poniedziałek, 8 czerwca 2015

Rozdział 19

*Następnego dnia*
*Oczami Harrego *
Byłem cholernie ciekawy jak poszło Izie na spotkaniu.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła -odezwało się moje "drugie ja".
Zignorowałem to i postanowiłem do niej zadzwonić.
*Rozmowa telefoniczna*
-Słucham-opowiedziała lekko zaspanym głosem Iza.
Zdziwiony spojrzałem na godzinę.
Jest 10:35, a przez cały  czas mojej znajomości z Izą, sądziłem, że Iza jest typem rannego ptaszka, ale to w sumie dobrze, bo ja też lubię długo spać.
-Hej dzwonię, bo chcę wiedzieć jak tam Twoje spotkanie, ale jeśli Cię obudziłem mogę zadzwonić później- podrapałem się lewą ręką po karku.
-Nie- szybko zaprzeczyła- Wiesz, mam pomysł ! Przyjedź do mnie za jakieś dwie godziny to Ci wszystko opowiem, ok ?
-Okey. To dobranoc- powiedziałem i się zaśmiałem.
*Koniec rozmowy*
***
Te dwie godziny dłużyły się w nie skończoność.
Chęć zobaczenia Izy nie dawała mi spokoju.
Pragnąłem być już blisko niej, porozmawiać, pośmiać się.
Ubrałem czarne rurki, zwykłą białą koszulę i do tego zwykłe trampki.
Byłem gotowy, dlatego zszedłem na parter.
Gdy ubierałem kurtkę cztery głowy wychyliło się i patrzyło na mnie z zaciekawienie.
-Gdzie idziesz ?- zapytał jak zwykle ciekawy Louis.
-Do Izy.
-Możemy iść z Tobą ?- zapytał Zayn.
-Nie- odpowiedziałem szybko.
-Dlaczego ?- wszyscy zrobili oczy kotka ze Shreka i wpatrywali się we mnie.
-No nie mów, że oprzesz się tym oczom - odezwał się Niall.
Chwilę się zastanawiałem, ale niestety uległem.
-No, ok... Ale jeśli któryś z was narobi mi siary, to nie ręczę za siebie.
-Spokojnie, nie zniszczymy twojej opinii. Przecież jedziemy do twojego obiektu westchnień, to poważne zadanie- powiedział i wypiął dumnie pierś.
-Głupi jesteś- powiedziałem i kazałem mu się puknąć w głowę - Idziecie czy nie ?
-Idziemy- odpowiedzieli chórem.
-Czekam w samochodzie- rzuciłem wychodząc na zewnątrz.
Nie słysząc już nic zająłem miejsce kierowcy i czekałem na tą bandę.
Czasami mam wrażenie, że to ja jestem najstarszy.
Po chwili weszli do auta, kłócąc się o miejsca.
-Dajcie już spokój i siadajcie!- zawołałem.
-Śpieszy mu się do Izy- szepnął Liam, ale i tak to usłyszałem.
-Słyszałem!
-Miałeś to usłyszeć- zaśmiał się.
Gdy każdy już siedział na swoim miejscu wyjechałem na jak zwykle zatłoczone ulice Londynu.
Jazda minęłaby spokojnie, gdyby nie fakt, że chłopaki cały czas obmyślali plan, jak sprawić, abym zaczął chodzić z Izą.
Starałem się to ignorować, ale gdy Louis wpadł na pomysł, aby wysłać naszą dwójkę na bezludną wyspę na środku oceanu, po to, żebyśmy musieli być razem zacząłem się śmiać.
-Z czego się śmiejesz ? Ty nic nie zrobisz, to my musimy myśleć za Ciebie.
-Skąd wiesz, że nic nie planuje- powiedziałem z tajemniczym uśmieszkiem.
-No nie...- powiedział oburzony Louis- Ty coś planujesz, a ja nic o tym nie wiem. Skandal !
-Nie denerwuj się tak bo Ci ta żyłka pęknie- powiedział Zayn i dotknął miejsca na czole Louisa, na co zaczęliśmy się śmiać.
Gdy podjechaliśmy pod dom Izy ostatni raz przypomniałem im, żeby się jakoś zachowywali, miejmy nadzieję, że to coś zdziała.
Zadzwoniłem do drzwi dzwonkiem i czekałem, aż ktoś otworzy.
Chłopaki stali obok mnie bez ruchu, co było dla mnie ogromnym zdziwieniem, ponieważ dla nich problemem jest ustanie w miejscu przez 10 sekund, a tutaj minęła już około minuta.
Nagle drzwi się otworzyły, a w nich stanęła Iza.


Moja pierwsza myśl , gdy ją zobaczyłem: Boże jaka ona jest piękna.
Ubrana była w dość luźne ubrania.
Widać było po nich, że niedawno wstała.



-Cześć- przytuliłem ją na powitanie, i usłyszałem jakieś ciche szepty za moimi plecami- Nie gniewasz się, że ich ze sobą przyprowadziełem ?
-Co? Nie! Jak wogóle mogłeś tak pomyśleć, przecież ja ich bardzo lubię.
Nagle obok niej znaleźli się chłopaki i zaczęli ją ściskać.
-Widzisz Harry? Iza nas lubi. Postaraj się to może Ciebie też polubi- zaśmiał się Zayn.
-A kto powiedział, że nie lubię Harrego- powiedziała dziewczyna i nie wiadomo jak, znalazła się obok mnie.
Objąłem ją w tali i zaśmiałem się chłopakom prosto w twarz.
-Dobra, to wchodzicie czy nie ?- zapytała dziewczyna.
-Wchodzimy- powiedziałem za całą naszą piątkę.
Weszliśmy do salonu, w którym siedziały wszystkie dziewczyny.

*Oczami Nialla*
Boże, znów widzę te piękne, niebieskie oczy i cudowne, blond włosy.
Stałem chwilę bez ruchu i wpatrywałem się w dziewczynę, która witała się z chłopakami.
Gdy widziałem wszystkie te gesty, robiłem się zazdrosny.
Nagle coś dotknęło mojego ramienia, odwróciłem głowę i zobaczyłem Izę.
-Podejdź do niej. Przecież widzę jak na nią patrzysz. Mnie nie oszukasz- powiedziała i wskazała głową na Julię.
Popatrzyłem się na dziewczynę zdezorientowany, ale nie mogłem dłużej oszukiwać jej, a co najważniejsze siebie.
Bez słowa ruszyłem w stronę blondynki, w celu przywitania się.
-Cześć Niall- usłyszałem głos, który mógłby mnie budzić codziennie.
-Cześć Julia- powiedziałem i dzięki przypływowi odwagi przytuliłem dziewczynę.
Julka odwzajemniła uścisk, a ja uśmiechnąłem się szeroko.
Wszystko widziała Iza, która na widok mojego zadowolenia podniosła dwa kciuki w górę, a jej wyraz twarzy mówił  "wiedziałam, że Ci się uda".
-Ok. To co powiecie, na to, żeby zorganizować mały maraton filmowy?- zapytał Lou.
-Jestem za!
-Ja też!- w całym salonie nastał jeden wielki gwar.
-Dobra, czyli oglądamy filmy- powiedziała Iza- Ja mogę przygotować coś do jedzenia.Ktoś chętny mi pomóc?
Na jej pytanie Harry ochoczo podniósł do góry dłoń.
-Spoko, czyli ja z Harrym zajmujemy się jedzeniem,  Zayn i Marcelina skoczą do sklepu po alkohol, Liam, Julka i Niall wybiorą filmy.

*Oczami Izy *
Poszłam z Harrym do naszej kuchni i zaczęliśmy się zastanawiać co przygotować.
Postanowiliśmy zrobić popcorn, wyłożyć na stół jakieś chipsy, paluszki i ciastka.
Zaczęłam prażyć kukurydzę, a Harry wykładał wszystkie przekąski do misek.
Gdy wszystko było gotowe, oparł się plecami o blat i śledził moje poczynania wzrokiem.
Czułam się troszkę skrępowana.
-Co się tak patrzysz?- zapytałam ze śmiechem.
-Po prostu nie mogę uwieżyć, że jedno spotkanie w studiu, spowodowało, że poznałem kogoś tak wspaniałego- uśmiechnął się delikatnie.
-Ja też nie mogę tego pojąć- podeszłam do niego i po przyacielsku go przytuliłam.
- A teraz opowiadaj. Jak było na spotkaniu ?
- Trudno to opisać słowami, ale było po prostu zajebiście!- uśmiechnęłam się na wspomnienie wczorajszego wieczoru.
- A może dokładniej ?
Zaczęłam opowiadać chłopakowi całe spotkanie od początku aż do momentu, w którym skończyłam śpiewanie piosenki Taylor.
-To świetnie, że wreszcie będziesz robić to co kochasz !- jeszcze mocniej mnie uściskał.
- Harry ...
-Tak ?- spojrzał na mnie swoimi zielonymi paczadłami.
-Dusisz- zaśmiałam się, a chłopak natychmiast mnie puścił- Ej ! To nie oznacza, że masz mnie już nie przytulać !-powiedziałam i tym razem ja przyległam do jego ciała, tylko była jedna różnica, ja go nie zgniatałam.
***
Gdy Celiśka z Malikiem wrócili ze sklepu, my nałożyliśmy wszystkie przekąski, a reszta wybrała trzy filmy wszyscy zajęliśmy sofy w salonie.
Najpierw mieliśmy oglądać "Duże Dzieci".
Oglądając to śmiałam się jak nienormalna, ale niestety nikt z nas nie przebił śmiechu Horana.
Niall śmiał się jak szalony, a my z niego.
Nawet Zayn wydawał się zapomnieć o jego nowym "związku".
Strasznie mi go szkoda...
Przecież normalni ludzie z uczuciami nie każą innym robić czegoś takiego.
Niestety... 
Life is brutal...
***
Gdy film się skończył, a wszyscy zrobili zamieszanie.
Jeden poszedł po więcej przekąsek (Niall), inni wybierali następny film.
Tym oto sposobem na sofie zostałam ja i Zayn.
Przysunęłam się do niego i popatrzyłam, chcąc znaleźć coś w jego oczach.
- Jak się czujesz ? Zdecydowałeś co robić i co powiedzieć Modestowi ?-szepnęłam mu na ucho.
Jego mina nagle zmieniła się i na jego warzy nie było już uśmiechu i beztroski, ale zauważalny z daleka smutek i żal.
Zauważył to Niall, który już wrócił z kuchni.
-Zayn, co się stało stary ?- podszedł i usiadł koło niego.
-Nie powiedziałeś im ?- zapytałam zdecydowanie za głośno.
-O czym ?- zapytali wszyscy.
- Naprawdę im nie powiedziałeś- pokręciłam z rezygnacją głową.
- Myślisz, że łatwo mi o tym mówić ?
- Czy ktoś ma zamiar nam powiedzieć o co chodzi ?- krzyknęła Honorata.
- Ja wam nie powiem- powiedziałam oczekując jakiej kolwiek reakcji ze strony Zayna.
Niestety chłopak siedział bez słowa patrząc pustym głosem w ścianę, która znajdowała się przed nim.
- Czekamy- powiedziała Marcelina.
Widząc Zayna zrobiło mi się go szkoda, dlatego usiadłam obok niego i przytuliłam go.
Chłopak odwrócił się do mnie i odwzajemnił uścisk.
-Powiedz im Zayn. To twoi przyjaciele. Im możesz zaufać- szeptałam mu na ucho jednocześnie głaskając po plecach.
Mulat znów wrócił do poprzedniej pozycji i wydawał się myśleć.
-Spotkałem się z Modestem- zaczął- Kazali mi udawać związek z jedną pustą lalką. Ja jej nawet nie znam- pokręcił głową i zaśmiał się nerwowo.
Nagle wszyscy zamknęli go w ciasnym uścisku.
Ja na jego miejscu już dawno nie mogłabym oddychać.
Widząc, że ma on wsparcie na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech.
Chłopak wysunął się sprytnie z ich objęć i stanął przede mną.
-Dziękuję- powiedział- Za wszystko.
-Nie ma za co. Starałam się tylko pomóc- powiedziałam.
Postanowiliśmy kontynuować nasz maraton.
Wszyscy zasiedliśmy na swoich miejscach i zaczęliśmy oglądać "Obecność".
Bałam się jak cholera.
Mimo tego byłam zbytnio skrępowana, aby przytulić się do siedzącego obok mnie Harrego.
Gdy strach był już nie do wytrzymania przytuliłam się  znienacka do Harrego.
Chłopak lekko zdezorientowany spojrzał na mnie i szeroko się uśmiechnął.
Po chwili poczułam jak jego silne ramiona oplatają moją talię.
W tamtym momencie poczułam się wspaniale.
Niestety w najgorszym momencie nasze wejściowe drzwi otworzyły się i zamknęły z ogromnym hukiem.
Wszyscy przestraszeni odwróciliśmy się w stronę, z której dobiegały hałasy.
Nagle do salony weszła zapłakana Laura, oparła się plecami o ścianę i zjechała na sam dół.
Jej szloch było słychać w całym pomieszczeniu.
Byłam przerażona, bo wiedziałam, że Laura płacze tylko gdy dzieje się coś strasznego.
Szybko zerwałam się z kanapy i podbiegłam do płaczącej dziewczyny.
Jej ręce drżały, a łzy spływały po całej twarzy i kończyły swój żywot, spadając na jej ciemne spodnie.
-Laura co się stało ?- zapytałam spokojnie, łapiąc ją za dłonie, aby nawiązać z nią jakiś kontakt.
Dziewczyna z rozmazanym makijażem podniosła głowę i spojrzała mi w oczy.
-On wrócił - powiedziała łamiącym się głosem i znów zaczęła płakać.
Spojrzałam przez chwilę na zaniepokojone twarze wszystkich i znów wróciłam do dziewczyny.
-Laura! Kto ? Kto wrócił ?- zaczęłam się jej pytać.
-Alan- spojrzała na mnie przekrwionymi od płaczu oczami.







wtorek, 19 maja 2015

Rozdział 18

*Dzień spotkania Izy z chłopakami z zespołu*
*Oczami Izy*
Boże jak ja się boję ...
Czy ten cholerny stres nie może uczepić się kogoś innego ?
Zawsze wypada na mnie, zawsze to ja się stresuję.
Jak głupia biegałam nie ogarnięta po całym pokoju.
Nie miałam wybranych ubrań, byłam bez makijażu i bez fryzury.

Nagle moje bieganie przerwał telefon, jak się później okazało od Hazzy.
*Rozmowa*
-Hej Bela- powiedział z tą swoją charakterystyczną chrypką.
-Hej Harry. Co się stało, że dzwonisz ?
-To już nie mogę zadzwonić od tak ?- zapytał z głosem urażonego.
-Możesz... Możesz... A tak na serio ?
-Mamy dzisiaj jeden dzień wolnego i pomyślałem, że może wpadłbym do Cibie na chwilę ?
-Spoko... Pomożesz mi w czymś- powiedziałam i bez słowa się rozłączyłam.
*Koniec rozmowy*
Postanowiłam jeszcze przed przyjściem Harrego wziąć prysznic.
***
Usłyszałam donośne pukanie, które po chwili ustało i ktoś już był w naszym domu.
Sądząc, że to Harry opuściłam łazienkę owinięta ręcznikiem, licząc, że zdążę się ubrać .
Nagle do pokoju bez pukania wszedł Harry.
-Puka się !- krzyknęłam na chłopaka i starałam się jakoś zakryć.
-Wolę nie- powiedział z łobuzerskim uśmieszkiem.
W odpowiedzi tylko cicho westchnęłam i ruszyłam w kierunku szafki z bielizną. 
Czułam na sobie wzrok Harrego.
-Co się tak patrzysz ?- zapytałam ze śmiechem- bielizny nie można sobie wziąć?- zaśmiałam się głośno.
Z kompletem czarnej bielizny ruszyłam do łazienki.
Po jej ubraniu zarzuciłam dodatkowo jakąś zwiewną koszulkę, która ledwo zakrywała mój tyłek.
Z jeszcze mokrymi włosami ruszyłam do pokoju.
Harry siedział na łóżku i przeglądał coś w telefonie.
Gdy mnie zobaczył poruszał zabawnie brwiami, za co oberwał ode mnie poduszką prosto w twarz.
Odrzucił ją w moją stronę i tak zaczęła się chwilowa bitwa na poduszki.
Po chwili przypomniałam sobie o moim spotkaniu i przestaliśmy.
-Musisz mi pomóc- powiedziałam i za rękę pociągnęłam go do garderoby.
Chłopak lekko zdezorientowany nie wiedział co powiedzieć.
-Jesteś chłopakiem no nie ?- zadałam głupie pytanie.
-Możesz to sprawdzić- powiedział z głupim uśmieszkiem i znów poruszał brwiami.
-Nie o to mi chodzi głupku- powiedziałam - Wiesz, że mam to spotkanie, a Ty musisz pomóc mi wybrać strój- powiedziałam.
Wskazałam ręką na szafę, w której są ubrania na tego typu okazje.
-Wow. Ile Ty masz ubrań- powiedział po otworzeniu szafy i zabrał się do roboty.
Zmęczona wróciłam do łazienki i włączyłam jedną z ulubionych piosenek Bruno Marsa "When I was your man".
Podłączyłam do prądu prostownice i zaczęłam prostować moje włosy.
Oczywiście nie obyło się bez mojego podśpiewywania.
Układałam je z boku na bok nie mogąc zdecydować się na fryzurę.
Lekko podirytowana zostawiłam je i zabrałam się za makijaż.
Nałożyłam podkład, puder, pomalowałam powieki i delikatnie podkreśliłam usta.


Prawie gotowa, ale nadal w zwykłej koszulce wyszłam z łazienki wyłączając muzykę.
-No i jak ? Wybrałeś coś ?
Chłopak bez słowa wstał i podniósł zestaw ubrań.
Muszę przyznać, że był to świetny wybór.
Kolory ze sobą współgrały, leginsy i koszulka z nadrukiem sprawiały, że czułam się swobodnie, buty na podwyższeniu dodawały trochę kobiecości, a wszystko dopełniał jasny, długi sweterek i szara czapka.



-I jak ? Podoba Ci się ?- zapytał po chwili Harry.
-I to jak. Będziesz mi częściej wybierał ubrania- powiedziałam z uśmiechem.
Zareagował on na to tylko głośnym śmiechem.
-Dobra ja lecę się ubrać - chwyciłam ciuchy i zamknęłam się w łazience, tak na wszelki wypadek, gdyby Harremu wpadł jakiś głupi pomysł do głowy.
Przebrana poprawiłam włosy w lustrze i wyszłam pokazać się chłopakowi.
-I co ? Mogę tak iść ?- zapytałam okręcając się wokół własnej osi kilka razy.
-Wyglądasz wspaniale.Nie wiedziałem, że mam aż taki dobry gust. Widocznie Harry Styles jest wspaniały w wielu dziedzinach - powiedział z uśmiechem.
No nie powiem, skromny to on nie jest.
Postanowiłam go trochę po denerwować i zaczęłam rozmowę o chłopakach, z którymi mam się spotkać.
-Mam nadzieję, że będą przystojni. W końcu wiesz... Ja sam na sam z dwoma obcymi chłopakami... To może być ciekawe- zagryzłam seksownie wargę dobijając chłopaka jeszcze bardziej.
Widziałam jak mocno zacisnął pięści denerwując się.
-Może pójdziemy na jakąś kolację, a potem...
-Nie kończ!- przerwał mi.
Podeszłam do niego powolnym krokiem poruszając biodrami.
-Czyżby Harry Styles był zazdrosny?- zapytałam szeptem patrząc mu prosto w oczy.
Musiałam głowę podnieść wysoko, aby je widzieć, ponieważ byłam od niego dużo niższa.
Dotknęłam rozgrzaną dłonią klatki piersiowej chłopaka, na co wzdrygnął się.
-Hmm ?-dalej czekałam na odpowiedź kreśląc  na jego ciele różnego rodzaju wzory.
Widziałam jak Harry zagryza wargę i postanowiłam jeszcze trochę go podrażnić.
Podniosłam się na palcach, tak abym mogła być z nim twarzą w twarz.
- Czyżbyś bał się, że pomiędzy mną, a dwójką chłopaków dojdzie do czegoś więcej?- wyszeptałam do jego ucha, przygryzając jego płatek.
-N-nie- powiedział jąkając się.
-Na pewno ?- zapytałam ponownie muskając ustami delikatnie jego policzek.
Nagle Harry zbliżył swoje usta do moich, nie pozostawiając pomiędzy nimi wolnej przestrzeni.
Całował mnie powoli i delikatnie, jakby bał się, że zaraz mu ucieknę.
Jego usta prowadziły zaciętą walkę z moimi.




Czułam się wspaniale.
Harry mnie uszczęśliwiał i nie dało się tego ukryć.
Przez brak tlenu musieliśmy się od siebie niechętnie oderwać.
- Chcesz znać prawdę ? Mimo, że nie jesteśmy razem jestem cholernie zazdrosny. Jeśli jakiś chłopak się do Ciebie zbliży powyrywam mu nogi z dupy- powiedział i jeszcze raz cmoknął moje usta.

*Oczami Harrego*
Jaka ona jest pociągająca.
Jej dłoń wędrująca po mojej skórze.
Jej usta przy moim uchu.
Już nie mogłem wytrzymać i musiałem ją pocałować.
Niech tylko któryś się do niej zbliży, a zabiję.
Wiem, że nie jesteśmy razem, ale dążę do tego i z każdym dniem mam wrażenie, że jestem coraz bliżej.
Nasza więź staję się coraz silniejsza, i przestajemy być zwykłymi przyjaciółmi, a zaczynamy być dla siebie kimś więcej.
Jeśli nie ma jej obok mnie wariuję.
Czuję się pusty w środku.
Dopiero jej obecność dopełnia mnie i moje wnętrze.
Chyba  właśnie o to chodzi w związku, do którego dążę ?
-Muszę już iść- szepnęła i przytuliła się do mnie .
Wychodząc za nią usłyszałem tylko jak mówi cicho.
-Przyjaciele się nie całują Harry.
Potem ona wsiadła do taksówki, a ja do swojego auta.

*Oczami Izy*
Jechałam taksówką z drżącym sercem.
Co jeśli się im nie spodobam i będą chcieli mnie zastąpić kimś innym ?
Zamyślona, dalej patrzyłabym w obraz za oknem, gdyby nie kierowca informujący mnie, że jesteśmy na miejscu.
Zapłaciłam odpowiednią sumę i ruszyłam w stronę wejścia do parku.
Ostatni raz przejrzałam się w małym lustereczku, które zawsze noszę przy sobie i ruszyłam w głąb parku szukając Daniela i Willa.
Idąc jedną z alejek zauważyłam w oddali dwóch chłopaków.
Jeden miał okulary i brązowe włosy, a drugi o wiele jaśniejszy odcień włosów .
Sądząc, że to oni niepewnym krokiem podeszłam do nich.
-Hej. To wy jesteście Will i Daniel ?- zapytałam.
-Tak, a Ty to pewnie Izabela ?- zapytał brunet.
Pokiwałam twierdząco głową, na co wyciągnął on w moją stronę dłoń i przedstawił się jako Will.
Czyli ten drugi to Daniel.
Obydwaj mimo kilku tatuaży wyglądają na miłych chłopaków.
-To co może pójdziemy na jakąś kawę ?- przerwałam denerwującą ciszę.
Po zgodzie chłopaków poszliśmy do najbliższej kawiarenki, w której nigdy wcześniej nie byłam.
Zamówiliśmy swoje napoje i pogrążyliśmy się w długiej rozmowie.
Zaczęliśmy od miejsca urodzenia, a zakończyliśmy na muzyce.
Chłopaki byli lekko zdziwieni tym, że pochodzę z Polski, ale chyba im to nie przeszkadzało.
Gdy znów wróciliśmy do parku, w którym na drzewach zaczęły pojawiać się pierwsze liście usłyszeliśmy dźwięki gitary.
Ciekawa pociągnęłam chłopaków w stronę, z której wydobywała się muzyka,
W oddali zauważyłam tłum, który obserwował osobę z gitarą.
Przepychałam się przepraszając ludzi, aż w końcu stanęłam przed samym gitarzystą.
Był to młody chłopak, może w moim wieku, o brązowych włosach i niebieskich oczach.
Koszulę pozostawił rozpiętą, ale wydawało się, że nie czuje chłodu panującego wokoło.
Wsłuchiwałam się w jego głos i w dźwięki gitary.
Były dla mnie ukojeniem po całym męczącym dniu.
W pewnym momencie jeden z obserwujących chciał dać nastolatkowi pieniądze, na co tamten szybko przestał grać.
-Ja nie gram dla pieniędzy, tylko dla przyjemności. Gitara to dla mnie coś więcej niż sposób na zarobienie kilku monet. To dla mnie całe, życie-zaczął- Proszę to zabrać- powiedział i oddał pieniądze mężczyźnie.
Widząc to uśmiechnęłam się jak najszerzej.
Czyli jednak na tym świecie istnieją osoby, którzy traktują muzykę jako sens swojego życia, a nie jako rzecz, która jest stworzona tylko i wyłącznie dla pieniędzy.
Nagle dzięki przypływowi odwagi postanowiłam odezwać się do bruneta.
-Hej, może zaśpiewamy coś razem?- zapytałam.
-Spoko, to co proponujesz ?
-Może Taylor Swift "Red"- powiedziałam po dłuższym namyśle, w końcu nie chciałam wyjść na kogoś bez talentu przed wszystkimi zgromadzonymi.
Chłopak tylko przytaknął i zaczął grać pierwsze akordy.
Lekko spięta usiadłam obok niego na brzegu fontanny i czekałam na odpowiedni moment żeby zacząć.
Kątem oka obserwowałam zebranych, ale mój wzrok zatrzymał się na Willu i Danielu, którzy z nie cierpliwością czekali, aż pierwszy raz usłyszą mnie na żywo.

Loving him is like driving a new Maserati down a dead end street

Zaczęłam pierwszą zwrotkę całkiem czysto i bez pomyłki.
Wpatrywałam się swoimi brązowymi oczami w tłum, którzy słysząc mój głos zdawali się być bardzo zdziwieni.
Czy było aż tak źle ?
Lekko poddenrwowana starałam się śpiewać dalej i nie zwracać na nic uwagi.
Liczyłam się tylko ja i dźwięki gitary.

Faster than the wind, passionate as sin, ending so suddenly
Loving him is like trying to change your mind once you're already flying through the free fall
Like the colors in autumn, so bright, just before they lose it all

Zakończyłam pierwszą zwrotkę i musiałam poradzić sobie z refrenem.
Muzyka trochę przyśpieszyła, a moje emocje nadal nie opadły.
Stres przed opinią innych opanował moje ciało, ale nie przestałam śpiewać.

 Losing him was blue, like I'd never known
Missing him was dark grey, all alone
Forgetting him was like trying to know somebody you never met
But loving him was red
Loving him was red

Kolejne zwrotki przeminęły bez pomyłki.
Starałam wczuć się w to co śpiewam i wykonać to jak najlepiej.

Touching him was like realizing all you ever wanted was right there in front of you
Memorizing him was as easy as knowing all the words to your old favorite song
Fighting with him was like trying to solve a crossword and realizing there's no right answer
Regretting him was like wishing you never found out that love could be that strong

Losing him was blue, like I'd never known
Missing him was dark grey, all alone
Forgetting him was like trying to know somebody you've never met
But loving him was red
Oh, red
Burning red

Remembering him comes in flashbacks and echoes
Tell myself it's time now gotta let go
But moving on from him is impossible when I still see it all in my head...
In burning red
Burning, it was red

Oh, losing him was blue, like I'd never known
Missing him was dark grey, all alone
Forgetting him was like trying to know somebody you've never met
'Cause loving him was red
Yeah, yeah red
Burning red

And that's why he's spinning around in my head
Comes back to me in burning red
Yeah, yeah
Loving him is like driving a new Maserati down a dead end street

Zakończyłam i bojąc się opinii innych spuściłam głowę, mając nadzieję, że wszyscy sobie pójdą.
Mimo moich próśb każdy stał na swoim miejscu bez ruchu, w kompletnej ciszy.
Nagle jakiś młody chłopak zaczął klaskać, a w jego ślady podążył cały tłum.
Zdumiona roglądałam się, a wszyscy gwizdali, klaskali i mówili coś, co było zbyt niezrozumiałe.
Popatrzyłam na chłopaków, którzy stali z wielkimi uśmiechami na twarzy, a następnie na bruneta z gitarą.
-Dzięki, świetnie się z Tobą śpiewało- powiedziałam.
-To ja powinienem Tobie dziękować. Byłaś świetna. Tylko pamiętaj, nie zmarnuj swojej szansy i wykorzystaj swój talent najlepiej jak umiesz- uśmiechnął się i odszedł.
Jego słowa dały mi wiele do myślenia.
Muszę zacząć dzielić się swoim talentem z innymi.
Nie żebym tam już uważała się za przyszłą gwiazdę, ale nadszedł czas, w którym muszę przezwycięrzyć strach, nie zastanawiać się i zaryzykować.
Uśmiechnięta i pełna nowej, pozytywnej energii podeszłam do chłopków.
Jeszcze do mnie nie dotarło to co przed chwilą się stało, ale powoli zaczęłam się oswajać  z tą myślą.
Podeszłam do Willa i Daniela i nagle zostałam przez nich mocno uściskana.
Dostałam szansę, muszę ją wykorzystać.
*Oczami Daniela*
Gdy tylko usłyszeliśmy jak śpiewa wiedzieliśmy, że to ta dziewczyna, że ona będzie idealnie nadawać się do naszego zespołu.
Po skończeniu i krótkiej rozmowie z gitarzystą Iza przyszła do nas, a my zamknęliśmy ją w mocnym uścisku.
-To Ciebie wszędzie szukaliśmy-powiedziałem i znów przytuliłem drobną brunetkę.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej ! 
Dawno nie było rozdziału, ponieważ zaczęłam pisać drugie opowiadanie, tym razem o kimś innym.
W danej chwili wszystko jest tajemnicą, ale to nie potrwa długo.
Czekajcie <3
Iza Xx

niedziela, 26 kwietnia 2015

Rozdział 17 + Fakty #3

*Oczami Izy*
Lekko skacowana obudziłam się prawie o 11:00.
Nie był to dla mnie duży problem dlatego chwilę poleżałam w łóżku.
Nagle przypomniały mi się wydarzenia z wczorajszego wieczoru i szybko zerwałam się na równe nogi.
Moje ciało po wczorajszej imprezie nie było jeszcze w pełni posłuszne, dlatego prawie upadłam.
Na szczęście w ostatniej chwili chwyciłam stojącą obok szafkę i uniknęłam spotkania z podłogą.

Już wolniejszym krokiem ruszyłam najpierw do garderoby i wybrałam ubrania.


Razem z nimi podążyłam tym razem do łazienki i położyłam je na małej półeczce obok lustra.
Wykonałam szybki prysznic i lekki makijaż.
Popsikałam się moimi ulubionymi perfumami i byłam gotowa na dzisiejszy dzień.
Włosy pozostawiłam rozpuszczone, aby ładnie ułożyły się pod kapeluszem.
Na uszy założyłam jeszcze kolczyki, a na nadgarstek bransoletki i wyszłam z łazienki.
Jak się później okazało wszystkie dziewczyny czekały, aż ja zrobię śniadanie.
Uległam im i zrobiłam im jajecznicę ze szczypiorkiem i pomidorami.
Spokojna o to, że nie umrą z głodu udałam się do spokojnego miejsc, czyli do pokoju z instrumentami.
Z kieszeni wyjęłam otrzymaną wizytówkę z numerem do Marka, a drugą ręką wystukałam na ekranie numer.
Przyłożyłam urządzenie do ucha i wsłuchiwałam się w głuchy sygnał.
Myślałam, że zejdę tam na zawał.
W mojej głowie roiło się od najgorszych scenariuszy.
Co jeśli się rozmyślił ?
Co jeśli znalazł kogoś lepszego ?
Na szczęście moje przemyślenia przerwał głos po drugiej stronie.
-Dzień dobry. Z tej strony Mark Thompson. Kto mówi ?
Chwilę się zastanawiałam czy się nie wycofać.
Może to wszystko okaże się dla mnie za trudne ?
Może nie będę wystarczająco dobra?
Postanowiłam się przełamać i lekko drżącym głosem zaczęłam mówić.
- Cześć. Z tej strony Iza Kwiatkowska. Dałeś mi swoją wizytówkę w klubie- powiedziałam.
-O! Jak miło, że dzwonisz... Już myślałem, że się rozmyśliłaś- zaśmiał się.
Odpowiedziałam mu tym samym.
W końcu nie chciałam wyjść na jakąś sztywną.
-To co może spotkamy się w kawiarni i porozmawiamy na spokojnie ?- zapytał.
-Ok. To kiedy i gdzie ?
-Może Starbucks dziś o 17:00 ?
-Mi pasuje- dalej byłam trochę niepewna.
-To do 17:00.
-Do zobaczenia-powiedziałam i zakończyłam połączenie.
Do spotkania zostało jeszcze dużo czasu.
Postanowiłam, że zadzwonię do rodziców i Dawida.
Wykręciłam ich numery i pogrążyłam się w rozmowie.

*Oczami Marceliny*
Razem z Julką postanowiłyśmy zagrać na naszym Xboxie w Just Dance 4.
Wybrałyśmy układ i zaczęłyśmy tańczyć według "instrukcji".
Bawiłyśmy się przy tym wspaniale.
Co chwile coś nam nie wychodziło przez co śmiałyśmy się w niebo głosy.
Zapewne słyszeli nas nasi sąsiedzi.
Oczywiście nie obyło się bez upadków.
W jednym z układów Jula z rozbiegu miała zostać przeze mnie złapana w tali i podniesiona w górę.
Oczywiście siłaczem nie jestem i gdy tylko blondynka skoczyła w moje ramiona runęła razem ze mną na podłogę.
Chwilkę się nie odzywałyśmy, lecz po chwili śmiałyśmy się jak opętane.
Nie mogłyśmy przestać, a nasze głosy stawały się coraz głośniejsze.
Nagle gwałtownie otworzyły się drzwi, a w nich stanęła Laura i Honorata z apteczką w dłoni.
Widząc to razem z Julą znowu parsknęłyśmy śmiechem.
Laura zaczęła śmiać się razem z nami, a Honey patrzyła na nas zdziwiona i lekko zdenerwowana.
-Haha... Bardzo śmieszne... Ja się tu martwię, a Wy robicie sobie jaja- powiedziała poważnie, ale widząc nasze rozbawienie całą sytuacją, zaczęła chichotać .

*Oczami Honoraty*
Te dziewczyny są nie możliwe, ale właśnie za to je kocham.
Stały się nieodłączną częścią Mojego życia.
Razem z pozostałą trójką dziewczyn ruszyłyśmy do kuchni, aby coś zjeść.
-Zrobisz mi coś dobrego- powiedziała Laura robiąc oczka kota ze Shreka.
-Nam też- odezwały się pozostałe dwa głosy.
-Wiecie co ? Mam lepszy pomysł- powiedziałam i uśmiechnęłam się tajemniczo-Iza!!!-zaczęłam krzyczeć na całe gardło, aby usłyszała.
Dziewczyny patrzyły na Mnie zdziwione.
-No co... Przecież ona najlepiej gotuje z nas wszystkich - wzruszyłam ramionami i czekałam na Belę.
Uśmiechnięta zeszła ze schodów i skierowała się w naszą stronę.
Była cała w skowronkach.
-Co się stało? Znalazłaś 5SOS w szafie czy Ariana Grande śpiewa u Ciebie w wannie ?- zapytała Laura.
Kreatywnie. 
-Nie... Nie... Ale to byłoby zajebiste- powiedziała i się zaśmiała.
-To co się tak szczerzysz ?- zapytała Julka.
-Mam spotkanie z Markiem -powiedziała i zaczęła tańczyć jakiś dziwny taniec radości.
Gdy się opanowała zaczęła robić nam jedzonko ^^.

*Oczami Laury*
Za oknem lało, a Ja z nie cierpliwością czekałam na ciepłe dni, w które będę mogła wyjechać z garażu moim kochanym motocyklem i podbijać nim wszystkie drogi w Londynie.
Na samą myśl jak głupia uśmiechnęłam się do siebie.
W moich uszach już odbijał się gwar silnika.
Boże ?!
Kiedy wiosna ???
Motocykl to coś co odciąga mnie od rzeczywistości.
Siadam, odjeżdżam i tyle mi wystarczy do szczęścia.
Pamiętam te chwile kiedy mój brat zaczął uczyć mnie wszystkiego.
Byłam lekko przerażona, ale on zapewniał, że nic m się nie stanie.
Dzięki niemu odkryłam swoją pasję.
Wiem, że to jest to co kocham robić.
Nie ważne co się stanie zawsze mogę chwycić kluczyki i uciec od otaczającego mnie świata.
Oczywiście na początku nie spodobało się to moim rodzicom.
Wiecie, wypadki i tak dalej, ale dzięki namowie mojego brata pozwolili mi jeździć.
Od tamtego czasu jazda wypełnia sporą część mojego życia.
Rozmyślałabym tak dalej, gdyby nie Iza, która szturchała mnie w ramię.
-Halo! Laura żyjesz ? Stoję tu i zadaje ci to samo pytanie od pięciu minut, a ty siedzisz i gapisz się w okno.
-Sorry... Zamyśliłam się -opowiedziałam lekko zmieszana- To o co mnie pytałaś ?
-Który strój wybrać ?- podniosła oba zestawy.
-Yyyy... Ten- wskazałam palcem na czarne spodnie, miętowe szpilki, białą kopertówkę i żakiecik.


-Tak sądzisz ? zapytała niepewna.
Widocznie się stresowała.
-Wątpisz we mnie?- zapytałam z uśmiechem.
-Skąd- powiedziała z głupią miną.
Chwile potem dziewczyna zniknęła z mojego pola widzenia.

*Oczami Izy*
W swoim pokoju poprawiłam tylko makijaż i gotowa zeszłam na parter.
Postanowiłam wysłać SMS do Harrego.

Do : Harry :3
Trzymaj za mnie kciuki ;-;

Nie czekając na odpowiedź wrzuciłam telefon do kopertówki i zadzwoniłam po taksówkę.
Po chwili stała po moim domem. 
***

Wchodzić czy nie wchodzić ?-pytałam sama siebie stojąc pod drzwiami kawiarenki.
Na moje nie szczęście siedzący przy oknie Mark zauważył mnie i przywołał ruchem ręki.
Nie mając innego wyboru weszłam do ciepłego pomieszczenia i odwiesiłam płaszczyk na wieszak.
Z lekkim, lecz nie do końca szczerym uśmiechem ruszyłam w stronę mężczyzny.
- Hej Iza- powiedział uśmiechnięty co dodało mi trochę otuchy.
Może nie będzie tak źle ?
-Witam Panie Thompson- powiedziałam kulturalnie.
W końcu nie chciałam wyjść na gburowatą na pierwszym spotkaniu.
-Tylko nie Panie Thompson.Tak możesz mówić na mojego tatę, a nie na mnie. Ja jestem Mark- powiedział z szerokim uśmiechem.
-No więc ... Cześć Mark- poprawiłam się.
Nagle do naszego stolika podszedł kelner i złożyliśmy zamówienie.
-A więc nie będę owijał w bawełnę. To będzie mój debiut, jeśli chodzi o zostanie menadżerem. Mimo to mam nadzieję, że się dogadamy. Wideo z klubu pokazałem chłopakom z zespołu i są Tobą zachwyceni. Chcą zacząć z Tobą współpracę- powiedział na jednym tchu.
- Spokojnie - powiedziałam w obawie, że się zapowietrzy i stracę taką szansę-Zacznijmy może od tego kto będzie znajdował się w tym zespole.
-Perkusistą będzie Will Ferri, gitarzystą Daniel  Gow , a Ty jeśli tylko chcesz możesz zostać wokalistką.
- Czy mogłabym najpierw ich poznać ?- zapytałam.
-Oczywiście. Kiedy tylko chcesz.
-To może za dwa dni w Hyde Parku ? Lepiej się poznamy i takie tam...
-Zapytam chłopaków i Ci napiszę. Ok ?
-Jasne- uśmiechnęłam się szeroko.
Dalsza rozmowa obejmowała wyłącznie formalności, o których powinnam wiedzieć jeśli zgodzę się zostać wokalistką.
***
Wyszłam z ciepłego pomieszczenia i postanowiłam na piechotę wrócić do domu.
Trochę ruchu dla zdrowia mi się przyda.
Gdy szłam lekko zmarznięta chodnikiem obok mnie zatrzymało się sportowe auto.
Okno kierowcy się uchyliło i zobaczyłam Hazzę.
-Może Panienka zechce zając to oto miejsce pasażera?- zapytał z śmiesznym akcentem.
-Panienka zechce- powiedziałam i weszłam do samochodu uśmiechając się do Harrego.
-Jak Ci poszło spotkanie ?
- Sądzę, że dobrze- zastanowiłam się chwilę- Za dwa dni mam spotkać się z pozostałą częścią zespołu i wyrazić decyzję.
-Masz zamiar się zgodzić ?- oderwał chwilowo wzrok od drogi.
-Nie wiem... Jeśli okażą się fajni to tak... 
Chłopak włączył radio i resztę drogi panowała cisza, którą zakłócały tylko ciche słowa wypływające z urządzenia.
***
Po powrocie opowiedziałam wszystko dziewczynom i ruszyłam do łazienki.
Zmęczona narzuciłam na siebie koszulkę z napisem "Tsunami" i odpłynęłam .

*Oczami Zayna*
Dostałem dzisiaj telefon od Modestu.
Kazali mi przyjść na jakieś ważne spotkanie.
Zaczynam się trochę bać, bo oni są nieobliczalni.
Podjechałem właśnie pod budynek i zdenerwowany wszedłem do odpowiedniego pokoju witając się z każdym.
-Witaj Zayn - powiedział ze sztucznym uśmiechem jeden z mężczyzn.
- Witam - odpowiedziałem kulturalnie, bo wiedziałem, że tylko jedno nieodpowiednie słowo i wlatuje z One Direction.
- Pewnie ciekawi Cię po co tu jesteś ? A więc przed wydaniem płyty musimy zrobić trochę zamieszania wokół was, dlatego od dziś masz dziewczynę.
-Ale jak to ? Przecież ja nikogo nie mam...- powiedziałem na początku nic nie rozumiejąc.
-I bardzo dobrze. My znaleźliśmy dla Ciebie odpowiednią- powiedział- Perrie !
Na jego krzyk do pokoju weszła blondynka z mocnym makijażem, ubrana w wyzywające ubrania.


Według mnie zbyt wyzywające.
-Cześć- powiedziała nonszalancko żując gumę.
- Witaj Perrie- uśmiechnął się mężczyzna.
-Zaraz, ale o co tu chodzi ?- zapytałem, ponieważ chciałem usłyszeć wreszcie jakieś konkrety.
-Oto Twoja nowa dziewczyna Perrie Edward, wokalistka zespołu Little Mix. Od tej chwili masz być dla niej miły i okazywać czułość w miejscach publicznych.
-A co jeśli się nie zgodzę ?- zapytałem patrząc z obrzydzeniem na dziewczynę.
- W tedy skład One Direction zmniejszy się o jednego członka.
- Ughh... No dobrze. Ale czułości tylko w miejscach publicznych- powiedziałem i wyszedłem trzaskając drzwiami.
Wsiadłem wściekły do samochodu i uderzyłem z całej siły w kierownice.
Aby trochę się odprężyć i nie spowodować wypadku włączyłem bardzo głośno muzykę.
Akurat w radiu leciała "My and my broken heart " Rixtona.
Nie wiedziałem gdzie się podziać.
Gdybym wrócił do mieszkania zostałbym zasypany masą pytań.
Pewnie nie wytrzymałbym tego i zaczął jakąś bezsensowną kłótnie.

***

Włóczyłem się już od godziny po zatłoczonych ulicach Londynu, a mój gniew dalej nie ustępował.
Jak oni mogą mi to robić ?
Przecież nie mogą mnie wyrzucić...
A może mogą ?
Zastanawiałem się nieustannie.
Zdesperowany postanowiłem zaryzykować i odwiedzić Izę.
Z nadzieją, że mi pomoże zatrzymałem się na podjeździe do jej domu i opuściłem auto.
Lekko zmieszany zapukałem do drzwi i czekałem, aż ktoś mi otworzy.
Nagle w drzwiach pojawiła się nieznana mi dziewczyna.
Przez chwilę pomyślałem, że pomyliłem domy, ale po sprawdzeniu byłem pewny, że to właściwy numer.
Przyglądałem się nastolatce w ciszy .

Po prostu dziewczyna idealna.
Nagle czar prysnął, ponieważ dziewczyna krzyknęła oschłym głosem.
- Bela ! Ktoś do Ciebie!
Nawet na mnie nie czekając odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę schodów.
Nie powiem, ciekawy początek znajomości.
W drzwiach pojawiła się lekko zdyszana Iza.

-Hej. Co Cię sprowadza o 18:00 w moje skromne progi ? Wejdź- mówiła jak najarana.
-Muszę z kimś porozmawiać- powiedziałem krótko.
Dziewczyna widocznie rozumiejąc moją sytuację nic nie mówiąc zrobiła mi miejsce w drzwiach.
Zdjąłem kurtkę i buty i za Izą podreptałem do jej pokoju zastanawiając się co jej powiem.
Przez chwilę miałem się nawet rozmyślić i wrócić do auta, ale zrezygnowałem z tego pomysłu, bo Iza co jakiś czas zerkała na mnie kątem oka.
Weszliśmy do pokoju i w ciszy usiedliśmy na przeciwko siebie na jej łóżku.
Cisza trwała jeszcze chwilę, ale widocznie irytowało to brunetkę.
-O czym chciałeś ze mną porozmawiać ?- zapytała, a z moich ust nie kontrolowanie wydobyła się cała historia od początku do końca.
Po zakończeniu dziewczyna wpatrywała się we mnie w ciszy i myślała nad sensowną odpowiedzią.
W pewnym momencie po prostu przybliżyła się do mnie i przytuliła, tym samym dodając mi otuchy.
Czuję, że się zaprzyjaźnimy.
Bela dalej mnie tuliła i nawet się nie odezwała.
Zapewne wiedziała, że słowa "będzie dobrze" i tak nic nie zdziałają.
Jeśli Harry straci tą wspaniałą dziewczynę osobiście nakopie mu za to do dupy.

*Oczami Laury*
Iza już jakiś czas siedzi z tym idiotą w swoim pokoju.
Gdy go zobaczyłam w drzwiach miałam ochotę zwymiotować.
Jeszcze ten jego bezczelny wzrok.
Nagle usłyszałam, że ktoś schodzi po schodach.
Spojrzałam przez ramię i zauważyłam Izę, która prowadzi tego debila do drzwi.
Uff.... 
Wreszcie on stąd idzie.
Nie dość, że nie tak dawno wparowali tutaj całą piątką, to jeszcze on sobie odwiedziny urządza.
Gdy następnym razem przylezie tu któryś to dostanie ode mnie w twarz, albo wybuchnę i powiem im wszystko co o nich sądzę.


___________________________________________________________________________

Hejj <3
 Nowy rozdział trochę opóźniony, ponieważ miał być dodany wczoraj.
Mam nadzieję, że się wam podoba...

WAŻNE : Nie mam nic do Zerrie. 
Wręcz przeciwnie bardzo lubię Perrie i popieram jej związek z Zaynem. 
Perrie posiada negatywne cechy tylko na potrzeby opowiadania.

PS Dawno nie dodawałam faktów, dlatego teraz je dodam.

Fakty #3

1. Nienawidzę DISCO POLO.
2. Mój ulubiony film to " Gwiazd Naszych Wina" i "This is Us". <3
3.Mam brązowe oczy ^^
4. Na sprawdzianie po VI klasie z Angielskiego miałam 40/40 punktów. XD
5. Forever Alone <3 XD
6.Nie lubię mleka.
7. Mam wspaniałe przyjaciółki <3 <3 <3
8. Nie lubię Matematyki.
9. Angielskiego uczę się ze względu na 1D <3
10.Mam wiele kompleksów.


Iza Xx








poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Fakty #2

Hej <3
Pora na drugą część faktów <3

1. Mam 170 cm wzrostu.
2. Jestem gruba :(
3. Mam 2 psy <3
4. Mam brzydkie pismo ...
5. W nocy często wydaje mi się, że ktoś  przechodzi obok moich drzwi.
6. Jestem leniem <3
7. Lubię długo spać XD
8. Jestem tylko Directioner, ale bardzo lubię też innych wykonawców.
9. KOCHAM ŻELKI <3
10. Jedno z moich największych marzeń to zamieszkanie w Londynie <3 


Na koniec taki bekowy gif XD



Iza Xx



niedziela, 19 kwietnia 2015

Fakty #1

Siemka <3

Jedna z czytelniczek poprosiła, abym codziennie dodawała od 5 do 10 faktów o mnie.
Ten pomysł wydał mi się dość ciekawy, dlatego przystałam na jej propozycję.

No to zaczynamy !!!

1.Mam na imię Iza :3
2. Mam 13 lat <3
3. Mam rodzeństwo...
4. Pochodzę z podkarpacia ^^
5. Kocham muzykę <3
6. Nienawidzę Delicji..
7. Muszę mieć przy sobie słuchawki i telefon :*
8. Moje ulubione sklepy odzieżowe  to : C&A, Cropp, Cubus, Diverse, H&M, Mohito, NewYorker, Reserved, Yups i Zara <3
9.Nie umiem pływać ..
10. Kocham czytać książki <3





IzaXx

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 16

*Jakiś czas później *

*Oczami Izy*
Nie widziałam Harrego i reszty zespołu od ostatniego spotkania.
Mimo to nie martwię się, bo wiem, że mają teraz dużo pracy nad nową płytą i nie chce im przeszkadzać.
Cieszy mnie to, że chłopaki i tak starają się utrzymać z nami kontakt.
Codziennie dostaję SMS od Harrego i czasami o Nialla.
Polubiłam tego uśmiechniętego blondaska.
Jest on tak pozytywnie nakręcony, że czasami mam wrażenie, że ta pozytywna energia rozsadzi go od środka.
Wiadomości, które od niego otrzymuję potrafią rozbawić mnie do łez.
Myślę o chłopakach codziennie, nawet teraz gdy siedzę na kanapie w salonie .
Postanowiłam coś zrobić i przestać siedzieć bezczynnie.
-Dobra dziewczyny co robimy ? Tylko proszę nie mówcie mi, że cały piątek przesiedzimy przed telewizorem.
-No nie wiem... -zastanawiały się.
-A co wy na to, żeby wyjść dzisiaj wieczorem do klubu na imprezkę ?- zapytała Laura.
-Możemy tam wyjść tylko pod jednym warunkiem- powiedziałam.
-Jakim ?
-Musicie mi obiecać, że nie schlejecie się tak jak ostatnio u nas w domu.
-Spokojnie Bela... Nie będzie tak źle...- zapewniały mnie.
-No to ustalone !- uśmiechnęłam się lekko.
***
Przez cały dzień nie robiłam nic szczególnego.
Przeważnie siedziałam bezczynnie na kanapie, lub wymieniałam się SMSami z Loczkiem.
Niestety nie mógł iść razem z nami na imprezę, ponieważ jutro mają jakiś wywiad czy coś tam.
Gdy dochodziła już ogromnie przeze mnie wyczekiwana godzina 18:00 mogłam zacząć się szykować
Nie licząc urodzin Harrego dawno nie byłam na dyskotece, dlatego postanowiłam to nadrobić.
W łazience wzięłam szybki prysznic i zaczęłam się malować i układać fryzurę.
Efekt końcowy był zadziwiająco ładny, a jeszcze bardziej zdziwiło mnie to, że uzyskałam go bez niczyjej pomocy.

Zadowolona ruszyłam do garderoby wykonać o wiele trudniejszą czynność da wielu kobiet i dziewczyn- wybór ubrań.
Trochę się nad tym zastanawiałam, ale ponieważ gonił mnie czas musiałam się zdecydować.


Dodatkowo chwyciłam w dłonie moją czarną ramoneskę, ponieważ tylko zwiewna sukienka na 
100 % nie wytrzymałaby warunków panujących na dworze.
Nagle mój telefon dał o sobie znać.

1 nieodebrana wiadomość od : Harry :3
Od : Harry :3
Tak z ciekawości ... Do jakiego klubu jedziecie ?

Do : Harry :3
Jedziemy do Fancy ^^


Nie otrzymałam już odpowiedzi więc zeszłam na parter do dziewczyn, które już na mnie czekały.
Całą piątką ruszyłyśmy do klubu za pomocą taxi.
Kiedy pojazd się zatrzymał wyszłyśmy i ujrzałyśmy dość dużych rozmiarów budynek, z którego słychać było głośną muzykę.
Ustawiłyśmy się na końcu kolejki, a po jakiś 15 minutach byłyśmy we wnętrzu, gdzie czuć było pot, alkohol i dym papierosowy.
Naszym pierwszym celem był bar,który pomógł się nam rozluźnić.

*Oczami Marceliny*
W klubie było świetnie.
Nie odróżniałam się od większości dziewczyn, ponieważ byłam ubrana w to :


Z każdym kolejnym drinkiem czułam się coraz lepiej.
Miałam ochotę tańczyć, dlatego już po chwili ruszałam mym ciałem w rytm muzyki wraz z nieznajomymi.
Czułam się wspaniale.
Byłam w swoim żywiole i robiłam to co kocham.
Czego więcej chcieć od życia ?
Tsaaa....
Pewnie większość z was chciałaby jeszcze jakiegoś chłopaka lub coś w tym stylu, ale nie ja.
Jestem inna od reszty dziewczyn.
Dla mnie związek byłby zbyt dużym zobowiązaniem i obowiązkiem.
Nie mówię, że nie chce się nigdy z nikim związać.
Po prostu chce nacieszyć wolnością, którą w tej chwili mogę się upajać.

Podczas mojego tańca zauważyłam, że kilka chłopaków wlepia we mnie swoje "gały".
Nawet podobało mi się to, bo którą dziewczynę nie zadowala fakt, że oglądają się za nią mężczyźni.
Każda z nas lubi uwodzić i kokietować.
Postanowiłam się trochę zabawić i puściłam do najbardziej przystojnego z nich oczko.
Na usta chłopaka wdarł się szyderczy uśmiech, po czym wstał i ruszył w moją stronę.


Miał może dwadzieścia lat ...
Podszedł do mnie i przyparł swoim ciałem do moich pleców.
Chwilowo byłam lekko zmieszana, ale postanowiłam kontynuować, w końcu raz się żyje.
Ruszaliśmy ciałami w jednym rytmie do nieznajomej piosenki.
Nagle ręce chłopaka z moich bioder zaczęły przenosić się coraz bliżej mojego biustu.
-Ej... Nie tak szybko kolego - powiedziałam.
-Daj spokój mała... Chodź zabawimy się- mruknął mi do ucha, przez co prawie tego nie usłyszałam.
Jego dłonie zacisnęły się na moich pośladkach.
Tego było już za wiele.
Zaczęłam odchodzić od nieznajomego, ale on złapał mnie za rękę i nie pozwolił odejść.
-Puść Mnie !- krzyknęłam.
-Przy mnie nie musisz udawać... Wiem, że Ci się podobam- przekonywał mnie.
Wtedy już nie wytrzymałam i uderzyłam go w policzek.
Jutro będzie miał siniaka.
-Upss.. Czyżby to Cię zabolało ?- zapytałam z udawanym przejęciem.
Już na niego nie patrzyłam, tylko ruszając biodrami podążyłam w stronę stolików.

*Oczami Julki*
Bawiłam się wspaniale.
Wokoło pełno przystojniaków, w tle świetna muzyka, a obok mnie moje przyjaciółki.
Nagle postanowiłam iść do toalety, więc zeszłam z krzesełka przy barze i ruszyłam w stronę pomieszczenia.
Kiedy już się tam znalazłam w wielkim lustrze przeglądnęłam się i poprawiłam swoją koszulę , która trochę się zmięła i makijaż.


Przejechałam dłonią po włosach i wysłałam dziubka do lustra XD.
Powróciłam na swoje miejsce i zaczęłam spoglądać na ludzi.
Zwracałam uwagę na ich ubiór, zachowanie i nastrój.
Niektórzy widocznie przesadzili z alkoholem, a niektórzy siedzieli sztywni w kątach klubu.
Nagle do baru podeszła wysoka ruda dziewczyna.
Gdy pierwszy raz ją widziałam nie spodziewałam się, że zrobi coś tak dziwnego.
Usiadła na wysokim krzesełku obok mnie i przeszywała mnie wzrokiem.
Czułam się lekko skrępowana.
-Co powiesz na małą zabawę?- zaproponowała i oblizała wargi.
-Co masz na myśli?- zapytałam niczego się nie domyślając.
-Ty, ja i moje łóżko- uśmiechnęła się szelmowsko.
Popatrzyłam na nią jak na kogoś kto przed chwilą wyszedł z psychiatryka.
-Sorry, ale ja nie gustuję w dziewczynach...
-Co ty mówisz... Przecież cały wieczór obserwujesz wszystkie laski w tym klubie.
A więc o to chodzi...
-Sorry,ale to, że kogoś obserwuję od razu oznacza,że się w nim bujam ?!
Nagle dziewczyna wykonała ruch którego nikt zapewne się nie spodziewał.
Ruda podeszła i wpiła się w moje usta.
Zdezorientowana przez chwilę nie wiedziałam co robić, lecz po chwili ją odepchnęłam.
-Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze- wymruczała w moją stronę i wepchnęła mi karteczkę prawdopodobnie z jej numerem w dłoń.
Rozejrzałam się wokoło mnie i zobaczyłam jakiegoś chłopaka, który przed chwilą przyszedł.
Pewnie do niego podeszłam.
-Widzisz tą rudą?- wskazałam palcem na dziewczynę , która w tej chwili rozmawiała ze swoje kolejną ofiarą- powiedziała, żebym dała ci jej numer.
Wepchnęłam karteczkę w dłoń chłopaka i bez słowa odeszłam w stronę stolika przy którym siedziała reszta dziewczyn.
Dopiero teraz zauważyłam jak większość z nich jest ubrana.
Honey :


Laura :

Całą piątką rozmawiałyśmy przy stolikach i wymieniałyśmy się swoimi bardzo dziwnymi przygodami dzisiejszego wieczoru.
Chwilę potem jakiś młody chłopak wszedł na scenę i ogłosił rozpoczęcie karaoke.
Wszyscy w klubie zaczęli piszczeć i gwizdać.
Pierwsze weszły jakieś dwie dziewczyny, które okropnie zaśpiewały piosenkę Nicki Minaj.
Normalnie nie mogłam tego słuchać.
Następny był jakiś chłopak i nastąpiła chwila przerwy, podczas której mnie olśniło.
-Bela idź pokaż im jak to się robi- zachęciłam ją.
-Ja? - zapytała zdziwiona.
-Nie ta druga Iza..- powiedziałam z sarkazmem.
Podczas naszej krótkiej wymianie zdań na scenę znów wszedł owy mężczyzna z młodszym od siebie chłopakiem.
Był on może w naszym wieku.
Prowadzący ogłosił, że stojący obok niego szuka kogoś kto na dzisiejszym wieczorze karaoke zaśpiewa z nim jedną piosenkę.
Namawiałyśmy jeszcze chwilę Izę, aż w końcu uległa.
Podeszłą do sceny i się zgłosiła .
Gdy weszła na podest i stanęła obok mężczyzn tłum z nami na czele zaczął piszczeć i wiwatować.

*Oczami Izy*
To co zaśpiewamy?-zapytał się mnie chłopak.
-Może "Counting Stars" - OneRepublic- zaproponowałam.
-Ok- uśmiechnął się.
Ustawiłam się przed mikrofonem i czekałam aż chłopak zacznie grać.
Gdy usłyszałam pierwsze dźwięki zaczęłam śpiewać.


Na początku cicho i delikatnie.
Później dołączył do mnie Alex ( tak miał na imię ten chłopak)
Zaczął śpiewać pierwszą zwrotkę a ja dołączyłam się chwilę przed refrenem.
Wszystko razem świetnie brzmiało.
Śpiewając czułam się wspaniale.
To jest to co chcę robić przez całe moje życie.
Tłum bawił się razem z nami.
Chyba im się podobało.
Gdy piosenka dobiegła końca nasza dwójka ukłoniła się i  wraz z wiwatem zeszła ze sceny.
To było wspaniałe uczucie.
Widzieć tylu ludzi , którym podobało się to w jaki sposób śpiewałaś.
Chłopak, z którym śpiewałam podszedł do mnie i podał mi karteczkę z numerem.
-Jak będziesz chciała jeszcze pośpiewać to zadzwoń- uśmiechnął się i odszedł.
Gdy miałam kierować się w stronę stolika, przy którym siedziały dziewczyny zauważyłam, że  w moją stronę podąża One Direction  z Harrym na czele.
Z uśmiechem na twarzy ruszyłam w ich kierunku.
-Mieliście pracować.- zaśmiałam się- Kłamczuch- wskazałam palcem na Harrego.
-Chcieliśmy Ci zrobić niespodziankę-uśmiechnął się Nialler.
- Wspaniale śpiewałaś- powiedział Zayn.
-Dziękuje - uśmiechnęłam się nieśmiało.
-To co może jakieś drinki ?- zaproponował Lou.
Wszyscy się zgodzili i ruszyliśmy do baru.
Gdy każdy miał  swój napój zaprowadziłam ich do naszego stolika.
-Hej dziewczyny patrzcie kogo znalazłam- wskazałam na chłopaków.
Wszyscy zaczęli się witać tylko Laura siedziała na boku i nie odezwała się do nikogo.
Może to nawet lepiej?
Wolę żeby milczała niż żeby zaczęła wyzywać 1D.
Chłopaki zaczęli jakąś rozmowę i prawie wszyscy się w niej pogrążyli.
Nagle do naszego stolika podszedł jakiś mężczyzna.
-Hej to Ty śpiewałaś piosenkę One Republic ?- skierował pytanie w moją stronę.
-Tak... To ja- odpowiedziałam trochę nie pewnie.
-Możemy porozmawiać?- zapytał na co skinieniem głowy zgodziłam się i odeszłam od stolika.
-Widziałem dokładnie cały twój występ i jesteś wspaniała. Chciałbym zaproponować Ci współpracę z jednym początkującym zespołem szukającym wokalistki. Co Ty na to ?
Czy ja dobrze usłyszałam?
Ktoś proponuje mi śpiewanie w zespole !
Aaaa ! :D
Jaka ja jestem szczęśliwa.
Po chwili przypomniałam sobie, że obok mnie dalej stoi mężczyzna i postanowiłam się opanować.
-Tak.  Jasne. Oczywiście-potok słów wydobywał się z moich ust.
Czułam się w tamtym momencie fantastycznie.
 Uśmiech nie schodził z mojej twarzy.
Mężczyzna chyba to zauważył, ponieważ odwzajemnił gest.
Z jednej ze swoich tylnych kieszeni wyciągnął portfel i zaczął czegoś w nim szukać.
Chwilę później wręczył mi malutką karteczkę, która chyba była jego wizytówką.
-Zadzwoń i ustalimy nasze pierwsze spotkanie. A tak wogóle mam na imię Mark i jestem menadżerem przyszłego zespołu.
-Izabela- odpowiedziałam i wyciągnęłam w jego stronę dłoń, którą uścisnął.
Mark wydawał się być miły.
Był on wysoki i lekko umięśniony.
Na jego twarzy było widać kilkudniowy zarost.
Miał niebieskie oczy i kasztanowe włosy.
Wyglądem nie odróżniał się od innych osób, ale biła od niego troska i szczęście.


Rozpromieniona wróciłam do stolika.
- Co to za facet ?-zapytała Honorata.
- To Mark. Zaproponował mi bycie wokalistką w jakimś nowym zespole.
Nawijałam jak jakaś nie normalna.
Energia aż we mnie buzowała.
Od uśmiechania sie zaczęła boleć mnie buzia.
-Wow ! To świetnie -powiedziała Celiśka i mocno mnie uściskała.
Reszta poszła w jej ślady.
Na końcu ustawił się Loczek i gdy przyszła jego kolej przytulił mnie i głowę położył na ramieniu.
Wiem, że to dziwne...
Nie jesteśmy parą, a zachowujemy się jak zakochani.
-Wiedziałem, że to kiedyś nastąpi- wyszeptał mi do ucha.
-No to co?! Trzeba to uczcić- krzyknął Louis i poszedł prawdopodobnie po drinki.
Wrócił obładowany szklankami i kieliszkami z alkoholem.
Poustawiał wszystko na stoliku i kazał się częstować.
-To za naszą nową wschodzącą gwiazdę- krzyknął Niall i podniósł kieliszek do góry.

*Oczami Harrego *
Właśnie tańczyłem z Izą.
Trzymałem jej drobne ciało w objęciach i delektowałem się tą chwilą.
Jestem z niej cholernie dumny.
Bela ma talent i mam nadzieję, że nie zostanie on zmarnowany.
Jeśli ona będzie przez nich wykorzystana, z ręką na sercu obiecuję, że obiję im te buźki.
Nie mogą skrzywdzić tak uzdolnionej dziewczyny.
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo chciałbym ją mieć przy sobie na zawszę.
Jak bardzo chciałbym żeby była tylko moja.
Nikt nie zdaje sobie z tego sprawy.

____________________________________________________________

I jak wam się podoba nowy rozdział ?
Dawno nic nie dodawałam, bo miałam testy, ale teraz miałam trochę czasu i postanowiłam wziąć się w garść i coś stworzyć.

W następnym rozdziale :

Czy Iza zostanie wokalistką zespołu ?

Czy Harry w końcu zrozumie, co czuje do Izy ?

CZEKAJCIE ! :D

Iza Xx

środa, 25 marca 2015

Moje życie właśnie straciło sens... :'(

Jak zapewne wszystkie z was wiedzą nasz kochany Zayn odszedł z 1D.
Moje serce krwawi a oczy łzawią.
Będę płakać całą noc. 
To jest dla mnie niemożliwe.
Szanuje jego decyzję, ale to nie może być prawda :'(
Proszę powiedzcie, że to sen...
Że zaraz się obudzę i zobaczę zdjęcia z ich trasy, gdzie występują w PIĄTKE.
Bo 1D to nie 1D bez Zayna.
Mimo to musimy być silne dla Harrego, Liama, Louisa i Nialla.
Musimy się nawzajem wspierać bo jesteśmy jedną rodziną.
Post, który zmienił moje życie pojawił się kilka godzin temu, a ja dalej nie przyjmuję do siebie tej wiadomości.
Bo dla mnie 1D to piątka chłopaków z wielkimi marzeniami a nie czwórka.
Mam nadzieję, że gdy Zayn przestanie mieć problemy wróci do nas.
W końcu to nasz Bad Boy z Bradford.
Kocham Go ! <3 :'(

:'(






TRZYMAJCIE SIĘ !

Iza :'(






piątek, 13 marca 2015

Rozdział 15 cz. 2

-Zaśpiewasz nam coś?- zapytali.
-Wolałabym żebyście jednak nie mieli potem problemów ze słuchem przeze mnie.


-No proszę... Nic się nie stanie..- nalegali.
-Nie... Naprawdę nie chcę..-sprzeciwiła się.
Po chwili nalegań chłopcy odpuścili.
-No to chyba teraz moja kolej- powiedziała Celiśka ,uśmiechnęła się i zaczęła mówić- Pochodzę z Stargardu Szczecińskiego.Mam dwie siostry.Jedna z nich jest piosenkarką.Interesuję się głównie tańcem.Kiedyś nawet byłam w jednej z grup tanecznych- uśmiechnęła się szerzej na to wspomnienie.
-To skoro lubicie taniec to może nam coś zatańczycie?- zapytał Zayn z szerokim uśmiechem.
Marcelina popatrzyła na nas pytającym wzrokiem i gdy otrzymała odpowiedź odpowiedziała.
-Możemy zatańczyć.
Cała  nasza czwórka wstała a chłopaki dziwnie na nas spojrzeli.
-Przecież tutaj nie będziemy tańczyć- wyprzedziła ich Honey i od razu odpowiedziała.
Na te słowa chłopaki wstali i ruszyli za nami.
Gdy wyszliśmy z pomieszczenia, przeszliśmy przez malutki korytarzyk i weszliśmy do sali pierwsze, a za nami podążało One Direction.
-Ok to tutaj.
-Wooow.. -powiedzieli znów.
Ustawiłyśmy się przed wielkimi lustrami i zaczęłyśmy się rozgrzewać.
Podstawowe ćwiczenia na rozciąganie i byłyśmy prawie gotowe.
Pozostało nam jeszcze tylko wybrać układ.
Po chwili namysłu zdecydowałyśmy się na coś czego nauczyłyśmy się już dawno.
Ustawiłyśmy się na miejscach i z głośników poleciała piosenka 'Booty Work'.
Chłopaki patrzyli na nas jak zaczarowani.


Trochę mnie to bawiło, ale mimo to nie powiedziałam nawet jednego słowa.
Gdy skończyłyśmy lekko zdyszane się uśmiechnęłyśmy.
Chłopaki zaczęli nam klaskać i nawet gwizdać co mnie tak rozśmieszyło, że nie mogłam się nie zaśmiać i wybuchłam śmiechem.
Po moim "napadzie" usiadłam na podłodze i zaczęłam nucić nie znane mi melodie.
Zaczęłam przyglądać się innym i zobaczyłam coś co wywołało drugi "napad".


Liam i Harry starali się "tańczyć".
Robili to jeszcze przez moment i nagle coś głupiego wpadło mi do głowy.
Szybko podniosłam swój zacny tyłek i dołączyłam do dwójki chłopaków.
Zaczęłam poruszać ciałem tak śmiesznie jak oni.
Reszta miała z nas niezły ubaw.
Śmiałam się wniebogłosy, ale inni nie byli lepsi.
Pewnie było nas słychać na drugim końcu Londynu.
Gdy opadłam z sił położyłam się " plackiem" na panelach.
-Umieram- powiedziałam.
-Nie rób nam tego- powiedział z udawanym żalem Zayn- kto będzie tak tańczyć gdy Ciebie nie będzie ?
Złapał mnie za ramiona i z udawanym płaczem zaczął krzyczeć.
-Nie odchodź ! Nie rób nam tego!
Ja tylko się śmiałam.
Im jego wrzaski były głośniejsze, a teksty coraz głupsze ze śmiechu zaczął mnie boleć brzuch.
Reszta zwijała się ze śmiechu w innych częściach pomieszczenia.
Gdy ból się nasilał postanowiłam trochę uspokoić Zayna.
Dla żartu przytuliłam się do niego i z cichym chichotem zaczęłam gładzić go po plecach i mówić.
-Spokojnie Zayn nie zostawię Cię- Malik również zaczął chichotać .
Chłopak gdy już się " uspokoił" oderwał się ode mnie i stanął na równych nogach.
-Widzicie ona mnie nie zostawi- powiedział z wyższością i wskazał palcem na mnie.
Wszyscy zaczęli się znów brechtać.
-Malik bo  się rozmyślę- pogroziłam mu palcem przed oczami.
-Już siedzę cicho -lekko podniósł ręce do góry w geście poddania.
-Dobra to co robimy?- zapytała Julka.
-My już się będziemy zbierać, bo wiecie jesteśmy w trakcie nagrywania płyty i musimy ostro pracować w studiu. To i tak cud, że pozwolili nam do was przyjść- wytłumaczył Liam.
-Spoko. Rozumiemy -uśmiechnęłyśmy się.
Wszyscy ruszyliśmy pod drzwi wyjściowe i chłopcy zaczęli się ubierać.
Potem przyszła kolej na szybkie pożegnanie buziakiem w policzek i już ich nie było.
Wróciłyśmy trochę zmęczone do salonu i opadłyśmy na kanapę.
-Jestem głodna !- krzyknęłam przeciągając ostatnią literę i ruszyłam do kuchni.
Gdy robiłam sobie kanapki usłyszałam Laurę, która wychyliła głowę przez framugę i zapytała.
-Czy banda pedałów opuściła już NASZ dom ?- zapytała z wyraźnym naciskiem na przed ostatnie słowo.
-To nie są pedały... I tak.... Już poszli -westchnęłam.
Dlaczego ona  traktuje tak każdego chłopaka?
To, że jeden okazał się dupkiem nie oznacza, że wszyscy są źli.
Zaczynało mnie to już powoli irytować.
Z talerzykiem pysznych kanapek usiadłam przy stole i zaczęłam jeść moje " danie ".
Po zjedzeniu byłam już taka padnięta, że nie wytrzymałam musiałam iść spać.
-Idę do siebie !!!- krzyknęłam gdy wchodziłam po schodach.
Nie uzyskałam odpowiedzi więc szłam dalej.
Gdy znalazłam się w sypialni jedyne na co było mnie stać to przebranie się w piżamy i rzucenie się na łóżko.
Potem spałam już jak suseł XD.
Nawet nie chciało mi się przykryć kołdrą.


_____________________________________________________________________

A więc było to pierwsze spotkanie zespołu z dziewczynami.
Jak wam się podoba ?


Iza <3