*Oczami Nialla*
Dwie godziny temu skończyliśmy pracę w studio i byliśmy wolni.
W naszej lodówce świeciło pustkami.
Oczywiście przeze mnie...
Przez to właśnie ja musiałem iść do sklepu.
Z bluzą z kapturem wracałem ze spożywczaka.
Co chwile mijałem zakochane pary.
Trzymali się za ręce, dawali buziaki itp...
Nie mogłem na to wszystko patrzeć.
Zazdrościłem im...
W moim przypadku szukanie dziewczyny było naprawdę trudne, ponieważ musiałem szukać takiej , która pokocha Nialla Horana.
Normalnego chłopaka.
Natomiast mi zazwyczaj trafiały się nachalne fanki lub puste lalki, które leciały na moją kasę.
To mnie już dobija....
W oddali widziałem już nasz dom co mnie bardzo ucieszyło, ponieważ na dworze było zimno i padał śnieg.
A nam jak na złość zepsuło się auto.
Odrzuciłem wszystkie swoje myśli i wszedłem do domu.
Pierwsze co zobaczyłem to jak Lou goni Zayna, bo ten zabrał mu marchewkę.
Zacząłem się śmiać.
W pewnym momencie Malik potknął się o własne nogi i z warzywem w ręce wylądował na ziemi.
Louis za późno się zorientował co się stało i po chwili leżał na nim.
Śmiałem się jeszcze bardziej.
Było to tak głośne, że pozostała dwójka chłopaków od razu pojawiła się na parterze.
Gdy to ujrzeli wybuchnęli równie głośnym śmiechem jak moim.
- Złaź ze mnie grubasie ! - krzyczał ze śmiechem Zayn.
- I że to ja jestem tym grubasem ?- zapytał udawając oburzonego- w takim razie poleżę sobie tu dalej- zaśmiał się mu w twarz.
- Chłopaki pomóżcie! On mnie zgniecie !- wołał poszkodowany.
- Nie trzeba było mu zabierać marchewki - dodał przez śmiech Harry.
Razem z Liamem pomogłem zdjąć Louisa z Zayna.
Później każdy z nas zaczął robić co innego.
Ja jak zwykle ruszyłem w stronę kuchni coś zjeść.
Nie byłem jedyny Louis też zajadał się swoją marchewką, którą po dużych staraniach odzyskał.
Zayn poszedł do łazienki poprawić fryzurę bo twierdził, że Lou mu ją zniszczył.
Harry zrobił to co robi w kółko od 6 dni.
Poszedł do swojego pokoju.
Musimy ją dla niego znaleźć bo on tak długo nie pociągnie.
Nic prawie nie je.
Co dla mnie jest nie możliwe.
Liam natomiast zasiadł się na kanapie i zaczął coś tam oglądać.
Szczerze ???
Nie interesowało mnie to.
Jedyną rzeczą, która mnie teraz interesowała była nasza lodówka.
XD
* Oczami Marceliny *
Wstałam rano niewyspana.
Mimo to nie myślałam nawet o dalszym śnie.
Wzięłam szybką kąpiel.
Zrobiłam makijaż.
Uczesałam się.
Na samym końcu narzuciłam świeże ubrania.
Ubrałam się ciepło, ponieważ jest środek zimy.
Gdy zeszłam na dół od razu ruszyłam w kierunku salonu.
Z dwóch powodów.
Usłyszałam tam wszystkie dziewczyny jak się śmiały. i nie byłam głodna więc nie widziałam potrzeby pójścia do kuchni.
Gdy weszłam do salonu zaczęłam rozmowę.
- Hejooo! Z czego się chichracie ? Beze mnie wam nie wolno !- udawałam oburzoną.
- Śmiejemy się z piosenki The Wanted. Jest taka okropna, że aż śmieszna - powiedziała Iza.
Dołączyłam do nich i po chwili w całym salonie słyszałyśmy śmiech całej naszej piątki.
No tak zapomniałabym wam powiedzieć jak ubrane są moje psiapsióły.
A więc zacznę od Izy:
Jej siostra :
Wyglądały jak zawsze pięknie.
Siostry Kwiatkowskie ogółem są śliczne więc co się dziwić.
Ładnemu we wszystkim ładnie.
Honey miała zabójczą fryzurę i super Outfitt :
Nasza śliczna Bad Girl :
Jednego w Lurze nie rozumiem.
Jak ona może palić???
Przecież ona się truję.
Trudno nie będę jej rozkazywać .
To w końcu jej życie.
Gdy się opanowałyśmy nastała cisza.
Nagle usłyszałyśmy pukanie.
-Ja otworzę - powiedziałam.
Szybciutko podreptałam do przedpokoju.
Dźwięk pukania dalej rozlegał się w pomieszczeniu.
Otworzyłam frontowe drzwi.
W pewnym momencie przed moimi oczami stanęły trzy ładne dziewczyny.
Wyższa z nich wyglądała tak:
i była ubrana w:
Natomiast jedna z jej towarzyszek posiadała taką urodę :
i taki ubiór :
Natomiast trzecia, która wydawała mi się znajoma:
-Dzień dobry w czym mogę pomóc ?- zapytałam grzecznie.
-Hej! Mam na imię Marina- wyciągnęła dłoń wyższa nastolatka.
-A ja Emma- uśmiechnęła się druga.
-Barbara.
-Słyszałyśmy, że się niedawno wprowadziłyście i chciałyśmy was odwiedzić i poznać- dodała Marina.
Nagle mnie olśniło, że to są nasze sąsiadki.
- Ja nazywam się Marcelina- jednocześnie uścisnęłam ich dłonie- Wejdźcie poznajcie resztę dziewczyn- zaproponowałam.
Zgodziły się.
Odwiesiłam ich kurtki na wieszak i ruszyłyśmy z powrotem do salonu.
Gdy pokazałam się z trzema obcymi dziewczynami w salonie dziewczyny były trochę zszokowane.
- Dziewczyny poznajcie nasze nowe sąsiadki- powiedziałam- to jest Marina- przedstawiłam pierwszą- to Emma, a to Barbara
- Hej ! Jestem Iza- wstała z miejsca Bela.
-Marina.
-Emma.
-Barbara.
- Ja nazywam się Julka.
- Honorata miło mi.
- Ja to Laura- przywitały się wszystkie.
Razem teraz już w ósemkę opadłyśmy na kanapę.
Zaczęła się rozmowa.
*Oczami Izy*
Marina, Barbara i Emma są super.
Już się zaprzyjaźniłyśmy.
Po jutrze idziemy na zakupy.
Już się nie mogę doczekać.
Miałyśmy iść jutro ale razem z moimi BFF postanowiłyśmy, że zrobimy sobie próbę taneczną bo dawno tego nie robiłyśmy.
Lubimy sobie czasami tak od czasu do czasu po tańczyć dla przyjemności.
Gdy dziewczyny wróciły do domu była już 22.00 .
W szybkim tępię poszłam do swojego królestwa.
Byłam mega zmęczona.
Wręcz skonana.
Szybkim krokiem podeszłam do miejsca, w którym trzymałam bieliznę.
Wyjęłam świeżą i chwyciłam swoją piżamkę.
Pod prysznicem umyłam całe swoje ciało i włosy.
Gdy wyszłam zaczęłam szykować się do snu.
Gdy skończyłam do co zaczęłam udałam się do łóżka.
Momentalnie odpłynęłam do krainy Morfeusza.
Miałam dziwny sen.
*Sen*
Stałam na szczycie ogromnej góry.
Cały czas podziwiałam krajobraz z lotu ptaka.
Rozglądałam się dookoła.
Byłam sama.
W pewnym momencie moje nogi przestały się mnie słuchać.
Zaczęły iść do przodu.
Gdy byłam już na skraju moje serce zaczęło coraz mocniej bić.
Mimo to moje ciało dalej wykonywało daną czynność.
W pewnym momencie szczyt dobiegł końca a ja byłam skazana na najgorsze.
Zaczęłam spadać.
Dziwne było to, że nie byłam w stanie wydobyć z siebie najmniejszego krzyku.
Po prostu zaczęłam po cichu płakać.
Nagle się zatrzymałam i wylądowałam w męskich ramionach.
Nie wiedziałam do kogo należały, ponieważ nie byłam w stanie dostrzec twarzy chłopaka.
Na swoich policzkach poczułam gilgotanie wywołane lokami nastolatka.
Gdy to poczułam od razu wiedziałam kto trzyma mnie w objęciach.
Razem z moim bohaterem ponownie znaleźliśmy się na szczycie.
Harry przytulił mnie i da buziaka w policzek.
To było piękne.
Lecz gdy nagle się odwróciłam Hazzy już nie było.
*Koniec Snu *
Obudziłam się natychmiastowo.
Ręką macałam szafeczkę, na której po długim zmaganiu znalazłam mój telefon.
Po odblokowaniu sprawdziłam godzinę.
Była trzecia w nocy.
Moja głowa ponownie opadła na miękką poduszkę.
Po chwili znowu byłam w błogim stanie zwanym snem.
*Rano*
- Biiiibb.... Biiiiiiib.... Bibbb- po moim pokoju rozległ się dźwięk budzika.
Prędko wyłączyłam alarm i z przygotowanymi wcześniej ubraniami udałam się do łazienki.
Aby w pomieszczeniu nie było ponuro włączyłam sobie piosenkę.
Dawid Podsiadło - "No"
Uwielbiam ją.
W rytm muzyki zaczęłam wykonywać poranne.
Po trudnym rozczesywaniu włosów narzuciłam odzież.
Moja twarz wyglądała tak:
Byłam zadowolona ze swojego wyglądu.
Szybkim tępem udałam się do kuchni.
Byłam bardzo głodna.
Marzyłam o śniadaniu.
W pomieszczeniu, do którego zmierzałam ujrzałam Laurę.
-Heloł-powiedziałam i dałam jej całusa w policzek.
-Siemanko- odpowiedziała uśmiechnięta.
-Wybierasz się gdzieś ?
-Nom, idę do sklepu po coś do jedzenia.Chcesz coś ?
-Kup mi czekoladę. Proszeee...
-Spoko, nie ma problemu-zaczęła ubierać buty.
-Orzechową !- krzyknęłam gdy Lauruś był pod drzwiami.
-Pamiętam!!!- opowiedziała.
Jedyne co później słyszałam to trzask drzwi.
Zaczęłam przygotowywać moje śniadanie.
W efekcie uzyskałam coś takiego :
Pochłonęłam to bardzo szybko.
Wstawiłam naczynia do zmywarki.
Po paru minutach siedziałam na kanapie i oglądałam polską telewizję.
Dobrze przeczytaliście.
Polską telewizję w Londynie.
Sprowadziłyśmy ją sobie z naszego kraju, ponieważ tutejsze programy nas nudziły.
Więc wychodzi na to, że mamy dwa odbiorniki.
Przeleciałam po wszystkich kanałach, aż znalazłam to czego szukałam.
Mianowicie była to ESKA.
Akurat leciała bardzo fajna piosenka Kasi Popowskiej "Przyjdzie taki dzień"
Zaczęłam ją sobie cichutko nucić.
Po jakiś 15 minutach wróciła nasza BadGirl z pełnymi siatkami.
-Pomóc Ci ?- zawołałam głośno aby usłyszała mnie, aż w kuchni.
-Jakbyś mogła- odpowiedziała.
W szybkim tępię podreptałam do pomieszczenia, które było nie wielkie.
Rozłożyłyśmy wszystko do szafek i we dwie wróciłyśmy do miejsca, w którym się wcześniej znajdowałam.
Piosenka zmieniła się na "Zawsze do celu".
Razem z Laurą zaczęłyśmy głupio tańczyć i śpiewać.
Śmiałyśmy się przy tym jak opętane.
W pewnym momencie przypomniało mi się, że miałyśmy robić dzisiaj próbę.
Uświadomiłam o tym przyjaciółkę.
Postanowiłyśmy obudzić prędko dziewczyny, aby mieć więcej czasu na taniec.
Naszym pierwszym celem była Honey.
Weszłyśmy do średniej wielkości, czystego pomieszczenia .
Ku naszemu zaskoczeniu dziewczyny nie było w łóżku.
Udałyśmy się do jej łazienki, w której Honorata robiła makijaż.
-Siemka!- krzyknęłyśmy .
-Hejo panny.
-Miałyśmy zamiar cię obudzić ale nam nie wyszło- Laura.
-Haha a ja już jestem gotowa i zniszczyłam wam plan!-zaśmiała się.
Wyglądała tak
-Dobra to my lecimy dalej.
Naszym korytarzem przemieściłyśmy się do pokoju mojej siostry.
Julka jeszcze spała.
Wpadłyśmy na fajny pomysł.
Laura z jej łazienki przyniosła kubek z wodą.
Planowałyśmy wylać to śpiącej królewnie na twarz.
Z dłoni Laury wyrwałam kubek i powoli zaczęłam go przechylać nad twarzą dziewczyny.
Woda opuściła kubek.
Smerfeta natychmiatowo się przebudziła.
- Co wy robicie !?- krzyknęła zaskoczona.
-Nie wiem czy pamiętasz ale z samego rana miałyśmy zaczynać próby- przypomniałam jej.
-Spoko rozumiem ale czy nie można tego było zrobić w inny sposób ?
-No można było ale my wolałyśmy tak- powiedziała Laura ze śmiechem.
-Dobra ja się szykuje a wy mi stąd wydźcie.
-Czekamy na korytarzu, pomożesz nam obudzić Celiśke.
-Spoko.
Opuściłyśmy pomieszczenie.
Po jakiś 10 minutach nastolatka dołączyła do nas.
Gdy znalazłyśmy się pod pokojem Marceliny cichutko wsunęłyśmy się do sypialni.
Dziewczyna dalej smacznie sobie spała.
Postanowiłyśmy wykorzystać ten sam sposób, którego użyłyśmy wcześniej.
Tym razem ja poszłam po kubeczek.
Po krótkim czasie woda dzięki Laurze znalazła się na twarzy śpiocha.
-Co wy robicie?- zapytała ze śmiechem.
Taka właśnie jest nasza przyjaciółka.
Potrafi się śmiać nawet w takich sytuacjach.
-Przyszłyśmy się obudzić- powiedziałyśmy równo.
-Dobra poczekajcie tu ja za chwile tu wrócę.
Wyjęła coś z szafy i ruszyła się orzeźwić za pomocą prysznica.
Po około 20 minutach była z powrotem.
-Dobra to czas zacząć tą próbę.
Już w piątkę przekroczyłyśmy progi pomieszczenia w piwnicy, o które bardzo prosiłyśmy naszych rodziców.
Była to niewielka sala taneczna.
Dla nas w sam raz.
Na początku była rozgrzewka.
Rozciąganie i tego typu rzeczy.
Dopiero po jakiś piętnastu minutach zaczęłyśmy ćwiczyć na poważnie.
Po prawie 5 godzinach pracy stworzyłyśmy nowy układ.
Co prawda podczas pracy nie obyło się bez wygłupów.
(wyobraźcie sobie, że zamiast tamtych dziewczyn tańczą główne bohaterki opowiadania)
Taki był nasz efekt pracy.
Byłyśmy bardzo zadowolone.
*Oczami Zayn'a *
Za 4 dni urodziny Harrego.
Dzisiaj nasza czwórka w składzie ja,Louis,Liam i Niall jedziemy do detektywa, który zajmował się poszukiwaniem Izy.
Powiedział, że to coś ważnego.
Mam nadzieję, że ją znalazł.
Właśnie ubieraliśmy się w przed pokoju.
Gdy skończyliśmy daną czynność pokonaliśmy drzwi frontowe naszej willi i udaliśmy się w stronę auta.
Droga nie była zbyt długa, ponieważ detektyw miał biuro w centrum Londynu,czyli 30 minut drogi od naszego domu.
Pod budynkiem szybko opuściliśmy pojazd i ruszyliśmy w stronę ogromnego gmachu.
Znaleźliśmy się w ciepłym pomieszczeniu, w którym za ladą siedział chłopak po dwudziestce.
-Dzień dobry. Czy może nam powiedzieć gdzie znajduje się biuro detektywa Jamesa Smitha ?- zapytał Liam.
-Proszę poczekać chwilkę- odpowiedział uprzejmie i zaczął czegoś szukając czegoś w komputeraze-niech panowei wjadą windą na 7 piętro i korytarzem do pomieszczenia 675.
-Dziękujemy.
Zrobiliśmy tak jak na kazał i po chwili szliśmy niekończącym się korytarzem.
Gdy trafiliśmy pod wyznaczone drzwi zapukaliśmy i od razu weszliśmy do środka.
-Dzień dobry- powiedział każdy z nas.
-Witam panowie- odpowiedział uśmiechnięty.
-A więc jaką ważną wiadomość ma pan dla nas?- zapytał Niall.
-Powiem wprost znaleźliśmy ją i zrobiliśmy parę zdjęć- odpowiedział.
-To świetnie!
James podszedł do biurka,z którego wyjął kopertę i położył na stoliku przed nami.
-Co to ?- spytał Louis.
-Wszystkie dane i jej zdjęcia.
Chwyciłem kopertę po czym ją rozedarłęm.
Ujrzałem w niej małą karteczkę.
Była tam nazwa ulicy.
Gdy ją przeczytałem uświadomiłem sobie, że Iza mieszka na tej samej ulicy co my.
To dziwne, że jej nie zauważyliśmy.
Mniejsza z tym zacząłem wyjmować dalej.
Następne były jej dane.
Kolejne były zdjęcia.
-Jeszcze raz dziękujemy- powiedziałem tym razem ja.
-Nie ma za co to w końcu moja praca.
Podaliśmy sobie ręce i wróciliśmy do domu.
Podczas jazdy Louis powiedział, że jutro pojedzie z Niallem do Izy i ją zaprosi.
Wieczorem o 18 mieliśmy spotkania z fanami.
Była już 16.30.
Zaczęliśmy się szykować.
*Oczami Honey*
Byłą godzina 10.00 a my wszystkie już na nogach.
To właśnie dzisiaj miałyśmy iść na zakupy.
Marina wyglądała ślicznie.
Jej ciemne oczy i włosy ślicznie się komponowały.
Do tego makijaż dodawał drapieżności.
Jej ubrania idealnie komponowały się z urodą.
Barbara miała zupełnie inny typ wyglądu.
Jej ciemne włosy nie były podobne do jasnych oczu mimo to bardzo pasowały.
Lekki makijaż tylko dodawał uroku.
Jej styl był super.
Ale co się dziwić miała wprawę.
W końcu to ta słynna modelka Barbara Palvin.
Emma miała kocie oczy i kasztanowe włosy, które falami opadały na jej ramiona.
Ubierała się ona na luzie.
Radko się stroiła.
Julka wyglądała prosto ale pięknie.
Jej diamentowo-błękitne oczy świetnie komponowały się z jej jasnymi włosami.
Potrafiła dobierać odzież, która podkreśli jej kobiece kształty i to co ma najpiękniejsze.
Moja kochana Bela robiła świetny makijaż i fryzury.
Zawsze wszystko w swoim wyglądzie miała dopracowane.
Wszystko świetnie na niej leżało.
Nie miała problemu z dobiorem ubrań.
Laura była naszą Bad Girl, która posiadała bardzo oryginalną urodę .
Ubierała się w ciemne kolory, od kąt zerwała z Alanem nie rozstaje się z nimi.
Marcelina uwielbia pomarańzową szminkę, dlatego też musiała ja dodać do dzisiejszego makijażu .
Uwielbiała również kolorowe rurki, bez których dzisiaj się nie obyło.
Ja natomiast według mnie mam przeciętną urodę.
Jak zwykle wyglądałam zwyczajnie.
Ubierałam się również skromnie.
Nie chciałam wyglądać jak te puste lale na ulicy.
__________________________________________________________________________
Dam dam dam.... XD
Trzeci rozdział. ;*Beznadziejny ale jest.
Proszę o komentarz. <3
Możecie też podsyłać mi w kom linki do swoich opowiadań <3
Z chęcią przeczytam :)
Iza ;)))






































.jpg)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz