*Oczami Harrego *
Byłem cholernie ciekawy jak poszło Izie na spotkaniu.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła -odezwało się moje "drugie ja".
Zignorowałem to i postanowiłem do niej zadzwonić.
*Rozmowa telefoniczna*
-Słucham-opowiedziała lekko zaspanym głosem Iza.
Zdziwiony spojrzałem na godzinę.
Jest 10:35, a przez cały czas mojej znajomości z Izą, sądziłem, że Iza jest typem rannego ptaszka, ale to w sumie dobrze, bo ja też lubię długo spać.
-Hej dzwonię, bo chcę wiedzieć jak tam Twoje spotkanie, ale jeśli Cię obudziłem mogę zadzwonić później- podrapałem się lewą ręką po karku.
-Nie- szybko zaprzeczyła- Wiesz, mam pomysł ! Przyjedź do mnie za jakieś dwie godziny to Ci wszystko opowiem, ok ?
-Okey. To dobranoc- powiedziałem i się zaśmiałem.
*Koniec rozmowy*
***
Te dwie godziny dłużyły się w nie skończoność.
Chęć zobaczenia Izy nie dawała mi spokoju.
Pragnąłem być już blisko niej, porozmawiać, pośmiać się.
Ubrałem czarne rurki, zwykłą białą koszulę i do tego zwykłe trampki.
Byłem gotowy, dlatego zszedłem na parter.
Gdy ubierałem kurtkę cztery głowy wychyliło się i patrzyło na mnie z zaciekawienie.
-Gdzie idziesz ?- zapytał jak zwykle ciekawy Louis.
-Do Izy.
-Możemy iść z Tobą ?- zapytał Zayn.
-Nie- odpowiedziałem szybko.
-Dlaczego ?- wszyscy zrobili oczy kotka ze Shreka i wpatrywali się we mnie.
-No nie mów, że oprzesz się tym oczom - odezwał się Niall.
Chwilę się zastanawiałem, ale niestety uległem.
-No, ok... Ale jeśli któryś z was narobi mi siary, to nie ręczę za siebie.
-Spokojnie, nie zniszczymy twojej opinii. Przecież jedziemy do twojego obiektu westchnień, to poważne zadanie- powiedział i wypiął dumnie pierś.
-Głupi jesteś- powiedziałem i kazałem mu się puknąć w głowę - Idziecie czy nie ?
-Idziemy- odpowiedzieli chórem.
-Czekam w samochodzie- rzuciłem wychodząc na zewnątrz.
Nie słysząc już nic zająłem miejsce kierowcy i czekałem na tą bandę.
Czasami mam wrażenie, że to ja jestem najstarszy.
Po chwili weszli do auta, kłócąc się o miejsca.
-Dajcie już spokój i siadajcie!- zawołałem.
-Śpieszy mu się do Izy- szepnął Liam, ale i tak to usłyszałem.
-Słyszałem!
-Miałeś to usłyszeć- zaśmiał się.
Gdy każdy już siedział na swoim miejscu wyjechałem na jak zwykle zatłoczone ulice Londynu.
Jazda minęłaby spokojnie, gdyby nie fakt, że chłopaki cały czas obmyślali plan, jak sprawić, abym zaczął chodzić z Izą.
Starałem się to ignorować, ale gdy Louis wpadł na pomysł, aby wysłać naszą dwójkę na bezludną wyspę na środku oceanu, po to, żebyśmy musieli być razem zacząłem się śmiać.
-Z czego się śmiejesz ? Ty nic nie zrobisz, to my musimy myśleć za Ciebie.
-Skąd wiesz, że nic nie planuje- powiedziałem z tajemniczym uśmieszkiem.
-No nie...- powiedział oburzony Louis- Ty coś planujesz, a ja nic o tym nie wiem. Skandal !
-Nie denerwuj się tak bo Ci ta żyłka pęknie- powiedział Zayn i dotknął miejsca na czole Louisa, na co zaczęliśmy się śmiać.
Gdy podjechaliśmy pod dom Izy ostatni raz przypomniałem im, żeby się jakoś zachowywali, miejmy nadzieję, że to coś zdziała.
Zadzwoniłem do drzwi dzwonkiem i czekałem, aż ktoś otworzy.
Chłopaki stali obok mnie bez ruchu, co było dla mnie ogromnym zdziwieniem, ponieważ dla nich problemem jest ustanie w miejscu przez 10 sekund, a tutaj minęła już około minuta.
Nagle drzwi się otworzyły, a w nich stanęła Iza.
Moja pierwsza myśl , gdy ją zobaczyłem: Boże jaka ona jest piękna.
Ubrana była w dość luźne ubrania.
Widać było po nich, że niedawno wstała.
-Cześć- przytuliłem ją na powitanie, i usłyszałem jakieś ciche szepty za moimi plecami- Nie gniewasz się, że ich ze sobą przyprowadziełem ?
-Co? Nie! Jak wogóle mogłeś tak pomyśleć, przecież ja ich bardzo lubię.
Nagle obok niej znaleźli się chłopaki i zaczęli ją ściskać.
-Widzisz Harry? Iza nas lubi. Postaraj się to może Ciebie też polubi- zaśmiał się Zayn.
-A kto powiedział, że nie lubię Harrego- powiedziała dziewczyna i nie wiadomo jak, znalazła się obok mnie.
Objąłem ją w tali i zaśmiałem się chłopakom prosto w twarz.
-Dobra, to wchodzicie czy nie ?- zapytała dziewczyna.
-Wchodzimy- powiedziałem za całą naszą piątkę.
Weszliśmy do salonu, w którym siedziały wszystkie dziewczyny.
*Oczami Nialla*
Boże, znów widzę te piękne, niebieskie oczy i cudowne, blond włosy.
Stałem chwilę bez ruchu i wpatrywałem się w dziewczynę, która witała się z chłopakami.
Gdy widziałem wszystkie te gesty, robiłem się zazdrosny.
Nagle coś dotknęło mojego ramienia, odwróciłem głowę i zobaczyłem Izę.
-Podejdź do niej. Przecież widzę jak na nią patrzysz. Mnie nie oszukasz- powiedziała i wskazała głową na Julię.
Popatrzyłem się na dziewczynę zdezorientowany, ale nie mogłem dłużej oszukiwać jej, a co najważniejsze siebie.
Bez słowa ruszyłem w stronę blondynki, w celu przywitania się.
-Cześć Niall- usłyszałem głos, który mógłby mnie budzić codziennie.
-Cześć Julia- powiedziałem i dzięki przypływowi odwagi przytuliłem dziewczynę.
Julka odwzajemniła uścisk, a ja uśmiechnąłem się szeroko.
Wszystko widziała Iza, która na widok mojego zadowolenia podniosła dwa kciuki w górę, a jej wyraz twarzy mówił "wiedziałam, że Ci się uda".
-Ok. To co powiecie, na to, żeby zorganizować mały maraton filmowy?- zapytał Lou.
-Jestem za!
-Ja też!- w całym salonie nastał jeden wielki gwar.
-Dobra, czyli oglądamy filmy- powiedziała Iza- Ja mogę przygotować coś do jedzenia.Ktoś chętny mi pomóc?
Na jej pytanie Harry ochoczo podniósł do góry dłoń.
-Spoko, czyli ja z Harrym zajmujemy się jedzeniem, Zayn i Marcelina skoczą do sklepu po alkohol, Liam, Julka i Niall wybiorą filmy.
*Oczami Izy *
Poszłam z Harrym do naszej kuchni i zaczęliśmy się zastanawiać co przygotować.
Postanowiliśmy zrobić popcorn, wyłożyć na stół jakieś chipsy, paluszki i ciastka.
Zaczęłam prażyć kukurydzę, a Harry wykładał wszystkie przekąski do misek.
Gdy wszystko było gotowe, oparł się plecami o blat i śledził moje poczynania wzrokiem.
Czułam się troszkę skrępowana.
-Co się tak patrzysz?- zapytałam ze śmiechem.
-Po prostu nie mogę uwieżyć, że jedno spotkanie w studiu, spowodowało, że poznałem kogoś tak wspaniałego- uśmiechnął się delikatnie.
-Ja też nie mogę tego pojąć- podeszłam do niego i po przyacielsku go przytuliłam.
- A teraz opowiadaj. Jak było na spotkaniu ?
- Trudno to opisać słowami, ale było po prostu zajebiście!- uśmiechnęłam się na wspomnienie wczorajszego wieczoru.
- A może dokładniej ?
Zaczęłam opowiadać chłopakowi całe spotkanie od początku aż do momentu, w którym skończyłam śpiewanie piosenki Taylor.
-To świetnie, że wreszcie będziesz robić to co kochasz !- jeszcze mocniej mnie uściskał.
- Harry ...
-Tak ?- spojrzał na mnie swoimi zielonymi paczadłami.
-Dusisz- zaśmiałam się, a chłopak natychmiast mnie puścił- Ej ! To nie oznacza, że masz mnie już nie przytulać !-powiedziałam i tym razem ja przyległam do jego ciała, tylko była jedna różnica, ja go nie zgniatałam.
***
Gdy Celiśka z Malikiem wrócili ze sklepu, my nałożyliśmy wszystkie przekąski, a reszta wybrała trzy filmy wszyscy zajęliśmy sofy w salonie.
Najpierw mieliśmy oglądać "Duże Dzieci".
Oglądając to śmiałam się jak nienormalna, ale niestety nikt z nas nie przebił śmiechu Horana.
Niall śmiał się jak szalony, a my z niego.
Nawet Zayn wydawał się zapomnieć o jego nowym "związku".
Strasznie mi go szkoda...
Przecież normalni ludzie z uczuciami nie każą innym robić czegoś takiego.
Niestety...
Life is brutal...
***
Gdy film się skończył, a wszyscy zrobili zamieszanie.
Jeden poszedł po więcej przekąsek (Niall), inni wybierali następny film.
Tym oto sposobem na sofie zostałam ja i Zayn.
Przysunęłam się do niego i popatrzyłam, chcąc znaleźć coś w jego oczach.
- Jak się czujesz ? Zdecydowałeś co robić i co powiedzieć Modestowi ?-szepnęłam mu na ucho.
Jego mina nagle zmieniła się i na jego warzy nie było już uśmiechu i beztroski, ale zauważalny z daleka smutek i żal.
Zauważył to Niall, który już wrócił z kuchni.
-Zayn, co się stało stary ?- podszedł i usiadł koło niego.
-Nie powiedziałeś im ?- zapytałam zdecydowanie za głośno.
-O czym ?- zapytali wszyscy.
- Naprawdę im nie powiedziałeś- pokręciłam z rezygnacją głową.
- Myślisz, że łatwo mi o tym mówić ?
- Czy ktoś ma zamiar nam powiedzieć o co chodzi ?- krzyknęła Honorata.
- Ja wam nie powiem- powiedziałam oczekując jakiej kolwiek reakcji ze strony Zayna.
Niestety chłopak siedział bez słowa patrząc pustym głosem w ścianę, która znajdowała się przed nim.
- Czekamy- powiedziała Marcelina.
Widząc Zayna zrobiło mi się go szkoda, dlatego usiadłam obok niego i przytuliłam go.
Chłopak odwrócił się do mnie i odwzajemnił uścisk.
-Powiedz im Zayn. To twoi przyjaciele. Im możesz zaufać- szeptałam mu na ucho jednocześnie głaskając po plecach.
Mulat znów wrócił do poprzedniej pozycji i wydawał się myśleć.
-Spotkałem się z Modestem- zaczął- Kazali mi udawać związek z jedną pustą lalką. Ja jej nawet nie znam- pokręcił głową i zaśmiał się nerwowo.
Nagle wszyscy zamknęli go w ciasnym uścisku.
Ja na jego miejscu już dawno nie mogłabym oddychać.
Widząc, że ma on wsparcie na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech.
Chłopak wysunął się sprytnie z ich objęć i stanął przede mną.
-Dziękuję- powiedział- Za wszystko.
-Nie ma za co. Starałam się tylko pomóc- powiedziałam.
Postanowiliśmy kontynuować nasz maraton.
Wszyscy zasiedliśmy na swoich miejscach i zaczęliśmy oglądać "Obecność".
Bałam się jak cholera.
Mimo tego byłam zbytnio skrępowana, aby przytulić się do siedzącego obok mnie Harrego.
Gdy strach był już nie do wytrzymania przytuliłam się znienacka do Harrego.
Chłopak lekko zdezorientowany spojrzał na mnie i szeroko się uśmiechnął.
Po chwili poczułam jak jego silne ramiona oplatają moją talię.
W tamtym momencie poczułam się wspaniale.
Niestety w najgorszym momencie nasze wejściowe drzwi otworzyły się i zamknęły z ogromnym hukiem.
Wszyscy przestraszeni odwróciliśmy się w stronę, z której dobiegały hałasy.
Nagle do salony weszła zapłakana Laura, oparła się plecami o ścianę i zjechała na sam dół.
Jej szloch było słychać w całym pomieszczeniu.
Byłam przerażona, bo wiedziałam, że Laura płacze tylko gdy dzieje się coś strasznego.
Szybko zerwałam się z kanapy i podbiegłam do płaczącej dziewczyny.
Jej ręce drżały, a łzy spływały po całej twarzy i kończyły swój żywot, spadając na jej ciemne spodnie.
-Laura co się stało ?- zapytałam spokojnie, łapiąc ją za dłonie, aby nawiązać z nią jakiś kontakt.
Dziewczyna z rozmazanym makijażem podniosła głowę i spojrzała mi w oczy.
-On wrócił - powiedziała łamiącym się głosem i znów zaczęła płakać.
Spojrzałam przez chwilę na zaniepokojone twarze wszystkich i znów wróciłam do dziewczyny.
-Laura! Kto ? Kto wrócił ?- zaczęłam się jej pytać.
-Alan- spojrzała na mnie przekrwionymi od płaczu oczami.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz