*Oczami Izy*
Lekko skacowana obudziłam się prawie o 11:00.Nie był to dla mnie duży problem dlatego chwilę poleżałam w łóżku.
Nagle przypomniały mi się wydarzenia z wczorajszego wieczoru i szybko zerwałam się na równe nogi.
Moje ciało po wczorajszej imprezie nie było jeszcze w pełni posłuszne, dlatego prawie upadłam.
Na szczęście w ostatniej chwili chwyciłam stojącą obok szafkę i uniknęłam spotkania z podłogą.
Już wolniejszym krokiem ruszyłam najpierw do garderoby i wybrałam ubrania.
Razem z nimi podążyłam tym razem do łazienki i położyłam je na małej półeczce obok lustra.
Wykonałam szybki prysznic i lekki makijaż.
Popsikałam się moimi ulubionymi perfumami i byłam gotowa na dzisiejszy dzień.
Włosy pozostawiłam rozpuszczone, aby ładnie ułożyły się pod kapeluszem.
Na uszy założyłam jeszcze kolczyki, a na nadgarstek bransoletki i wyszłam z łazienki.
Jak się później okazało wszystkie dziewczyny czekały, aż ja zrobię śniadanie.
Uległam im i zrobiłam im jajecznicę ze szczypiorkiem i pomidorami.
Spokojna o to, że nie umrą z głodu udałam się do spokojnego miejsc, czyli do pokoju z instrumentami.
Z kieszeni wyjęłam otrzymaną wizytówkę z numerem do Marka, a drugą ręką wystukałam na ekranie numer.
Przyłożyłam urządzenie do ucha i wsłuchiwałam się w głuchy sygnał.
Myślałam, że zejdę tam na zawał.
W mojej głowie roiło się od najgorszych scenariuszy.
Co jeśli się rozmyślił ?
Co jeśli znalazł kogoś lepszego ?
Na szczęście moje przemyślenia przerwał głos po drugiej stronie.
-Dzień dobry. Z tej strony Mark Thompson. Kto mówi ?
Chwilę się zastanawiałam czy się nie wycofać.
Może to wszystko okaże się dla mnie za trudne ?
Może nie będę wystarczająco dobra?
Postanowiłam się przełamać i lekko drżącym głosem zaczęłam mówić.
- Cześć. Z tej strony Iza Kwiatkowska. Dałeś mi swoją wizytówkę w klubie- powiedziałam.
-O! Jak miło, że dzwonisz... Już myślałem, że się rozmyśliłaś- zaśmiał się.
Odpowiedziałam mu tym samym.
W końcu nie chciałam wyjść na jakąś sztywną.
-To co może spotkamy się w kawiarni i porozmawiamy na spokojnie ?- zapytał.
-Ok. To kiedy i gdzie ?
-Może Starbucks dziś o 17:00 ?
-Mi pasuje- dalej byłam trochę niepewna.
-To do 17:00.
-Do zobaczenia-powiedziałam i zakończyłam połączenie.
Do spotkania zostało jeszcze dużo czasu.
Postanowiłam, że zadzwonię do rodziców i Dawida.
Wykręciłam ich numery i pogrążyłam się w rozmowie.
*Oczami Marceliny*
Razem z Julką postanowiłyśmy zagrać na naszym Xboxie w Just Dance 4.
Wybrałyśmy układ i zaczęłyśmy tańczyć według "instrukcji".
Bawiłyśmy się przy tym wspaniale.
Co chwile coś nam nie wychodziło przez co śmiałyśmy się w niebo głosy.
Zapewne słyszeli nas nasi sąsiedzi.
Oczywiście nie obyło się bez upadków.
W jednym z układów Jula z rozbiegu miała zostać przeze mnie złapana w tali i podniesiona w górę.
Oczywiście siłaczem nie jestem i gdy tylko blondynka skoczyła w moje ramiona runęła razem ze mną na podłogę.
Chwilkę się nie odzywałyśmy, lecz po chwili śmiałyśmy się jak opętane.
Nie mogłyśmy przestać, a nasze głosy stawały się coraz głośniejsze.
Nagle gwałtownie otworzyły się drzwi, a w nich stanęła Laura i Honorata z apteczką w dłoni.
Widząc to razem z Julą znowu parsknęłyśmy śmiechem.
Laura zaczęła śmiać się razem z nami, a Honey patrzyła na nas zdziwiona i lekko zdenerwowana.
-Haha... Bardzo śmieszne... Ja się tu martwię, a Wy robicie sobie jaja- powiedziała poważnie, ale widząc nasze rozbawienie całą sytuacją, zaczęła chichotać .
*Oczami Honoraty*
Te dziewczyny są nie możliwe, ale właśnie za to je kocham.
Stały się nieodłączną częścią Mojego życia.
Razem z pozostałą trójką dziewczyn ruszyłyśmy do kuchni, aby coś zjeść.
-Zrobisz mi coś dobrego- powiedziała Laura robiąc oczka kota ze Shreka.
-Nam też- odezwały się pozostałe dwa głosy.
-Wiecie co ? Mam lepszy pomysł- powiedziałam i uśmiechnęłam się tajemniczo-Iza!!!-zaczęłam krzyczeć na całe gardło, aby usłyszała.
Dziewczyny patrzyły na Mnie zdziwione.
-No co... Przecież ona najlepiej gotuje z nas wszystkich - wzruszyłam ramionami i czekałam na Belę.
Uśmiechnięta zeszła ze schodów i skierowała się w naszą stronę.
Była cała w skowronkach.
-Co się stało? Znalazłaś 5SOS w szafie czy Ariana Grande śpiewa u Ciebie w wannie ?- zapytała Laura.
Kreatywnie.
-Nie... Nie... Ale to byłoby zajebiste- powiedziała i się zaśmiała.
-To co się tak szczerzysz ?- zapytała Julka.
-Mam spotkanie z Markiem -powiedziała i zaczęła tańczyć jakiś dziwny taniec radości.
Gdy się opanowała zaczęła robić nam jedzonko ^^.
*Oczami Laury*
Za oknem lało, a Ja z nie cierpliwością czekałam na ciepłe dni, w które będę mogła wyjechać z garażu moim kochanym motocyklem i podbijać nim wszystkie drogi w Londynie.
Na samą myśl jak głupia uśmiechnęłam się do siebie.
W moich uszach już odbijał się gwar silnika.
Boże ?!
Kiedy wiosna ???
Motocykl to coś co odciąga mnie od rzeczywistości.
Siadam, odjeżdżam i tyle mi wystarczy do szczęścia.
Pamiętam te chwile kiedy mój brat zaczął uczyć mnie wszystkiego.
Byłam lekko przerażona, ale on zapewniał, że nic m się nie stanie.
Dzięki niemu odkryłam swoją pasję.
Wiem, że to jest to co kocham robić.
Nie ważne co się stanie zawsze mogę chwycić kluczyki i uciec od otaczającego mnie świata.
Oczywiście na początku nie spodobało się to moim rodzicom.
Wiecie, wypadki i tak dalej, ale dzięki namowie mojego brata pozwolili mi jeździć.
Od tamtego czasu jazda wypełnia sporą część mojego życia.
Rozmyślałabym tak dalej, gdyby nie Iza, która szturchała mnie w ramię.
-Halo! Laura żyjesz ? Stoję tu i zadaje ci to samo pytanie od pięciu minut, a ty siedzisz i gapisz się w okno.
-Sorry... Zamyśliłam się -opowiedziałam lekko zmieszana- To o co mnie pytałaś ?
-Który strój wybrać ?- podniosła oba zestawy.
-Yyyy... Ten- wskazałam palcem na czarne spodnie, miętowe szpilki, białą kopertówkę i żakiecik.
-Tak sądzisz ? zapytała niepewna.
Widocznie się stresowała.
-Wątpisz we mnie?- zapytałam z uśmiechem.
-Skąd- powiedziała z głupią miną.
Chwile potem dziewczyna zniknęła z mojego pola widzenia.
*Oczami Izy*
W swoim pokoju poprawiłam tylko makijaż i gotowa zeszłam na parter.
Postanowiłam wysłać SMS do Harrego.
Do : Harry :3
Trzymaj za mnie kciuki ;-;
Nie czekając na odpowiedź wrzuciłam telefon do kopertówki i zadzwoniłam po taksówkę.
Po chwili stała po moim domem.
***
Wchodzić czy nie wchodzić ?-pytałam sama siebie stojąc pod drzwiami kawiarenki.
Na moje nie szczęście siedzący przy oknie Mark zauważył mnie i przywołał ruchem ręki.
Nie mając innego wyboru weszłam do ciepłego pomieszczenia i odwiesiłam płaszczyk na wieszak.
Z lekkim, lecz nie do końca szczerym uśmiechem ruszyłam w stronę mężczyzny.
- Hej Iza- powiedział uśmiechnięty co dodało mi trochę otuchy.
Może nie będzie tak źle ?
-Witam Panie Thompson- powiedziałam kulturalnie.
W końcu nie chciałam wyjść na gburowatą na pierwszym spotkaniu.
-Tylko nie Panie Thompson.Tak możesz mówić na mojego tatę, a nie na mnie. Ja jestem Mark- powiedział z szerokim uśmiechem.
-No więc ... Cześć Mark- poprawiłam się.
Nagle do naszego stolika podszedł kelner i złożyliśmy zamówienie.
-A więc nie będę owijał w bawełnę. To będzie mój debiut, jeśli chodzi o zostanie menadżerem. Mimo to mam nadzieję, że się dogadamy. Wideo z klubu pokazałem chłopakom z zespołu i są Tobą zachwyceni. Chcą zacząć z Tobą współpracę- powiedział na jednym tchu.
- Spokojnie - powiedziałam w obawie, że się zapowietrzy i stracę taką szansę-Zacznijmy może od tego kto będzie znajdował się w tym zespole.
-Perkusistą będzie Will Ferri, gitarzystą Daniel Gow , a Ty jeśli tylko chcesz możesz zostać wokalistką.
- Czy mogłabym najpierw ich poznać ?- zapytałam.
-Oczywiście. Kiedy tylko chcesz.
-To może za dwa dni w Hyde Parku ? Lepiej się poznamy i takie tam...
-Zapytam chłopaków i Ci napiszę. Ok ?
-Jasne- uśmiechnęłam się szeroko.
Dalsza rozmowa obejmowała wyłącznie formalności, o których powinnam wiedzieć jeśli zgodzę się zostać wokalistką.
***
Wyszłam z ciepłego pomieszczenia i postanowiłam na piechotę wrócić do domu.
Trochę ruchu dla zdrowia mi się przyda.
Gdy szłam lekko zmarznięta chodnikiem obok mnie zatrzymało się sportowe auto.
Okno kierowcy się uchyliło i zobaczyłam Hazzę.
-Może Panienka zechce zając to oto miejsce pasażera?- zapytał z śmiesznym akcentem.
-Panienka zechce- powiedziałam i weszłam do samochodu uśmiechając się do Harrego.
-Jak Ci poszło spotkanie ?
- Sądzę, że dobrze- zastanowiłam się chwilę- Za dwa dni mam spotkać się z pozostałą częścią zespołu i wyrazić decyzję.
-Masz zamiar się zgodzić ?- oderwał chwilowo wzrok od drogi.
-Nie wiem... Jeśli okażą się fajni to tak...
Chłopak włączył radio i resztę drogi panowała cisza, którą zakłócały tylko ciche słowa wypływające z urządzenia.
***
Po powrocie opowiedziałam wszystko dziewczynom i ruszyłam do łazienki.
Zmęczona narzuciłam na siebie koszulkę z napisem "Tsunami" i odpłynęłam .
*Oczami Zayna*
Dostałem dzisiaj telefon od Modestu.
Kazali mi przyjść na jakieś ważne spotkanie.
Zaczynam się trochę bać, bo oni są nieobliczalni.
Podjechałem właśnie pod budynek i zdenerwowany wszedłem do odpowiedniego pokoju witając się z każdym.
-Witaj Zayn - powiedział ze sztucznym uśmiechem jeden z mężczyzn.
- Witam - odpowiedziałem kulturalnie, bo wiedziałem, że tylko jedno nieodpowiednie słowo i wlatuje z One Direction.
- Pewnie ciekawi Cię po co tu jesteś ? A więc przed wydaniem płyty musimy zrobić trochę zamieszania wokół was, dlatego od dziś masz dziewczynę.
-Ale jak to ? Przecież ja nikogo nie mam...- powiedziałem na początku nic nie rozumiejąc.
-I bardzo dobrze. My znaleźliśmy dla Ciebie odpowiednią- powiedział- Perrie !
Na jego krzyk do pokoju weszła blondynka z mocnym makijażem, ubrana w wyzywające ubrania.
Według mnie zbyt wyzywające.
-Cześć- powiedziała nonszalancko żując gumę.
- Witaj Perrie- uśmiechnął się mężczyzna.
-Zaraz, ale o co tu chodzi ?- zapytałem, ponieważ chciałem usłyszeć wreszcie jakieś konkrety.
-Oto Twoja nowa dziewczyna Perrie Edward, wokalistka zespołu Little Mix. Od tej chwili masz być dla niej miły i okazywać czułość w miejscach publicznych.
-A co jeśli się nie zgodzę ?- zapytałem patrząc z obrzydzeniem na dziewczynę.
- W tedy skład One Direction zmniejszy się o jednego członka.
- Ughh... No dobrze. Ale czułości tylko w miejscach publicznych- powiedziałem i wyszedłem trzaskając drzwiami.
Wsiadłem wściekły do samochodu i uderzyłem z całej siły w kierownice.
Aby trochę się odprężyć i nie spowodować wypadku włączyłem bardzo głośno muzykę.
Akurat w radiu leciała "My and my broken heart " Rixtona.
Nie wiedziałem gdzie się podziać.
Gdybym wrócił do mieszkania zostałbym zasypany masą pytań.
Pewnie nie wytrzymałbym tego i zaczął jakąś bezsensowną kłótnie.
***
Włóczyłem się już od godziny po zatłoczonych ulicach Londynu, a mój gniew dalej nie ustępował.
Jak oni mogą mi to robić ?
Przecież nie mogą mnie wyrzucić...
A może mogą ?
Zastanawiałem się nieustannie.
Zdesperowany postanowiłem zaryzykować i odwiedzić Izę.
Z nadzieją, że mi pomoże zatrzymałem się na podjeździe do jej domu i opuściłem auto.
Lekko zmieszany zapukałem do drzwi i czekałem, aż ktoś mi otworzy.
Nagle w drzwiach pojawiła się nieznana mi dziewczyna.
Przez chwilę pomyślałem, że pomyliłem domy, ale po sprawdzeniu byłem pewny, że to właściwy numer.
Przyglądałem się nastolatce w ciszy .
Po prostu dziewczyna idealna.
Nagle czar prysnął, ponieważ dziewczyna krzyknęła oschłym głosem.
- Bela ! Ktoś do Ciebie!
Nawet na mnie nie czekając odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę schodów.
Nie powiem, ciekawy początek znajomości.
W drzwiach pojawiła się lekko zdyszana Iza.
-Hej. Co Cię sprowadza o 18:00 w moje skromne progi ? Wejdź- mówiła jak najarana.
-Muszę z kimś porozmawiać- powiedziałem krótko.
Dziewczyna widocznie rozumiejąc moją sytuację nic nie mówiąc zrobiła mi miejsce w drzwiach.
Zdjąłem kurtkę i buty i za Izą podreptałem do jej pokoju zastanawiając się co jej powiem.
Przez chwilę miałem się nawet rozmyślić i wrócić do auta, ale zrezygnowałem z tego pomysłu, bo Iza co jakiś czas zerkała na mnie kątem oka.
Weszliśmy do pokoju i w ciszy usiedliśmy na przeciwko siebie na jej łóżku.
Cisza trwała jeszcze chwilę, ale widocznie irytowało to brunetkę.
-O czym chciałeś ze mną porozmawiać ?- zapytała, a z moich ust nie kontrolowanie wydobyła się cała historia od początku do końca.
Po zakończeniu dziewczyna wpatrywała się we mnie w ciszy i myślała nad sensowną odpowiedzią.
W pewnym momencie po prostu przybliżyła się do mnie i przytuliła, tym samym dodając mi otuchy.
Czuję, że się zaprzyjaźnimy.
Bela dalej mnie tuliła i nawet się nie odezwała.
Zapewne wiedziała, że słowa "będzie dobrze" i tak nic nie zdziałają.
Jeśli Harry straci tą wspaniałą dziewczynę osobiście nakopie mu za to do dupy.
*Oczami Laury*
Iza już jakiś czas siedzi z tym idiotą w swoim pokoju.
Gdy go zobaczyłam w drzwiach miałam ochotę zwymiotować.
Jeszcze ten jego bezczelny wzrok.
Nagle usłyszałam, że ktoś schodzi po schodach.
Spojrzałam przez ramię i zauważyłam Izę, która prowadzi tego debila do drzwi.
Uff....
Wreszcie on stąd idzie.
Nie dość, że nie tak dawno wparowali tutaj całą piątką, to jeszcze on sobie odwiedziny urządza.
Gdy następnym razem przylezie tu któryś to dostanie ode mnie w twarz, albo wybuchnę i powiem im wszystko co o nich sądzę.
___________________________________________________________________________
Hejj <3
Nowy rozdział trochę opóźniony, ponieważ miał być dodany wczoraj.
Mam nadzieję, że się wam podoba...
WAŻNE : Nie mam nic do Zerrie.
Wręcz przeciwnie bardzo lubię Perrie i popieram jej związek z Zaynem.
Perrie posiada negatywne cechy tylko na potrzeby opowiadania.
PS Dawno nie dodawałam faktów, dlatego teraz je dodam.
Fakty #3
1. Nienawidzę DISCO POLO.
2. Mój ulubiony film to " Gwiazd Naszych Wina" i "This is Us". <3
3.Mam brązowe oczy ^^
4. Na sprawdzianie po VI klasie z Angielskiego miałam 40/40 punktów. XD
5. Forever Alone <3 XD
6.Nie lubię mleka.
7. Mam wspaniałe przyjaciółki <3 <3 <3
8. Nie lubię Matematyki.
9. Angielskiego uczę się ze względu na 1D <3
10.Mam wiele kompleksów.
Iza Xx













