poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział 4

*Oczami Julki*
Po chwili siedziałyśmy już w aucie.
Gdy znalazłyśmy się pod CH naszym pierwszym celem był sklep z sukienkami.
Każda poszła w swoją stronę.
Jako jedyna nie mogłam niczego znlazeźć.
Dziewczyny znalazły:



Ciągle szukałam i nic.
Przetrzepałam już chyba wszystkie wieszaki gdy nagle za moimi plecami usłyszałam głosy wszystkich dziewczyn.
-Julciuuu... Patrz co mamy...- mówiły razem.
Niechętnie się odwróciłam i w ich dłoniach ujrzałam piękną sukienkę.
*_____*
Była ona koloru jasno- różowego.
Cały jej materiał był pokryty śliczną koronką.
Posiadała ona również czarny pas z kokardą, który świetnie się komponował.


Pobiegłam z nią do przebieralni.
Zruciłam z siebie swoje ubrania i ostrożnie włożyłam ofiarowane od dziewczyn cudo.
Leżało idealnie.
Sukienka sięgała mi do połowy ud.
Myślałam, że śnię.
Nigdy nie wyglądałam w sukience tak pięknie jak teraz.
Uradowana wyszłam z przebieralni.
Dziewczyną gdy mnie zobaczyły opadły szczęki.
Właśnie na taki efekt liczyłam.
- No i jak ?- zapytałam.
-Ty się jeszcze pytasz ?! Musisz ją kupić. Ona jest stworzona dla ciebie- powiedziała Barbara.
-Ona ma rację- poparła ją reszta.
-Spoko to ja lecę do kasy, i lecimy do sklepu z obuwiem.
Podeszłam do miejsca, w którym prędko zapłaciłam miłej ekspedientce.
Wszystkie przeszłyśmy do sąsiadującego sklepu z obuwiem.
Zaczął się szał zakupów.

*Oczami Mariny *

Gdy weszłyśmy do sklepu byłam w siódmym niebie.
Nie wiem czy wiecie ale ja po prostu kocham buty.
Najbardziej te na obcasie.
Lecz nie pogardzę trampkami.
Musiałam dokupić buty, które będą pasowały do mojej nowej kreacji.
Po długim szukaniu znalazłam to czego szukałam.


Gdy znalazłam je zaczęłam szukać dziewczyn w tym wielkim sklepie.
Najpierw znalazłam Laurę i Barbarę.
Te również coś wybrały.
Razem szukałyśmy dalej.
Następna była Honey,Emma i Marcelina.
Zostały nam tylko siostry Kwiatkowskie.
Powolnym krokiem poruszałyśmy się w stronę końca sklepu, z nadzieją, że je tam znajdziemy.
Nie myliłyśmy się siedziały na sofie.
Z daleka można  było zauważyć, że Iza zrobiła się jakaś blada.
Wszystkie automatycznie przyśpieszyłyśmy kroku.
-Co się stało Bela ?- zapytała Emma gdy znajdowałyśmy się już w ich pobliżu.
-Nie dobrze mi i kręci mi się w głowie.
-Proponowałam jej żeby pojechała ze mną do domu ale nie chciała.Ciągle mówi, że nie chce mi niszczyć zakupów.
-Bo naprawdę nie chcę.
-To ja mam pomysł- powiedziałam po chwili -Barbara zadzwoni po taksówkę, która podwiezie Izę pod sam dom samą, skoro nie chce z nikim jechać ,spoko?- zapytałam.
-Świetny pomysł- zgodziła się Marcelina.
-Też jestem tego zdania- poparła poszkodowana.
-To ja już dzwonię- powiedziała Barbara i odeszła aby zadzwonić.
Po chwili wróciła i powiedziała, że taksówka podjedzie pod Centrum Handlowe za około piętnaście minut.
Przez ten czas wszystkie zapłaciłyśmy za obuwie i ruszyłyśmy odprowadzić Izke pod sklep.
Pojazd pojawił się szybciej niż było planowane , dlatego, Bela natychmiastowo ruszyła w jego kierunku, a my z powrotem do CH.
*Oczami Izy*
Powrót do domu trwał naprawdę krótko.
Może było tak dlatego, że w ogóle nie było korków, co w tym mieście jest bardzo dziwne i zaskakujące.
Po chwili już otwierałam frontowe drzwi naszej willi.
Jedyne o czym w tej chwili myślałam to wziąć gorącą kąpiel, a potem jakieś proszki na ból głowy.
W błyskawicznym tępię zdjęłam moje glany, czapkę krasnala i ramoneskę.
Powędrowałam do mojego pokoju, przez który przeszłam do Łazienki.
Odkręciłam kurek z gorącą wodą, która w ślimaczym tępię napełniała wannę.
Przez ten czas zdjęłam z siebie ubranie, a następnie bieliznę.
Gdy wanna była już pełna powolutku zanurzyłam się w cieplutkiej wodzie.
Pozwoliło mi to się na chwilę odprężyć.
Naprawdę mogłabym tak leżeć cały czas.
Gdy leżałam w wannie i nuciłam sobie Ariana Grande "Right there" ktoś zaczął pukać do drzwi.
Na samym początku myślałam, że to któraś z dziewczyn wróciła do domu, ale po chwili uświadomiłam sobie, że każda z nas ma swój komplet kluczy.
Osoba stojąca za drzwiami nie dawała z wygraną i coraz mocniej pukała lub dzwoniła do drzwi.
Miałam tylko jedno wyjście.
Musiałam wstać i iść otworzyć te cholerne drzwi.
Owinęłam ręcznikiem swoje nagie ciało.
To samo zrobiłam z dalej mokrymi włosami.
Z kapciami na nogach mozolnym krokiem ruszyłam do drzwi, które zostały przeze mnie otwarte.
Zobaczyłam w nich Louisa i Nialla.


Tak, dobrze czytacie.
Tego Louisa i Nialla z 1D, dla których nagrywałam chórki.
-Heeej-powiedział Niall po czym zrobił zdziwioną minę.
-Yyy... Hej- odpowiedziałam-co wy tu robicie?
-Chcieliśmy pogadać, ale to może nie tutaj bo raczej zmarzniesz- zaczął się śmiać 
-A no tak zapomniałam- zarumieniłam się na maxa- wejdźcie a ja się pójdę ogarnąć.
Ale wstyd.
Sławni na całym świecie Louis i Niall zobaczyli mnie półnagą.
Zaprowadziłam ich do salonu i włączyłam telewizję tym razem angielską.
-Jeśli chcielibyście coś jeść lub pić to tam jest kuchnia- wyciągnęłam rękę w stronę danego pomieszczenia.
Pędem pobiegłam na górę .

*Oczami Nialla*
Razem z Louisem siedzieliśmy na kanapie w salonie Izy, która poleciała się ogarnąć.
To było dziwne, że zobaczyliśmy ją w samym ręczniku.
Prawdopodobnie przerwaliśmy jej kąpiel.
Na jej ogromnej plaźmie oglądaliśmy MTV.
Jej dom był zniewalający.
Dziwiło mnie to, że ona sama mieszka w tak ogromnym domu.
-Louis okłamałeś mnie- powiedziałem z wyrzutem- powiedziałeś mi kiedyś, że to my mamy najbardziej wypasiony dom w Londynie.
- Skąd ja miałem wiedzieć.Nigdy jakoś nie przyglądałem się domom po tej stronie ulicy.
-Jedno mnie dziwi.
-Co?
-To, że taka drobna osoba mieszka w tak ogromnej willi.
-Skąd wiesz ,że mieszka sama ?
-A widzisz tu kogoś jeszcze?
Nie opowiedział, ponieważ na dół zeszła Iza.
Wyglądała ślicznie.

Nie dziwię się Harremu, że go zauroczyła.
-A więc o czym chcieliście pogadać ?- zapytała już naprzeciwko nas.
- Nie wiem czy wiesz ale Harry ma niedługo urodziny, i jakby to powiedzieć..... On cię po prostu bardzo lubi... i chcielibyśmy mu zrobić niespodziankę i cię zaprosić.Co ty na to ?- powiedział Louis.
-Czyli rozumiem, że przyszliście tu w sprawie zaproszenia na jego urodziny niespodzianką?
-Tak- powiedziałem.
-No spoko tylko kiedy i gdzie?
-Mogłabyś dać mi swój numer telefonu to bym ci wysłał adres SMSem- zaproponowałem.
-Dobra.
Podałem jej swój telefon, w którym ona wystukała dziewięć cyferek, po czym mi go oddała.
-To my będziemy lecieć- powiedział Lou- za pół godziny mamy byc w studio.
-To narka- powiedziała.
-Siemka.
Opuściliśmy jej dom.
-Szybko poszło- powiedział Lou.
Weszliśmy do auta.
-Nie sądzisz, że była dla nas bardzo miła?-zapytałem.
-Nom, a w dodatku jest bardzo ładna.
Dalej jechaliśmy już w ciszy.
_______________________________________________________________________________
Hejka kochani !!! <3
Kolejny rozdział !!!
Okropny ale jest XD
Proszę o komentarze ;*
Dla was to chwila, a dla mnie motywacja do pisania <3 
Iza xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz