
-Dasz mi swój numer telefonu.
Ufff.....
Już myślałem, że jednak zmieni zdanie.
-Ale ty dasz mi swój- uśmiechnąłem się łobuzersko.
-Spoczko :)
Wymieniliśmy się numerami z czego byłem mega szczęśliwy.
-To godzinę spotkania wyślę Ci  SMS-em.
-Ok.
-Dobra to ja już się będe zbierał.
-Odprowadzę Cię.
Wyszliśmy z pokoju dziewczyny.
Powtórzyliśmy drogę, którą szliśmy jakieś 15 minut temu i zeszliśmy po schodach.
Gdy znaleźliśmy się w przedpokoju zacząłem ubierać buty i kurtkę.
Gdy skończyłem powiedziałem - No to pa - chciałem już wychodzić lecz dziewczyna zrobiła coś co jednocześnie wmurowało mnie w ziemię i przeniosło do nieba.
Dała buziaka w policzek, po czym się zarumieniła.
Wyglądała słodko.

*Oczami Izy *
Harry opuścił już naszą willę.
Chwilkę jeszcze stałam w miejscu, po czym ruszyłam do salonu, w którym dziewczyny o czymś zacięcie dyskutowały.
Mogłabym sobie ręke uciąć, że rozmawiały o mnie i o Hazzie.
Nie zauważyły mnie gdy weszłam do pomieszczenia.
Dostrzegły moją osobę dopiero gdy siadnęłam na jednym z foteli.
Moje przyjaciółki nagle ucichły.
-O czym rozmawialiście- zapytała się w końcu moja siostra.
-A o niczym po za tym, że zaprsił mnie na randkę- odpowiedziałam wesoła prawie krzycząc.
-Zaraz zaraz... Przecież mowiłaś nam niedawno, że straciłaś kontakt z nimi, a więc skąd on tu  się wziął ?
Zaczęłam opowiadać im o urodzinach.
Na początku były trochę obrażone, że im nie powiedziałam, ale potem ciszyły się razem ze mną randką.
Po rozmowie zaczęłyśmy oglądać filmy.
Obejrzałyśmy  około 4 filmy.
W pewnym momencie spojrzałam na godzinę.
Byłam mega zdziwiona gdy zobaczyłam, że jest już po 23.
Poinformowałam o tym dziewczyny, po czym całą piątką poszłyśmy do swoich pokoi.
Gdy przekroczyłam próg swojego pokoju od razu chwyciłam moją kochaną piżamkę i poszłam pod prysznic.
Po wykonaniu toalety wieczornej żuciłam się na łóżko.
Nag;e usłyszałam dźwięk mojego telefonu.
Od: Harry ;)
Miłej nocy ;*
Do: Harry ;)
Nawzajem ^^
Po chwili już byłam w objęciach Morfeusza.
*Rano*
Gdy obudziłam się pierwsze co zrobiłam to sprawdziłam, która godzina.
Była 11:43.
OMG....
Następne co sprawdziłam to wiadomości.
Pierwsza rzuciła mi się w oczy nowa wiadomość od Harrego.
Od: Harry ;)
Będę po Ciebie o 16:00 :D
Do zobaczenia ;***
Do: Harry ;)
Spx ;) 
Będę czekać :3
Po chwili bezczynnego siedzenia ruszyłam do łazienki.
Oczywiście wykonałam wszystkie poranne czynności.
Ubrana, umyta i pachnąca zeszłam na dół.
Zauważyłam tam już wszystkie moje przyjaciółki.
-To co dzisiaj ten dzień - powiedziała podekscytowana Smerfeta.
-Spokojnie, to tylko randka.
-Możesz tak mówić. Ja i tak wiem swoje.
Doskwierał mi głód, dlatego zaczęłam przygotowywać sobie śniadanie.

Smakowało wspaniale.
Po zjedzeniu nudziło mi się jak nie wiem.
Zaproponowałam Julce, żeby zagrała coś na gitarze i zaśpiewała.
Zgodziła się bez problemu.
Skoczyła szybko po gitarę i już była z powrotem do nas.
Śpiewała pięknie.
Jestem z niej dumna.
Niestety ona nie chce iść na żaden casting.
Mieliśmy zamiar wysłać ją z rodziną do Must be the music, lecz ona się spierała.
Nie nalegałyśmy z mamą długo.
W końcu nie będziemy jej do niczego zmuszać.
Po chwli wszystkie zaczęłyśmy śpiewać.
Nasze głosy wspaniale się ze sobą komponowały.
Gdy skończyłyśmy się była już 14:26.
-O mój Boże !!! Harry niedługo przyjedzie.
-No to idziemy Cię przygotować !
Wszystkie razme ruszyłyśmy do mojego pokoju.
Julka zaczęła wybierać mi ubrania, z małą pomocą Celiśki.
Honey miała zrobić mi makijaż .
Laura miała zająć się mimi włosami.
Szybko piegłam pod prysznic, a one zostały w sypialni.
Gdy wyszłam zauważyłam, że ubrania są już wybrane.
Szybko spojrzałam na outfit i byłam w siódmym niebie.
Moja siostra ma gust.
Wszystko ze sobę świetnie współgrało.

Była już 15:45.
Wypsikałam się moimi ulubionymi perfumami i czekałam na chłopaka .
__________________________________________________
Tadam... !!!
Następny rozdział ;*
Będzie pierwsza randka !!!
Mam nadzieję, że jesteście ciekawi co dalej <3
Kolejny dopiero w niedzielę ...
Iza <333

wtorek, 25 listopada 2014

Haha XD Leżę i kwiczę :D


Ostatnio przeglądałam sobie polskie strony o One Direction na fb.
Patrzcie co tam znalazłam.


OMG :D
Tak po za tym rozdział dodam tak ja się umawialiśmy jutro ;*
Iza xoxo

niedziela, 23 listopada 2014

WAŻNE !!!


A więc moje czytelniczki!
Od dzisiaj rozdziały będą dodawane co trzy dni... :(
Postanowiłam tak, ponieważ nie ma komentarzy, a skoro nie ma komentarzy, to znaczy, że mój blog jest beznadziejny.
Od teraz będę miała troszkę więcej czasu do pisania, i może w końcu moje opowiadanie się wam spodoba :) :(




Rozdział 6

Uwaga : ważna notka pod rozdziałem !!!

*Następnego ranka *

*Oczami Izy*
Obudziłam się cała obolała.
Z wielkim trudem podniosłam głowę i otworzyłam moje brązowiutkie paczadełka.
Byłam mega zdziwiona, że obudziłam się w obcym, chyba salonie leżąca koło Harrego z 1D na kanapie i w towarzystwie innych ludzi na ziemi.
Zaczęłam przyglądać się wszystkim śpiącym.
Byłam zszokowana, gdy wśród nich zobaczyłam Cher Lloyd, Eda Sheerana i inne sławne osoby.
Po chwili dopiero przypomniałam sobie co wczoraj się działo.
Leżałam dalej z lekko uchylonymi oczami.
Po chwili kilka śpiochów opuściło willę chłopaków.
Po jakiś 20 minutach nikogo oprócz zespołu i mnie nie było w domu.
Po cichutku wstałam z sofy,i zaczęłam szukać łazienki.
Gdy znalazłam ją otworzyłam drzwi, i pierwsze co zrobiłam po wejściu do pomieszczenia przejrzałam się w lustrze.
Nie wyglądałam najgorzej.
Jedynie miałam lekko zniszczoną fryzurę.
Chwyciłam szczotkę, która leżała na jednej z półek i powolutku zaczęłam rozczesywać moje kudły.
Gdy wyglądałam już w miarę normalnie ruszyłam do wcześniej odnalezionej kuchni.
Postanowiłam, że przygotuje chłopakom coś do jedzenia i do picia ( Kac XD ) w podziękowaniu za zaproszenie.
Z szafek wyjęłam to co było mi potrzebne i zaczęłam robić śniadanko.
Zaczęłam od pysznej jajecznicy, którą robię po mistrzowsku.
Gdy ona była już na patelni zaczęłam przygotowywać moje popisowe naleśniki.
Po skończeniu nałożyłam 5 porcji.
Koło każdego talerza postawiłam butelkę wody.
Wyciągnęłam z mojej malutkiej torebki notesik i długopis i napisałam chłopakom kartkę.

Smacznego śniadanka :*
Iza xx

Ubrałam na siebie moją ramoneskę.
Zadzwoniłam po taxi i zostało mi tylko czekać.
Po krótkiej chwili jechałam już autem pod mój dom.
Gdy podróż dobiegła końca podałam kierowcy nie dużą kwotę pieniędzy i powolnym krokiem ruszyłam w stronę frontowych drzwi.
Miałam nadzieję, że dziewczyny jeszcze są u Mariny i obejdzie się bez zdecydowanie zbędnych pytań.
Nerwowo nacisnęłam klamkę.
Drzwi były zamknięte, może ich jeszcze nie będzie. 
Oby...
Wyciągnęłam klucze i z drobną trudnością wsadziłam je do zamka.
Miałam rację.
W willi nikogo nie było.
Prędko pobiegłam na piętro .
Szybko zmyłam swój makijaż.
Następną czynnością była zmiana ubrań.


Już mniej spięta zeszłam do salonu i włączyłam oczywiście Eske.
Akurat puszczali piosenkę One Direction "Alive".
Zaczęłam ją sobie nucić.
Od razu w mojej głowie pojawiły się wspomnienia z wczorajszego wieczora.
Świetnie się bawiłam.
Chłopcy nie są tacy jak mówią wszyscy, oni nie są rozpieszczonymi gwiazdeczkami tylko normalnymi chłopakami z talentem.

*Oczami Nialla*

Nagle mój sen przerwał mi zapach jedzenia wydobywający się chyba z kuchni.
Mimo wielkiego kaca błyskawicznie wstałem.
W naszym domu był ogromny bałagan, więc nie obyło się bez drobnego potknięcia.
Gdy byłem w kuchni widok, który ujrzałem mnie mega zaskoczył.
Nasz stół, był zapełniony pysznym, jeszcze ciepłym śniadankiem.
Zastanawiało mnie tylko przez kogo zostało wykonane.
Nie trwało to długo.
Dodatkowo obok talerzy z posiłkiem stały proszki na kaca i butelki wody.
Raj na ziemi.... *___*
W tym pomieszczeniu panował też totalny (za przeproszeniem) burdel.
No ja oczywiście prze inteligentny Niall tak śpieszyłem się do jedzenia, że gdy byłem w połowie naszej dużej kuchni poślizgnąłem się na jakiejś butelce po piwie i leżałem na podłodze.
Od razu pozostali domownicy przebudzili się i z lekkimi wyrzutami przyszli do kuchni.
-Niall co się stało?- zapytał jeszcze zaspany Liam.
-Poczułem zapach jedzenia a więc (jak to ja) od razu się tu zjawiłem, a przez ten "burdel" leże na ziemi. Nie widać ?
-Ty i ten twój apetyt. Zaraz, zaraz jakie jedzenie ?- zapytał Harry.
-No to- wskazałem na ładnie nakryty stół.
-Kto to zrobił ?- zapytał.
-Iza- odpowiedział Lou.
-S kąd wiesz?- zapytałem.
-Jeszcze umiem czytać wiecie - zaśmiał się trzymając malutką karteczkę.
-Pokaż to- wyrwał mu ją z rąk Hazza.
-Spokojnie. Po co ta agresja ?- powiedział rozbawiony Lou.

*Oczami Hazzy*
Znów uciekła.
Wczoraj było tak pięknie, a dzisiaj znów ta szara rzeczywistość.
Nagle mnie olśniło.
-Chłopaki macie jej adres ?
-Nom- odpowiedzieli wspólnie.
-Mamy dwa dni wolnego, no nie Li?
-Nooom... Co ty chcesz zrobić ?
-Jade do niej - odpowiedziałem pewnie.
-Oj nie tak szybko. Najpierw pomożesz nam posprzątać wille- zaprotestował Zayn.
-Spoko- odpowiedziałem bez entuzjazmu.
Zabraliśmy się za porządki.
Ja i Zayn sprzątaliśmy salon i kuchnię.
Lou i Niall sprzątali wszystkie sypialnie i łazienki.
Natomiast Liam ogród.
Po jakiś 3,5 godzinach wszystko lśniło.
-Dobra dajcie mi ten adres- powiedziałem z wielkim bananem na twarzy.
Liam podał mi dane i po chwili już siadałem za kierownicę mojego auta.
Otworzyłem bramę i włączyłem się do ruchu.
Po zdziwiająco krótkim czasie byłem pod równie piękną willą dziewczyny.
Trochę zestresowany podążałem ścieżką, która prowadziła do frontowego wejścia.
Lekko skrępowany zapukałem.
Ze zdenerwowania zacząłem tupać nogą.
Powoli za drzwiami dało się usłyszeć kroki.
Nagle w zamku coś drgnęło i drzwi się otworzyły.
W szybkim tępie podniosłem głowę, lecz to co zobaczyłem na maxa mnie zdziwiło.
____________________________________________________
Heeeej Kochane !!! ;*
Zastanawiam się czy jest sens dalej prowadzić tego bloga ...
Nie ma żadnych komentarzy.... :(
Mam wrażenie, że nikt tego nie czyta ....
Smutnoo mi ... :'(
Dobra....
Nie będę się wam żalić .
Mam nadzieję, że rozdział się wam spodobał ;*
Iza ;*

piątek, 21 listopada 2014

Teledysk ;*



Dzisiaj wyszedł teledysk do piosenki Night Changes ;*
Jest po prostu IDEALNY <3







Informacja ;*


Hej kochani :*
Jak wiecie uwielbiam opowiadania !!!
Możecie w komentarzach wysyłać mi linki do waszych.
Z chęcią przeczytam :*


Rozdział 5

*Oczami Izy*
Dzisiaj jest dzień urodzin Harrego.
Co noc mi się śnił.
W głębi duszy cieszyłam się, że w końcu go zobaczę.
Lecz nie mogłam tego okazać, ponieważ dziewczyny nic nie wiedziały i miało tak zostać.
Nakłamałam im, że idę do lekarza z nieustającym bólem głowy,  potem może wyjdę do jakiejś kawiarni lub na miasto, podczas gdy one będą nocować u Emmy i reszty.
Dzień wcześniej dostałam SMSa od Nialla z adresem, pod który zawiezie mnie taksówka.
Gdy dziewczyn już nie było w domu zaczęłam się przygotowywać.
Najpierw wzięłam porządny prysznic i umyłam włosy.
Gdy wyszłam z kabiny zajęłam się suszeniem włosów.
Później umyłam żeby i twarz.
Zabrałam się za makijaż.
Postawiłam na mocno podkreślone oko i rozpuszczone włosy.
Następnie musiałam się zmierzyć z czymś okropnym.
A mianowicie wybiorem ubrań.
Po godzinnych zmaganiach wybrałam takie coś:


Sukienka świetnie uwydatniała wszystkie moje kształty.
Niall napisał mi SMSa, że za jakieś piętnaście minut taksówka powinna stać pod moim domem.
Byłam nieco podekscytowana.
Gdy usłyszałam klakson w szybkim tępie udałam się na zewnątrz.
Weszłam do pojazdu i przywitałam się z miłym, starszym panem za kierownicą.
Zdziwiło mnie to, że gdy chciałam mu podać adres nawet na niego nie spojrzał tylko sam pojechał.
Dodatkowo dziwne było to że taksówka jechała tylko około dziesięć minut.
Gdy chciałam zapłacić mężczyzna powiedział, że wszystko już jest uregulowane.
To zdziwiło mnie podwójnie.
Gdy opuściłam pojazd zobaczyłam wille, z której okien można było zauważyć, że impreza już trwa.
Tak jak się umówiłam z Niallem napisałam mu SMS, że już dotarłam.
*Oczami Harrego*
Dzisiaj są moje urodziny i jak się okazało chłopaki zorganizowali imprezę niespodziankę.
Zaprosili wszystkich moich przyjaciół.
Na zewnątrz starałem się pokazywać, że cieszę się w 100%.
Lecz w środku wiedziałem, że brakuje mi tu jednej osoby, o której myślę już około 2 tygodnie i nie mogę przestać.
Była to Iza.
Mimo tego braku starałem się bawić jak tylko mogłem.
Co jakiś czas Lou mówił coś do mikrofonu ale mało zwracam na to uwagi.
Właśnie rozmawiałem z Edem gdy zauważyłem, że Niall wychodzi na zewnątrz.
Szczerze mówiąc wcale się tym przejąłem.
Po chwili usłyszałem jak Louis każe mi się obrócić.
Wykonałem tą czynność i zobaczyłem go znów z mikrofonem w ręku.
-Tak jak każdy z was wie Harry ma dzisiaj urodziny- powiedział Liam do drugiego mikrofonu.
-Dostałeś już od nas prezenty ale zostało jeszcze coś- powiedział tajemniczo Zayn.
Zacząłem się powoli obawiać.
Przy tych głupkach nie wiadomo co się wydarzy.
-Niall możesz już wejść- krzyknął Lou do mikrofonu.
W tym samym momenicie do salonu znów wszedł Niall ale tym razem z jakąś dziewczyną.
W pierwszej chwili jej nie rozpoznałem, lecz po chwili już wiedziałem, że to ta dziewczyna, która chodzi mi po głowie od dłuższego czasu.
Byłem mega szczęśliwy.
Od razu na twarzy pojawił mi się wielki banan.
Niall z Izą zaczęli powolnym krokiem podążać w moją stronę.
Nie mogłem się napatrzeć na nią.
Wyglądała ślicznie.
-Hej Harry patrz kogo do ciebie przyprowadziłem -powiedział Niall z wielkim uśmiechem.
-Cześć- powiedziała dziewczyna głosem, którego już 2 tygodnie nie słyszałem.
Teraz na nowo przeszły mnie te przyjemne dreszcze.
Byłem w niebie.
Znajdowałem się wśród swoich najlepszych przyjaciół, a przede mną stała dziewczyna, w której się zakochałem.
-Hej- wydukałem wciąż pod wrażeniem.
-Wszystkiego najlepszego - odpowiedziała i wręczyła mi małe pudełeczko.
W tym samym czasie blondyn nas opuścił.
-Co to ?- zapytałem.
-Prezent dla Ciebie, w końcu masz dziś urodziny.
-Nie trzeba.
-Proszę cię weź-nalegała.
W końcu jej uległem i wziąłem od niej paczuszkę.
Powoli otworzyłem ją a w środku zobaczyłem mega drogi zegarek, który kiedyś już widziałem.
-Ale to było bardzo drogie.
-Nie przejmuj się- uśmiechnęła się czym spowodowała stado motyli w moim brzuchu- w końcu nie codzienńie zapraszają mnie na imprezę takie osoby jak ty.
-Takie jak ja czyli jakie : sexowne, przystojne, urocze czy zajebiste ?- zapytałem z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Miałam na myśli co innego, ale to też może być- zaśmiała się.
-Może pójdziemy napić się czegoś z procentami ?- zapytałem.
-Spoko,ale nie zbyt mocne.
-Czego sobie panienka życzy.
Poprowadziłem ją do kuchni, w której stały wszystkie napoje.
Po chwili podawałem jej do dłoni najlepszego drinka tego wieczoru.
-Dziękuje-uśmiechnęła się urzekająco.
-Masz bardzo ładny uśmiech.
-Nie prawda- przeniosła wzrok na podłogę, abym nie zauważył jej uroczych rumieńców.
-I ślicznie się rumienisz.
Teraz tylko się uśmiechnęła.
Gdy skończyliśmy pić już chyba 3 napój z rzędu procenty zaczęły działać.
-Czy zatańczy pani ze mną- śmiesznie się pochyliłem do przodu i wyciągnąłem rękę  jej  kierunku.
-Z wielką przyjemnością- próbowała udawać poważną ale nie za bardzo jej to wychodziło i parsknęła śmiechem.
Trzymając się za ręce podążyliśmy w kierunku pełnego parkietu.
Akurat leciała końcówka piosenki "Turn up the spikers" którą bardzo lubię.
Świetnie się przy niej bawiliśmy.
Gdy dobiegła ona końca z głośników wydobyły się nuty wolnej piosenki.
Uśmiechnąłem się do dziewczyny, która po chwili przywarła do mnie ciałem i zawiesiła ręce na szyi.


Byłem z tego mega zadowolony.
- Nawet nie wiesz jak mi cię brakowało-szepnąłem jej do ucha.
Na szczęście muzyka była tak głośna, że Iza nic nie usłyszała.
Spędziliśmy tak cały wieczór.
Nie odstąpiłem jej nawet na krok.
To zdecydowanie były najlepsze urodziny w moim życiu.
Spędziłem je w świetnym towarzystwie.
_________________________________________________________________
PRZEPRASZAM !!!
Tak wiem jestem okropna :(
Rozdział bardzo krótki i w dodatku spóźniony ...
Ta szkoła mnie kiedyś wykończy....

poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział 4

*Oczami Julki*
Po chwili siedziałyśmy już w aucie.
Gdy znalazłyśmy się pod CH naszym pierwszym celem był sklep z sukienkami.
Każda poszła w swoją stronę.
Jako jedyna nie mogłam niczego znlazeźć.
Dziewczyny znalazły:



Ciągle szukałam i nic.
Przetrzepałam już chyba wszystkie wieszaki gdy nagle za moimi plecami usłyszałam głosy wszystkich dziewczyn.
-Julciuuu... Patrz co mamy...- mówiły razem.
Niechętnie się odwróciłam i w ich dłoniach ujrzałam piękną sukienkę.
*_____*
Była ona koloru jasno- różowego.
Cały jej materiał był pokryty śliczną koronką.
Posiadała ona również czarny pas z kokardą, który świetnie się komponował.


Pobiegłam z nią do przebieralni.
Zruciłam z siebie swoje ubrania i ostrożnie włożyłam ofiarowane od dziewczyn cudo.
Leżało idealnie.
Sukienka sięgała mi do połowy ud.
Myślałam, że śnię.
Nigdy nie wyglądałam w sukience tak pięknie jak teraz.
Uradowana wyszłam z przebieralni.
Dziewczyną gdy mnie zobaczyły opadły szczęki.
Właśnie na taki efekt liczyłam.
- No i jak ?- zapytałam.
-Ty się jeszcze pytasz ?! Musisz ją kupić. Ona jest stworzona dla ciebie- powiedziała Barbara.
-Ona ma rację- poparła ją reszta.
-Spoko to ja lecę do kasy, i lecimy do sklepu z obuwiem.
Podeszłam do miejsca, w którym prędko zapłaciłam miłej ekspedientce.
Wszystkie przeszłyśmy do sąsiadującego sklepu z obuwiem.
Zaczął się szał zakupów.

*Oczami Mariny *

Gdy weszłyśmy do sklepu byłam w siódmym niebie.
Nie wiem czy wiecie ale ja po prostu kocham buty.
Najbardziej te na obcasie.
Lecz nie pogardzę trampkami.
Musiałam dokupić buty, które będą pasowały do mojej nowej kreacji.
Po długim szukaniu znalazłam to czego szukałam.


Gdy znalazłam je zaczęłam szukać dziewczyn w tym wielkim sklepie.
Najpierw znalazłam Laurę i Barbarę.
Te również coś wybrały.
Razem szukałyśmy dalej.
Następna była Honey,Emma i Marcelina.
Zostały nam tylko siostry Kwiatkowskie.
Powolnym krokiem poruszałyśmy się w stronę końca sklepu, z nadzieją, że je tam znajdziemy.
Nie myliłyśmy się siedziały na sofie.
Z daleka można  było zauważyć, że Iza zrobiła się jakaś blada.
Wszystkie automatycznie przyśpieszyłyśmy kroku.
-Co się stało Bela ?- zapytała Emma gdy znajdowałyśmy się już w ich pobliżu.
-Nie dobrze mi i kręci mi się w głowie.
-Proponowałam jej żeby pojechała ze mną do domu ale nie chciała.Ciągle mówi, że nie chce mi niszczyć zakupów.
-Bo naprawdę nie chcę.
-To ja mam pomysł- powiedziałam po chwili -Barbara zadzwoni po taksówkę, która podwiezie Izę pod sam dom samą, skoro nie chce z nikim jechać ,spoko?- zapytałam.
-Świetny pomysł- zgodziła się Marcelina.
-Też jestem tego zdania- poparła poszkodowana.
-To ja już dzwonię- powiedziała Barbara i odeszła aby zadzwonić.
Po chwili wróciła i powiedziała, że taksówka podjedzie pod Centrum Handlowe za około piętnaście minut.
Przez ten czas wszystkie zapłaciłyśmy za obuwie i ruszyłyśmy odprowadzić Izke pod sklep.
Pojazd pojawił się szybciej niż było planowane , dlatego, Bela natychmiastowo ruszyła w jego kierunku, a my z powrotem do CH.
*Oczami Izy*
Powrót do domu trwał naprawdę krótko.
Może było tak dlatego, że w ogóle nie było korków, co w tym mieście jest bardzo dziwne i zaskakujące.
Po chwili już otwierałam frontowe drzwi naszej willi.
Jedyne o czym w tej chwili myślałam to wziąć gorącą kąpiel, a potem jakieś proszki na ból głowy.
W błyskawicznym tępię zdjęłam moje glany, czapkę krasnala i ramoneskę.
Powędrowałam do mojego pokoju, przez który przeszłam do Łazienki.
Odkręciłam kurek z gorącą wodą, która w ślimaczym tępię napełniała wannę.
Przez ten czas zdjęłam z siebie ubranie, a następnie bieliznę.
Gdy wanna była już pełna powolutku zanurzyłam się w cieplutkiej wodzie.
Pozwoliło mi to się na chwilę odprężyć.
Naprawdę mogłabym tak leżeć cały czas.
Gdy leżałam w wannie i nuciłam sobie Ariana Grande "Right there" ktoś zaczął pukać do drzwi.
Na samym początku myślałam, że to któraś z dziewczyn wróciła do domu, ale po chwili uświadomiłam sobie, że każda z nas ma swój komplet kluczy.
Osoba stojąca za drzwiami nie dawała z wygraną i coraz mocniej pukała lub dzwoniła do drzwi.
Miałam tylko jedno wyjście.
Musiałam wstać i iść otworzyć te cholerne drzwi.
Owinęłam ręcznikiem swoje nagie ciało.
To samo zrobiłam z dalej mokrymi włosami.
Z kapciami na nogach mozolnym krokiem ruszyłam do drzwi, które zostały przeze mnie otwarte.
Zobaczyłam w nich Louisa i Nialla.


Tak, dobrze czytacie.
Tego Louisa i Nialla z 1D, dla których nagrywałam chórki.
-Heeej-powiedział Niall po czym zrobił zdziwioną minę.
-Yyy... Hej- odpowiedziałam-co wy tu robicie?
-Chcieliśmy pogadać, ale to może nie tutaj bo raczej zmarzniesz- zaczął się śmiać 
-A no tak zapomniałam- zarumieniłam się na maxa- wejdźcie a ja się pójdę ogarnąć.
Ale wstyd.
Sławni na całym świecie Louis i Niall zobaczyli mnie półnagą.
Zaprowadziłam ich do salonu i włączyłam telewizję tym razem angielską.
-Jeśli chcielibyście coś jeść lub pić to tam jest kuchnia- wyciągnęłam rękę w stronę danego pomieszczenia.
Pędem pobiegłam na górę .

*Oczami Nialla*
Razem z Louisem siedzieliśmy na kanapie w salonie Izy, która poleciała się ogarnąć.
To było dziwne, że zobaczyliśmy ją w samym ręczniku.
Prawdopodobnie przerwaliśmy jej kąpiel.
Na jej ogromnej plaźmie oglądaliśmy MTV.
Jej dom był zniewalający.
Dziwiło mnie to, że ona sama mieszka w tak ogromnym domu.
-Louis okłamałeś mnie- powiedziałem z wyrzutem- powiedziałeś mi kiedyś, że to my mamy najbardziej wypasiony dom w Londynie.
- Skąd ja miałem wiedzieć.Nigdy jakoś nie przyglądałem się domom po tej stronie ulicy.
-Jedno mnie dziwi.
-Co?
-To, że taka drobna osoba mieszka w tak ogromnej willi.
-Skąd wiesz ,że mieszka sama ?
-A widzisz tu kogoś jeszcze?
Nie opowiedział, ponieważ na dół zeszła Iza.
Wyglądała ślicznie.

Nie dziwię się Harremu, że go zauroczyła.
-A więc o czym chcieliście pogadać ?- zapytała już naprzeciwko nas.
- Nie wiem czy wiesz ale Harry ma niedługo urodziny, i jakby to powiedzieć..... On cię po prostu bardzo lubi... i chcielibyśmy mu zrobić niespodziankę i cię zaprosić.Co ty na to ?- powiedział Louis.
-Czyli rozumiem, że przyszliście tu w sprawie zaproszenia na jego urodziny niespodzianką?
-Tak- powiedziałem.
-No spoko tylko kiedy i gdzie?
-Mogłabyś dać mi swój numer telefonu to bym ci wysłał adres SMSem- zaproponowałem.
-Dobra.
Podałem jej swój telefon, w którym ona wystukała dziewięć cyferek, po czym mi go oddała.
-To my będziemy lecieć- powiedział Lou- za pół godziny mamy byc w studio.
-To narka- powiedziała.
-Siemka.
Opuściliśmy jej dom.
-Szybko poszło- powiedział Lou.
Weszliśmy do auta.
-Nie sądzisz, że była dla nas bardzo miła?-zapytałem.
-Nom, a w dodatku jest bardzo ładna.
Dalej jechaliśmy już w ciszy.
_______________________________________________________________________________
Hejka kochani !!! <3
Kolejny rozdział !!!
Okropny ale jest XD
Proszę o komentarze ;*
Dla was to chwila, a dla mnie motywacja do pisania <3 
Iza xoxo

piątek, 14 listopada 2014

Rozdział 3

*Oczami Nialla*

Dwie godziny temu skończyliśmy pracę w studio i  byliśmy wolni.
W naszej lodówce świeciło pustkami.
Oczywiście przeze mnie...
Przez to właśnie ja musiałem iść do sklepu.
Z bluzą z kapturem wracałem ze spożywczaka.
Co chwile mijałem zakochane pary.
Trzymali się za ręce, dawali buziaki itp...
Nie mogłem na to wszystko patrzeć.
Zazdrościłem im...
W moim przypadku szukanie dziewczyny było naprawdę trudne, ponieważ musiałem szukać takiej , która pokocha Nialla Horana.
Normalnego chłopaka.
Natomiast mi zazwyczaj trafiały się nachalne fanki lub puste lalki, które leciały na moją kasę.
To mnie już dobija....
W oddali widziałem już nasz dom co mnie bardzo ucieszyło, ponieważ na dworze było zimno i padał śnieg.
A nam jak na złość zepsuło się auto.
Odrzuciłem wszystkie swoje myśli i wszedłem do domu.
Pierwsze co zobaczyłem to jak Lou goni Zayna, bo ten zabrał mu marchewkę.
Zacząłem się śmiać.
W pewnym momencie Malik potknął się o własne nogi i z warzywem w ręce wylądował na ziemi.
Louis za późno się zorientował co się stało i po chwili leżał na nim.
Śmiałem się jeszcze bardziej.
Było to tak głośne, że pozostała dwójka chłopaków od razu pojawiła się na parterze.
Gdy to ujrzeli wybuchnęli równie głośnym śmiechem jak moim.
- Złaź ze mnie grubasie ! - krzyczał ze śmiechem Zayn.
- I że to ja jestem tym grubasem ?- zapytał udawając oburzonego- w takim razie poleżę sobie tu dalej- zaśmiał się mu w twarz.
- Chłopaki pomóżcie! On mnie zgniecie !- wołał poszkodowany.
- Nie trzeba było mu zabierać marchewki - dodał przez śmiech Harry.
Razem z Liamem pomogłem zdjąć Louisa z Zayna.
Później każdy z nas zaczął robić co innego.
Ja jak zwykle ruszyłem w stronę kuchni coś zjeść.
Nie byłem jedyny Louis też zajadał się swoją marchewką, którą  po dużych staraniach odzyskał.
Zayn poszedł do łazienki poprawić fryzurę bo twierdził, że Lou mu ją zniszczył.
Harry zrobił to co robi w kółko od 6 dni.
Poszedł do swojego pokoju.
Musimy ją dla niego znaleźć bo on tak długo nie pociągnie.
Nic prawie nie je.
Co dla mnie jest nie możliwe.
Liam natomiast zasiadł się na kanapie i zaczął coś tam oglądać.
Szczerze ???
Nie interesowało mnie to.
Jedyną rzeczą, która mnie teraz interesowała była nasza lodówka.
XD

* Oczami Marceliny *

Wstałam rano niewyspana.
Mimo to nie myślałam nawet o dalszym śnie.
Wstałam z mojego mięciutkiego łóżeczka i poczłapałam z ubraniami do łazienki.

k

Wzięłam szybką kąpiel.
Zrobiłam makijaż.
Uczesałam się.
Na samym końcu narzuciłam świeże ubrania.


Ubrałam się ciepło, ponieważ jest środek zimy.
Gdy zeszłam na dół od razu ruszyłam w  kierunku salonu.
Z dwóch powodów.
Usłyszałam tam wszystkie dziewczyny jak się śmiały. i nie byłam głodna więc nie widziałam potrzeby pójścia do kuchni.
Gdy weszłam do salonu zaczęłam rozmowę.
- Hejooo! Z czego się chichracie ? Beze mnie wam nie wolno !- udawałam oburzoną.
- Śmiejemy się z piosenki The Wanted. Jest taka okropna, że aż śmieszna - powiedziała Iza.
Dołączyłam do nich i po chwili w całym salonie słyszałyśmy śmiech całej naszej piątki.
No tak zapomniałabym wam powiedzieć jak ubrane są moje psiapsióły.
A więc zacznę od Izy:




Jej siostra :




Wyglądały jak zawsze pięknie.
Siostry Kwiatkowskie ogółem są śliczne więc co się dziwić.
Ładnemu we wszystkim ładnie.
Honey miała zabójczą fryzurę i super Outfitt :



Nasza śliczna Bad Girl :




Jednego w Lurze nie rozumiem.
Jak ona może palić???
Przecież ona się truję.
Trudno nie będę jej rozkazywać .
To w końcu jej życie.
Gdy się opanowałyśmy nastała cisza.
Nagle usłyszałyśmy pukanie.
-Ja otworzę - powiedziałam.
Szybciutko podreptałam do przedpokoju.
Dźwięk pukania dalej rozlegał się w pomieszczeniu.
Otworzyłam frontowe drzwi.
W pewnym momencie przed moimi oczami stanęły trzy ładne dziewczyny.
Wyższa z nich wyglądała tak:

i była ubrana w:


Natomiast jedna z jej towarzyszek posiadała taką urodę :

i taki ubiór :


Natomiast trzecia, która wydawała mi się znajoma:


-Dzień dobry w czym mogę pomóc ?- zapytałam grzecznie.
-Hej! Mam na imię Marina- wyciągnęła dłoń wyższa nastolatka.
-A ja Emma- uśmiechnęła się druga.
-Barbara.
-Słyszałyśmy, że się niedawno wprowadziłyście i chciałyśmy was odwiedzić i poznać- dodała Marina.
Nagle mnie olśniło, że to są nasze sąsiadki.
- Ja nazywam się Marcelina- jednocześnie uścisnęłam ich dłonie- Wejdźcie poznajcie resztę dziewczyn- zaproponowałam.
Zgodziły się.
Odwiesiłam ich kurtki na wieszak i ruszyłyśmy z powrotem do salonu.
Gdy pokazałam się z trzema obcymi dziewczynami w salonie dziewczyny były trochę zszokowane.
- Dziewczyny poznajcie nasze nowe sąsiadki- powiedziałam- to jest Marina- przedstawiłam pierwszą- to Emma, a to Barbara
- Hej ! Jestem Iza- wstała z miejsca Bela.
-Marina.
-Emma.
-Barbara.
- Ja nazywam się Julka.
- Honorata miło mi.
- Ja to Laura- przywitały się wszystkie.
Razem teraz już w ósemkę opadłyśmy na kanapę.
Zaczęła się rozmowa.

*Oczami Izy*

Marina, Barbara i Emma są super.
Już się zaprzyjaźniłyśmy.
Po jutrze idziemy na zakupy.
Już się nie mogę doczekać.
Miałyśmy iść jutro ale razem z moimi BFF postanowiłyśmy, że zrobimy sobie próbę taneczną bo dawno tego nie robiłyśmy.
Lubimy sobie czasami tak od czasu do czasu po tańczyć dla przyjemności.
Gdy dziewczyny wróciły do domu była już 22.00 .
W szybkim tępię poszłam do swojego królestwa.



Byłam mega zmęczona.
Wręcz skonana.
Szybkim krokiem podeszłam do miejsca, w którym trzymałam bieliznę.
Wyjęłam świeżą i chwyciłam swoją piżamkę.


Pod prysznicem umyłam całe swoje ciało i włosy.
Gdy wyszłam zaczęłam szykować się do snu.
Gdy skończyłam do co zaczęłam udałam się do łóżka.
Momentalnie odpłynęłam do krainy Morfeusza.
Miałam dziwny sen.

*Sen*
Stałam na szczycie ogromnej góry.
Cały czas podziwiałam krajobraz z lotu ptaka.
Rozglądałam się dookoła.
Byłam sama.
W pewnym momencie moje nogi przestały się mnie słuchać.
Zaczęły iść do przodu.
Gdy byłam już na skraju moje serce zaczęło coraz mocniej bić.
Mimo to moje ciało dalej wykonywało daną czynność.
W pewnym momencie szczyt dobiegł końca a ja byłam skazana na najgorsze.
Zaczęłam spadać.
Dziwne było to, że nie byłam w stanie wydobyć z siebie najmniejszego krzyku.
Po prostu zaczęłam po cichu płakać.
Nagle się zatrzymałam i wylądowałam w męskich ramionach.
Nie wiedziałam do kogo należały, ponieważ nie byłam w stanie dostrzec twarzy chłopaka.
Na swoich policzkach poczułam gilgotanie wywołane lokami nastolatka.
Gdy to poczułam od razu wiedziałam kto trzyma mnie w objęciach.
Razem z moim bohaterem ponownie znaleźliśmy się na szczycie.
Harry przytulił mnie i da buziaka w policzek.
To było piękne.
Lecz gdy nagle się odwróciłam Hazzy już nie było.
*Koniec Snu *

Obudziłam się natychmiastowo.
Ręką macałam szafeczkę, na której po długim zmaganiu znalazłam mój telefon.


Po odblokowaniu sprawdziłam godzinę.
Była trzecia w nocy.
Moja głowa ponownie opadła na miękką poduszkę.
Po chwili znowu byłam w błogim stanie zwanym snem.
*Rano*
- Biiiibb.... Biiiiiiib.... Bibbb- po moim pokoju rozległ się dźwięk budzika.
Prędko wyłączyłam alarm i z przygotowanymi wcześniej ubraniami udałam się do łazienki.


Aby w pomieszczeniu nie było ponuro włączyłam sobie piosenkę.

Dawid Podsiadło - "No"

Uwielbiam ją.
W rytm muzyki zaczęłam wykonywać poranne.
Po trudnym rozczesywaniu włosów narzuciłam odzież.


Moja twarz wyglądała tak:

Byłam zadowolona ze swojego wyglądu.
Szybkim tępem udałam się do kuchni.
Byłam bardzo głodna.
Marzyłam  o śniadaniu.
W pomieszczeniu, do którego zmierzałam ujrzałam Laurę.



-Heloł-powiedziałam i dałam jej całusa w policzek.
-Siemanko- odpowiedziała uśmiechnięta.
-Wybierasz się gdzieś ?
-Nom, idę do sklepu po coś do jedzenia.Chcesz coś ?
-Kup mi czekoladę. Proszeee...
-Spoko, nie ma problemu-zaczęła ubierać buty.
-Orzechową !- krzyknęłam gdy Lauruś był pod drzwiami.
-Pamiętam!!!- opowiedziała.
Jedyne co później słyszałam to trzask drzwi.
Zaczęłam przygotowywać moje śniadanie.
W efekcie uzyskałam coś takiego :


Pochłonęłam to bardzo szybko.
Wstawiłam naczynia do zmywarki.
Po paru minutach siedziałam na kanapie i oglądałam polską telewizję.
Dobrze przeczytaliście.
Polską telewizję w Londynie.
Sprowadziłyśmy ją sobie z naszego kraju, ponieważ tutejsze programy nas nudziły.
Więc wychodzi na to, że mamy dwa odbiorniki.
Przeleciałam po wszystkich kanałach, aż znalazłam to czego szukałam.
Mianowicie była to ESKA.
Akurat leciała bardzo fajna piosenka Kasi Popowskiej "Przyjdzie taki dzień"
Zaczęłam ją sobie cichutko nucić.
Po jakiś 15 minutach wróciła nasza BadGirl z pełnymi siatkami.
-Pomóc Ci ?- zawołałam głośno aby usłyszała mnie, aż w kuchni.
-Jakbyś mogła- odpowiedziała.
W szybkim tępię podreptałam do pomieszczenia, które było nie wielkie.



Rozłożyłyśmy wszystko do szafek i we dwie wróciłyśmy do miejsca, w którym się wcześniej znajdowałam.
Piosenka zmieniła się na "Zawsze do celu".
Razem z Laurą zaczęłyśmy głupio tańczyć i śpiewać.
Śmiałyśmy się przy tym jak opętane.
W pewnym momencie przypomniało mi się, że miałyśmy robić dzisiaj próbę.
Uświadomiłam o tym przyjaciółkę.
Postanowiłyśmy obudzić prędko dziewczyny, aby mieć więcej czasu na taniec.
Naszym pierwszym celem była Honey.
Weszłyśmy do średniej wielkości, czystego pomieszczenia .


Ku naszemu zaskoczeniu dziewczyny nie było w łóżku.
Udałyśmy się do jej łazienki, w której Honorata robiła makijaż.




-Siemka!- krzyknęłyśmy .
-Hejo panny.
-Miałyśmy zamiar cię obudzić ale nam nie wyszło- Laura.
-Haha a ja już jestem gotowa i zniszczyłam wam plan!-zaśmiała się.
Wyglądała tak




-Dobra to my lecimy dalej.
Naszym korytarzem przemieściłyśmy się do pokoju mojej siostry.


Julka jeszcze spała.
Wpadłyśmy na fajny pomysł.
Laura z jej łazienki przyniosła kubek z wodą.


Planowałyśmy wylać to śpiącej królewnie na twarz.
Z dłoni Laury wyrwałam kubek i powoli zaczęłam go przechylać nad twarzą dziewczyny.
Woda opuściła kubek.
Smerfeta natychmiatowo się przebudziła.
- Co wy robicie !?- krzyknęła zaskoczona.
-Nie wiem czy pamiętasz ale z samego rana miałyśmy zaczynać próby- przypomniałam jej.
-Spoko rozumiem ale czy nie można tego było zrobić w inny sposób ?
-No można było ale my wolałyśmy tak- powiedziała Laura ze śmiechem.
-Dobra ja się szykuje a wy mi stąd wydźcie.
-Czekamy na korytarzu, pomożesz nam obudzić Celiśke.
-Spoko.
Opuściłyśmy pomieszczenie.
Po jakiś 10 minutach nastolatka dołączyła do nas.



Gdy znalazłyśmy się pod pokojem Marceliny cichutko wsunęłyśmy się do sypialni.


Dziewczyna dalej smacznie sobie spała.
Postanowiłyśmy wykorzystać ten sam sposób, którego użyłyśmy wcześniej.
Tym razem ja poszłam po kubeczek.
Po krótkim czasie woda dzięki Laurze znalazła się na twarzy śpiocha.
-Co wy robicie?- zapytała ze śmiechem.
Taka właśnie jest nasza przyjaciółka.
Potrafi się śmiać nawet w takich sytuacjach.
-Przyszłyśmy się obudzić- powiedziałyśmy równo.
-Dobra poczekajcie tu ja za chwile tu wrócę.
Wyjęła coś z szafy i ruszyła się orzeźwić za pomocą  prysznica.
Po około 20 minutach była z powrotem.

-Dobra to czas zacząć tą próbę.
Już w piątkę przekroczyłyśmy progi pomieszczenia w piwnicy, o które bardzo prosiłyśmy naszych rodziców.

Była to niewielka sala taneczna.
Dla nas w sam raz.
Na początku była rozgrzewka.
Rozciąganie i tego typu rzeczy.
Dopiero po jakiś piętnastu minutach zaczęłyśmy ćwiczyć  na poważnie.
Po prawie 5 godzinach pracy stworzyłyśmy nowy układ.
Co prawda podczas pracy nie obyło się bez wygłupów.
(wyobraźcie sobie, że zamiast tamtych dziewczyn tańczą główne bohaterki opowiadania)
Taki był nasz efekt pracy.
Byłyśmy bardzo zadowolone.

*Oczami Zayn'a *
Za 4 dni urodziny Harrego.
Dzisiaj nasza czwórka w składzie ja,Louis,Liam i Niall jedziemy do detektywa, który zajmował się poszukiwaniem Izy.
Powiedział, że to coś ważnego.
Mam nadzieję, że ją znalazł.
Właśnie ubieraliśmy się w przed pokoju.
Gdy skończyliśmy daną czynność pokonaliśmy drzwi frontowe naszej willi i udaliśmy się w stronę auta.
Droga nie była zbyt długa, ponieważ detektyw miał biuro w centrum Londynu,czyli 30 minut drogi od naszego domu.
Pod budynkiem szybko opuściliśmy pojazd i ruszyliśmy w stronę ogromnego gmachu.
Znaleźliśmy się w ciepłym pomieszczeniu, w którym za ladą siedział chłopak po dwudziestce.
-Dzień dobry. Czy może nam powiedzieć gdzie znajduje się biuro detektywa Jamesa Smitha ?- zapytał Liam.
-Proszę poczekać chwilkę- odpowiedział uprzejmie i zaczął czegoś szukając czegoś w komputeraze-niech panowei wjadą windą na 7 piętro i korytarzem do pomieszczenia 675.
-Dziękujemy.
Zrobiliśmy tak jak na kazał i po chwili szliśmy niekończącym się korytarzem.
Gdy trafiliśmy pod wyznaczone drzwi zapukaliśmy i od razu weszliśmy do środka.
-Dzień dobry- powiedział każdy z nas.
-Witam panowie- odpowiedział uśmiechnięty.
-A więc jaką ważną wiadomość ma pan dla nas?- zapytał Niall.
-Powiem wprost znaleźliśmy ją i zrobiliśmy parę zdjęć- odpowiedział.
-To świetnie!
James podszedł do biurka,z którego wyjął kopertę i położył na stoliku przed nami.
-Co to ?- spytał Louis.
-Wszystkie dane i jej zdjęcia.
Chwyciłem kopertę po czym ją rozedarłęm.
Ujrzałem w niej małą karteczkę.
Była tam nazwa ulicy.
Gdy ją przeczytałem uświadomiłem sobie, że Iza mieszka na tej samej ulicy co my.
To dziwne, że jej nie zauważyliśmy.
Mniejsza z tym zacząłem wyjmować dalej.
Następne były jej dane.
Kolejne były zdjęcia.


-Jeszcze raz dziękujemy- powiedziałem tym razem ja.
-Nie ma za co to w końcu moja praca.
Podaliśmy sobie ręce i wróciliśmy do domu.
Podczas jazdy Louis powiedział, że jutro pojedzie z Niallem do Izy i ją zaprosi.
Wieczorem o 18 mieliśmy spotkania z fanami.
Była już 16.30.
Zaczęliśmy się szykować.

*Oczami Honey*

Byłą godzina 10.00 a my wszystkie już na nogach.
To właśnie dzisiaj miałyśmy iść na zakupy.
Marina wyglądała ślicznie.
Jej ciemne oczy i włosy ślicznie się komponowały.
Do tego makijaż dodawał drapieżności.
Jej ubrania idealnie komponowały się z urodą.


Barbara miała zupełnie inny typ wyglądu.
Jej ciemne włosy nie były podobne do jasnych oczu mimo to bardzo pasowały.
Lekki makijaż tylko dodawał uroku.
Jej styl był super.
Ale co się dziwić miała wprawę.
W końcu to ta słynna modelka Barbara Palvin.

Emma miała kocie oczy i kasztanowe włosy, które falami opadały na jej ramiona.
Ubierała się ona na luzie.
Radko się stroiła.

Julka wyglądała prosto ale pięknie.
Jej diamentowo-błękitne oczy świetnie komponowały się z jej jasnymi włosami.
Potrafiła dobierać odzież, która podkreśli jej kobiece kształty i to co ma najpiękniejsze.

Moja kochana Bela robiła świetny makijaż i fryzury.
Zawsze wszystko w swoim wyglądzie miała dopracowane.
Wszystko świetnie na niej leżało.
Nie miała problemu z dobiorem ubrań.
Laura była naszą Bad Girl, która posiadała bardzo oryginalną urodę .
Ubierała się w ciemne kolory, od kąt zerwała z Alanem nie rozstaje się z nimi.

Marcelina  uwielbia pomarańzową szminkę, dlatego też musiała ja dodać do dzisiejszego makijażu .
Uwielbiała również kolorowe rurki, bez których dzisiaj się nie obyło.

Ja natomiast według mnie mam przeciętną urodę.
Jak zwykle wyglądałam zwyczajnie.
Ubierałam się również skromnie.
Nie chciałam wyglądać jak te puste lale na ulicy.


__________________________________________________________________________

Dam dam dam.... XD
 Trzeci rozdział. ;*
Beznadziejny ale jest.
Proszę o komentarz. <3
Możecie też podsyłać mi w kom linki do swoich opowiadań <3
Z chęcią przeczytam :)
Iza ;)))