wtorek, 19 maja 2015

Rozdział 18

*Dzień spotkania Izy z chłopakami z zespołu*
*Oczami Izy*
Boże jak ja się boję ...
Czy ten cholerny stres nie może uczepić się kogoś innego ?
Zawsze wypada na mnie, zawsze to ja się stresuję.
Jak głupia biegałam nie ogarnięta po całym pokoju.
Nie miałam wybranych ubrań, byłam bez makijażu i bez fryzury.

Nagle moje bieganie przerwał telefon, jak się później okazało od Hazzy.
*Rozmowa*
-Hej Bela- powiedział z tą swoją charakterystyczną chrypką.
-Hej Harry. Co się stało, że dzwonisz ?
-To już nie mogę zadzwonić od tak ?- zapytał z głosem urażonego.
-Możesz... Możesz... A tak na serio ?
-Mamy dzisiaj jeden dzień wolnego i pomyślałem, że może wpadłbym do Cibie na chwilę ?
-Spoko... Pomożesz mi w czymś- powiedziałam i bez słowa się rozłączyłam.
*Koniec rozmowy*
Postanowiłam jeszcze przed przyjściem Harrego wziąć prysznic.
***
Usłyszałam donośne pukanie, które po chwili ustało i ktoś już był w naszym domu.
Sądząc, że to Harry opuściłam łazienkę owinięta ręcznikiem, licząc, że zdążę się ubrać .
Nagle do pokoju bez pukania wszedł Harry.
-Puka się !- krzyknęłam na chłopaka i starałam się jakoś zakryć.
-Wolę nie- powiedział z łobuzerskim uśmieszkiem.
W odpowiedzi tylko cicho westchnęłam i ruszyłam w kierunku szafki z bielizną. 
Czułam na sobie wzrok Harrego.
-Co się tak patrzysz ?- zapytałam ze śmiechem- bielizny nie można sobie wziąć?- zaśmiałam się głośno.
Z kompletem czarnej bielizny ruszyłam do łazienki.
Po jej ubraniu zarzuciłam dodatkowo jakąś zwiewną koszulkę, która ledwo zakrywała mój tyłek.
Z jeszcze mokrymi włosami ruszyłam do pokoju.
Harry siedział na łóżku i przeglądał coś w telefonie.
Gdy mnie zobaczył poruszał zabawnie brwiami, za co oberwał ode mnie poduszką prosto w twarz.
Odrzucił ją w moją stronę i tak zaczęła się chwilowa bitwa na poduszki.
Po chwili przypomniałam sobie o moim spotkaniu i przestaliśmy.
-Musisz mi pomóc- powiedziałam i za rękę pociągnęłam go do garderoby.
Chłopak lekko zdezorientowany nie wiedział co powiedzieć.
-Jesteś chłopakiem no nie ?- zadałam głupie pytanie.
-Możesz to sprawdzić- powiedział z głupim uśmieszkiem i znów poruszał brwiami.
-Nie o to mi chodzi głupku- powiedziałam - Wiesz, że mam to spotkanie, a Ty musisz pomóc mi wybrać strój- powiedziałam.
Wskazałam ręką na szafę, w której są ubrania na tego typu okazje.
-Wow. Ile Ty masz ubrań- powiedział po otworzeniu szafy i zabrał się do roboty.
Zmęczona wróciłam do łazienki i włączyłam jedną z ulubionych piosenek Bruno Marsa "When I was your man".
Podłączyłam do prądu prostownice i zaczęłam prostować moje włosy.
Oczywiście nie obyło się bez mojego podśpiewywania.
Układałam je z boku na bok nie mogąc zdecydować się na fryzurę.
Lekko podirytowana zostawiłam je i zabrałam się za makijaż.
Nałożyłam podkład, puder, pomalowałam powieki i delikatnie podkreśliłam usta.


Prawie gotowa, ale nadal w zwykłej koszulce wyszłam z łazienki wyłączając muzykę.
-No i jak ? Wybrałeś coś ?
Chłopak bez słowa wstał i podniósł zestaw ubrań.
Muszę przyznać, że był to świetny wybór.
Kolory ze sobą współgrały, leginsy i koszulka z nadrukiem sprawiały, że czułam się swobodnie, buty na podwyższeniu dodawały trochę kobiecości, a wszystko dopełniał jasny, długi sweterek i szara czapka.



-I jak ? Podoba Ci się ?- zapytał po chwili Harry.
-I to jak. Będziesz mi częściej wybierał ubrania- powiedziałam z uśmiechem.
Zareagował on na to tylko głośnym śmiechem.
-Dobra ja lecę się ubrać - chwyciłam ciuchy i zamknęłam się w łazience, tak na wszelki wypadek, gdyby Harremu wpadł jakiś głupi pomysł do głowy.
Przebrana poprawiłam włosy w lustrze i wyszłam pokazać się chłopakowi.
-I co ? Mogę tak iść ?- zapytałam okręcając się wokół własnej osi kilka razy.
-Wyglądasz wspaniale.Nie wiedziałem, że mam aż taki dobry gust. Widocznie Harry Styles jest wspaniały w wielu dziedzinach - powiedział z uśmiechem.
No nie powiem, skromny to on nie jest.
Postanowiłam go trochę po denerwować i zaczęłam rozmowę o chłopakach, z którymi mam się spotkać.
-Mam nadzieję, że będą przystojni. W końcu wiesz... Ja sam na sam z dwoma obcymi chłopakami... To może być ciekawe- zagryzłam seksownie wargę dobijając chłopaka jeszcze bardziej.
Widziałam jak mocno zacisnął pięści denerwując się.
-Może pójdziemy na jakąś kolację, a potem...
-Nie kończ!- przerwał mi.
Podeszłam do niego powolnym krokiem poruszając biodrami.
-Czyżby Harry Styles był zazdrosny?- zapytałam szeptem patrząc mu prosto w oczy.
Musiałam głowę podnieść wysoko, aby je widzieć, ponieważ byłam od niego dużo niższa.
Dotknęłam rozgrzaną dłonią klatki piersiowej chłopaka, na co wzdrygnął się.
-Hmm ?-dalej czekałam na odpowiedź kreśląc  na jego ciele różnego rodzaju wzory.
Widziałam jak Harry zagryza wargę i postanowiłam jeszcze trochę go podrażnić.
Podniosłam się na palcach, tak abym mogła być z nim twarzą w twarz.
- Czyżbyś bał się, że pomiędzy mną, a dwójką chłopaków dojdzie do czegoś więcej?- wyszeptałam do jego ucha, przygryzając jego płatek.
-N-nie- powiedział jąkając się.
-Na pewno ?- zapytałam ponownie muskając ustami delikatnie jego policzek.
Nagle Harry zbliżył swoje usta do moich, nie pozostawiając pomiędzy nimi wolnej przestrzeni.
Całował mnie powoli i delikatnie, jakby bał się, że zaraz mu ucieknę.
Jego usta prowadziły zaciętą walkę z moimi.




Czułam się wspaniale.
Harry mnie uszczęśliwiał i nie dało się tego ukryć.
Przez brak tlenu musieliśmy się od siebie niechętnie oderwać.
- Chcesz znać prawdę ? Mimo, że nie jesteśmy razem jestem cholernie zazdrosny. Jeśli jakiś chłopak się do Ciebie zbliży powyrywam mu nogi z dupy- powiedział i jeszcze raz cmoknął moje usta.

*Oczami Harrego*
Jaka ona jest pociągająca.
Jej dłoń wędrująca po mojej skórze.
Jej usta przy moim uchu.
Już nie mogłem wytrzymać i musiałem ją pocałować.
Niech tylko któryś się do niej zbliży, a zabiję.
Wiem, że nie jesteśmy razem, ale dążę do tego i z każdym dniem mam wrażenie, że jestem coraz bliżej.
Nasza więź staję się coraz silniejsza, i przestajemy być zwykłymi przyjaciółmi, a zaczynamy być dla siebie kimś więcej.
Jeśli nie ma jej obok mnie wariuję.
Czuję się pusty w środku.
Dopiero jej obecność dopełnia mnie i moje wnętrze.
Chyba  właśnie o to chodzi w związku, do którego dążę ?
-Muszę już iść- szepnęła i przytuliła się do mnie .
Wychodząc za nią usłyszałem tylko jak mówi cicho.
-Przyjaciele się nie całują Harry.
Potem ona wsiadła do taksówki, a ja do swojego auta.

*Oczami Izy*
Jechałam taksówką z drżącym sercem.
Co jeśli się im nie spodobam i będą chcieli mnie zastąpić kimś innym ?
Zamyślona, dalej patrzyłabym w obraz za oknem, gdyby nie kierowca informujący mnie, że jesteśmy na miejscu.
Zapłaciłam odpowiednią sumę i ruszyłam w stronę wejścia do parku.
Ostatni raz przejrzałam się w małym lustereczku, które zawsze noszę przy sobie i ruszyłam w głąb parku szukając Daniela i Willa.
Idąc jedną z alejek zauważyłam w oddali dwóch chłopaków.
Jeden miał okulary i brązowe włosy, a drugi o wiele jaśniejszy odcień włosów .
Sądząc, że to oni niepewnym krokiem podeszłam do nich.
-Hej. To wy jesteście Will i Daniel ?- zapytałam.
-Tak, a Ty to pewnie Izabela ?- zapytał brunet.
Pokiwałam twierdząco głową, na co wyciągnął on w moją stronę dłoń i przedstawił się jako Will.
Czyli ten drugi to Daniel.
Obydwaj mimo kilku tatuaży wyglądają na miłych chłopaków.
-To co może pójdziemy na jakąś kawę ?- przerwałam denerwującą ciszę.
Po zgodzie chłopaków poszliśmy do najbliższej kawiarenki, w której nigdy wcześniej nie byłam.
Zamówiliśmy swoje napoje i pogrążyliśmy się w długiej rozmowie.
Zaczęliśmy od miejsca urodzenia, a zakończyliśmy na muzyce.
Chłopaki byli lekko zdziwieni tym, że pochodzę z Polski, ale chyba im to nie przeszkadzało.
Gdy znów wróciliśmy do parku, w którym na drzewach zaczęły pojawiać się pierwsze liście usłyszeliśmy dźwięki gitary.
Ciekawa pociągnęłam chłopaków w stronę, z której wydobywała się muzyka,
W oddali zauważyłam tłum, który obserwował osobę z gitarą.
Przepychałam się przepraszając ludzi, aż w końcu stanęłam przed samym gitarzystą.
Był to młody chłopak, może w moim wieku, o brązowych włosach i niebieskich oczach.
Koszulę pozostawił rozpiętą, ale wydawało się, że nie czuje chłodu panującego wokoło.
Wsłuchiwałam się w jego głos i w dźwięki gitary.
Były dla mnie ukojeniem po całym męczącym dniu.
W pewnym momencie jeden z obserwujących chciał dać nastolatkowi pieniądze, na co tamten szybko przestał grać.
-Ja nie gram dla pieniędzy, tylko dla przyjemności. Gitara to dla mnie coś więcej niż sposób na zarobienie kilku monet. To dla mnie całe, życie-zaczął- Proszę to zabrać- powiedział i oddał pieniądze mężczyźnie.
Widząc to uśmiechnęłam się jak najszerzej.
Czyli jednak na tym świecie istnieją osoby, którzy traktują muzykę jako sens swojego życia, a nie jako rzecz, która jest stworzona tylko i wyłącznie dla pieniędzy.
Nagle dzięki przypływowi odwagi postanowiłam odezwać się do bruneta.
-Hej, może zaśpiewamy coś razem?- zapytałam.
-Spoko, to co proponujesz ?
-Może Taylor Swift "Red"- powiedziałam po dłuższym namyśle, w końcu nie chciałam wyjść na kogoś bez talentu przed wszystkimi zgromadzonymi.
Chłopak tylko przytaknął i zaczął grać pierwsze akordy.
Lekko spięta usiadłam obok niego na brzegu fontanny i czekałam na odpowiedni moment żeby zacząć.
Kątem oka obserwowałam zebranych, ale mój wzrok zatrzymał się na Willu i Danielu, którzy z nie cierpliwością czekali, aż pierwszy raz usłyszą mnie na żywo.

Loving him is like driving a new Maserati down a dead end street

Zaczęłam pierwszą zwrotkę całkiem czysto i bez pomyłki.
Wpatrywałam się swoimi brązowymi oczami w tłum, którzy słysząc mój głos zdawali się być bardzo zdziwieni.
Czy było aż tak źle ?
Lekko poddenrwowana starałam się śpiewać dalej i nie zwracać na nic uwagi.
Liczyłam się tylko ja i dźwięki gitary.

Faster than the wind, passionate as sin, ending so suddenly
Loving him is like trying to change your mind once you're already flying through the free fall
Like the colors in autumn, so bright, just before they lose it all

Zakończyłam pierwszą zwrotkę i musiałam poradzić sobie z refrenem.
Muzyka trochę przyśpieszyła, a moje emocje nadal nie opadły.
Stres przed opinią innych opanował moje ciało, ale nie przestałam śpiewać.

 Losing him was blue, like I'd never known
Missing him was dark grey, all alone
Forgetting him was like trying to know somebody you never met
But loving him was red
Loving him was red

Kolejne zwrotki przeminęły bez pomyłki.
Starałam wczuć się w to co śpiewam i wykonać to jak najlepiej.

Touching him was like realizing all you ever wanted was right there in front of you
Memorizing him was as easy as knowing all the words to your old favorite song
Fighting with him was like trying to solve a crossword and realizing there's no right answer
Regretting him was like wishing you never found out that love could be that strong

Losing him was blue, like I'd never known
Missing him was dark grey, all alone
Forgetting him was like trying to know somebody you've never met
But loving him was red
Oh, red
Burning red

Remembering him comes in flashbacks and echoes
Tell myself it's time now gotta let go
But moving on from him is impossible when I still see it all in my head...
In burning red
Burning, it was red

Oh, losing him was blue, like I'd never known
Missing him was dark grey, all alone
Forgetting him was like trying to know somebody you've never met
'Cause loving him was red
Yeah, yeah red
Burning red

And that's why he's spinning around in my head
Comes back to me in burning red
Yeah, yeah
Loving him is like driving a new Maserati down a dead end street

Zakończyłam i bojąc się opinii innych spuściłam głowę, mając nadzieję, że wszyscy sobie pójdą.
Mimo moich próśb każdy stał na swoim miejscu bez ruchu, w kompletnej ciszy.
Nagle jakiś młody chłopak zaczął klaskać, a w jego ślady podążył cały tłum.
Zdumiona roglądałam się, a wszyscy gwizdali, klaskali i mówili coś, co było zbyt niezrozumiałe.
Popatrzyłam na chłopaków, którzy stali z wielkimi uśmiechami na twarzy, a następnie na bruneta z gitarą.
-Dzięki, świetnie się z Tobą śpiewało- powiedziałam.
-To ja powinienem Tobie dziękować. Byłaś świetna. Tylko pamiętaj, nie zmarnuj swojej szansy i wykorzystaj swój talent najlepiej jak umiesz- uśmiechnął się i odszedł.
Jego słowa dały mi wiele do myślenia.
Muszę zacząć dzielić się swoim talentem z innymi.
Nie żebym tam już uważała się za przyszłą gwiazdę, ale nadszedł czas, w którym muszę przezwycięrzyć strach, nie zastanawiać się i zaryzykować.
Uśmiechnięta i pełna nowej, pozytywnej energii podeszłam do chłopków.
Jeszcze do mnie nie dotarło to co przed chwilą się stało, ale powoli zaczęłam się oswajać  z tą myślą.
Podeszłam do Willa i Daniela i nagle zostałam przez nich mocno uściskana.
Dostałam szansę, muszę ją wykorzystać.
*Oczami Daniela*
Gdy tylko usłyszeliśmy jak śpiewa wiedzieliśmy, że to ta dziewczyna, że ona będzie idealnie nadawać się do naszego zespołu.
Po skończeniu i krótkiej rozmowie z gitarzystą Iza przyszła do nas, a my zamknęliśmy ją w mocnym uścisku.
-To Ciebie wszędzie szukaliśmy-powiedziałem i znów przytuliłem drobną brunetkę.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej ! 
Dawno nie było rozdziału, ponieważ zaczęłam pisać drugie opowiadanie, tym razem o kimś innym.
W danej chwili wszystko jest tajemnicą, ale to nie potrwa długo.
Czekajcie <3
Iza Xx