piątek, 21 listopada 2014

Rozdział 5

*Oczami Izy*
Dzisiaj jest dzień urodzin Harrego.
Co noc mi się śnił.
W głębi duszy cieszyłam się, że w końcu go zobaczę.
Lecz nie mogłam tego okazać, ponieważ dziewczyny nic nie wiedziały i miało tak zostać.
Nakłamałam im, że idę do lekarza z nieustającym bólem głowy,  potem może wyjdę do jakiejś kawiarni lub na miasto, podczas gdy one będą nocować u Emmy i reszty.
Dzień wcześniej dostałam SMSa od Nialla z adresem, pod który zawiezie mnie taksówka.
Gdy dziewczyn już nie było w domu zaczęłam się przygotowywać.
Najpierw wzięłam porządny prysznic i umyłam włosy.
Gdy wyszłam z kabiny zajęłam się suszeniem włosów.
Później umyłam żeby i twarz.
Zabrałam się za makijaż.
Postawiłam na mocno podkreślone oko i rozpuszczone włosy.
Następnie musiałam się zmierzyć z czymś okropnym.
A mianowicie wybiorem ubrań.
Po godzinnych zmaganiach wybrałam takie coś:


Sukienka świetnie uwydatniała wszystkie moje kształty.
Niall napisał mi SMSa, że za jakieś piętnaście minut taksówka powinna stać pod moim domem.
Byłam nieco podekscytowana.
Gdy usłyszałam klakson w szybkim tępie udałam się na zewnątrz.
Weszłam do pojazdu i przywitałam się z miłym, starszym panem za kierownicą.
Zdziwiło mnie to, że gdy chciałam mu podać adres nawet na niego nie spojrzał tylko sam pojechał.
Dodatkowo dziwne było to że taksówka jechała tylko około dziesięć minut.
Gdy chciałam zapłacić mężczyzna powiedział, że wszystko już jest uregulowane.
To zdziwiło mnie podwójnie.
Gdy opuściłam pojazd zobaczyłam wille, z której okien można było zauważyć, że impreza już trwa.
Tak jak się umówiłam z Niallem napisałam mu SMS, że już dotarłam.
*Oczami Harrego*
Dzisiaj są moje urodziny i jak się okazało chłopaki zorganizowali imprezę niespodziankę.
Zaprosili wszystkich moich przyjaciół.
Na zewnątrz starałem się pokazywać, że cieszę się w 100%.
Lecz w środku wiedziałem, że brakuje mi tu jednej osoby, o której myślę już około 2 tygodnie i nie mogę przestać.
Była to Iza.
Mimo tego braku starałem się bawić jak tylko mogłem.
Co jakiś czas Lou mówił coś do mikrofonu ale mało zwracam na to uwagi.
Właśnie rozmawiałem z Edem gdy zauważyłem, że Niall wychodzi na zewnątrz.
Szczerze mówiąc wcale się tym przejąłem.
Po chwili usłyszałem jak Louis każe mi się obrócić.
Wykonałem tą czynność i zobaczyłem go znów z mikrofonem w ręku.
-Tak jak każdy z was wie Harry ma dzisiaj urodziny- powiedział Liam do drugiego mikrofonu.
-Dostałeś już od nas prezenty ale zostało jeszcze coś- powiedział tajemniczo Zayn.
Zacząłem się powoli obawiać.
Przy tych głupkach nie wiadomo co się wydarzy.
-Niall możesz już wejść- krzyknął Lou do mikrofonu.
W tym samym momenicie do salonu znów wszedł Niall ale tym razem z jakąś dziewczyną.
W pierwszej chwili jej nie rozpoznałem, lecz po chwili już wiedziałem, że to ta dziewczyna, która chodzi mi po głowie od dłuższego czasu.
Byłem mega szczęśliwy.
Od razu na twarzy pojawił mi się wielki banan.
Niall z Izą zaczęli powolnym krokiem podążać w moją stronę.
Nie mogłem się napatrzeć na nią.
Wyglądała ślicznie.
-Hej Harry patrz kogo do ciebie przyprowadziłem -powiedział Niall z wielkim uśmiechem.
-Cześć- powiedziała dziewczyna głosem, którego już 2 tygodnie nie słyszałem.
Teraz na nowo przeszły mnie te przyjemne dreszcze.
Byłem w niebie.
Znajdowałem się wśród swoich najlepszych przyjaciół, a przede mną stała dziewczyna, w której się zakochałem.
-Hej- wydukałem wciąż pod wrażeniem.
-Wszystkiego najlepszego - odpowiedziała i wręczyła mi małe pudełeczko.
W tym samym czasie blondyn nas opuścił.
-Co to ?- zapytałem.
-Prezent dla Ciebie, w końcu masz dziś urodziny.
-Nie trzeba.
-Proszę cię weź-nalegała.
W końcu jej uległem i wziąłem od niej paczuszkę.
Powoli otworzyłem ją a w środku zobaczyłem mega drogi zegarek, który kiedyś już widziałem.
-Ale to było bardzo drogie.
-Nie przejmuj się- uśmiechnęła się czym spowodowała stado motyli w moim brzuchu- w końcu nie codzienńie zapraszają mnie na imprezę takie osoby jak ty.
-Takie jak ja czyli jakie : sexowne, przystojne, urocze czy zajebiste ?- zapytałem z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Miałam na myśli co innego, ale to też może być- zaśmiała się.
-Może pójdziemy napić się czegoś z procentami ?- zapytałem.
-Spoko,ale nie zbyt mocne.
-Czego sobie panienka życzy.
Poprowadziłem ją do kuchni, w której stały wszystkie napoje.
Po chwili podawałem jej do dłoni najlepszego drinka tego wieczoru.
-Dziękuje-uśmiechnęła się urzekająco.
-Masz bardzo ładny uśmiech.
-Nie prawda- przeniosła wzrok na podłogę, abym nie zauważył jej uroczych rumieńców.
-I ślicznie się rumienisz.
Teraz tylko się uśmiechnęła.
Gdy skończyliśmy pić już chyba 3 napój z rzędu procenty zaczęły działać.
-Czy zatańczy pani ze mną- śmiesznie się pochyliłem do przodu i wyciągnąłem rękę  jej  kierunku.
-Z wielką przyjemnością- próbowała udawać poważną ale nie za bardzo jej to wychodziło i parsknęła śmiechem.
Trzymając się za ręce podążyliśmy w kierunku pełnego parkietu.
Akurat leciała końcówka piosenki "Turn up the spikers" którą bardzo lubię.
Świetnie się przy niej bawiliśmy.
Gdy dobiegła ona końca z głośników wydobyły się nuty wolnej piosenki.
Uśmiechnąłem się do dziewczyny, która po chwili przywarła do mnie ciałem i zawiesiła ręce na szyi.


Byłem z tego mega zadowolony.
- Nawet nie wiesz jak mi cię brakowało-szepnąłem jej do ucha.
Na szczęście muzyka była tak głośna, że Iza nic nie usłyszała.
Spędziliśmy tak cały wieczór.
Nie odstąpiłem jej nawet na krok.
To zdecydowanie były najlepsze urodziny w moim życiu.
Spędziłem je w świetnym towarzystwie.
_________________________________________________________________
PRZEPRASZAM !!!
Tak wiem jestem okropna :(
Rozdział bardzo krótki i w dodatku spóźniony ...
Ta szkoła mnie kiedyś wykończy....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz