wtorek, 9 grudnia 2014

Rozdział 9

Gdy dzieliły już nas milimetry ja wykonałam ruch i złączyłam nasze wargi w namiętnym pocałunku.

*Oczami Harrego*

 Miękkie usta dziewczyny dotknęły moich.
Byłem w niebie !
Iza całowała świetnie.
Nasze języki toczyły ze sobą zaciętą walkę.
Cały czas miałem motylki w brzuchu.
Marzyłem o tym aby ta chwila trwała wiecznie.
Niestety to nie było mi dane, ponieważ zaczęło brakować nam tlenu.
Musieliśmy się od siebie 'oderwać'.
Gdy tylko to zrobiliśmy na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech, który odwzajemniła dziewczyna.
Ze złączonymi dłońmi dalej podążaliśmy w głąb parku.
Gdy zaczęło się ściemniać postanowiliśmy już wracać do auta.
Pokonaliśmy przebytą już drogą, i znaleźliśmy się przy wejściu.
Nagle, gdzieś w oddali rozbłysło światło fleszy.
Od razu zrozumiałem o co chodzi.
Paparazzi....
Oni są wszędzie.
Nie da się spokojnie wyjść z domu, bo po godzinie twoje zdjęcia pojawią się wszędzie.
Bez namysłu pociągnąłem dziewczynę za rękę i zacząłem biec w kierunku oddalonej o 20 metrów limuzyny.
Gdy znaleźliśmy się bardzo blisko otworzyłem dziewczynie drzwi i już nas tam nie było.
Ufff....
Mam nadzieję, że nie zrobili wiele zdjęć, a szczególnie w tedy gdy się całowaliśmy.
Iza nie miałaby spokoju.
Bardzo chce tego uniknąć.
Nie chcę, żeby miała przeze mnie jakieś problemy.
Podczas jazdy w limuzynie panowała cisza.
Byłem nieco skrępowany.
Gdy dojechaliśmy pod dom dziewczyny skierowałem swój wzrok na jej twarz.
Jej piękne oczy były zamknięte, a klatka piersiowa powoli opadała i się podnosiła.
Od razu na moją twarz wkradł się uśmiech.

Otworzyłem drzwi i z dziewczyną na rękach powoli podążyłem do drzwi.
Ostrożnie stawiałem nogi, aby się nie potknąć.
Gdy stałem już pod dość dużymi drzwiami zadzwoniłem dzwonkiem.
Chwilę musiałem poczekać.
W tym czasie Iza poruszyła się i swoimi rękami oplotła moją szyję.
Byłem w siódmym niebie.
Podejrzenia chłopaków chyba się jednak sprawdziły.
Ja ten sławny Harry Styles, słynny podrywacz zacząłem czuć coś poważnego do dziewczyny.
Nie do byle jakiej dziewczyny.
Była to dziewczyna moich marzeń.
Od samego początku wiedziałem, że muszę ją lepiej poznać.
Udało mi się.
*Narracja trzecioosobowa*
Chłopak stał przed drzwiami do ogromnej willi.
Na rękach trzymał śpiącą dziewczynę, do której co chwilę się uśmiechał.
W tamtej chwili nie zdawał sobie jeszcze sprawy z tego, że to właśnie przy niej będzie się budził i zasypiał codziennie.
Że to właśnie ona, będzie tą jedyną.
Nie był świadomy tego, że w tej chwili w swoich rękach trzyma całe swoje szczęście.
Cieszył się chwilą.

*Oczami Honey*
Była już późna godzina.
Razem z dziewczynami oglądałyśmy telewizję.
Co jakiś czas któraś z nas komentowała film.
Czasami wybuchałyśmy śmiechem, a raz ignorowałyśmy słowa.
Nagle do naszych uszu dobiegł dźwięk wyczekiwanego dzwonka do drzwi.
Byłyśmy pewne, że to Iza.
Pierwsza wstałam na równe nogi, i ruszyłam do drzwi.
Po pokonaniu korytarza szybko otworzyłam drzwi.
To co tam zobaczyłam bardzo mnie zdziwiło, a zarazem wydało się słodkie.
Harry trzymał moją przyjaciółkę w ramionach.
Spoglądał na nią czule.
Było widać, że coś do niej czuje.
Chciałabym , aby Iza z nim była.
Mam wrażenie, że byliby świetną parą.
To niesamowite, że jeden casting, jedno spotkanie w studiu, jedna piosenka i jedna propzycja mogą uczynić tak wiele.
Co prawda na razie nie są razem, ale jestem pewna, że będzie pomiędzy nimi coś więcej niż tylko przyjaźń.
-Hej. Pomóc Ci ? - powiedziałam.
-Cześć! Jeśli możesz.- uśmiechnął się lekko.
Otworzyłam chłopakowi szerzej drzwi do willi i zrobiłam miejsce do przejścia.
Harry szedł za mną.
Naszym celem był salon, przez który musieliśmy przejść, aby dostać się do schodów na piętro.
Gdy dziewczyny tylko nas ujrzały zrobiły wielkie oczy.
Uśmiechnęłam się tylko do nich i pokierowałam Harrego jak ma dojść do pokoju Izy, po czym usiadłam na moim wcześniejszym miejscu.


*Oczami Harrego*
Szedłem korytarzem, z dziewczyną na rękach.
Gdy znaleźliśmy się pod drzwiami delikatnie, i z małymi trudnościami je otworzyłem.
Wszedłem w głąb pokoju, w którym kiedyś już byłem.
Kierowałem się w stronę łóżka.
Dziewczyna co chwilę mruczała coś pod nosem, co wydało mi się bardzo słodkie.
Zacząłem delikatnie odkładać ją na łóżko, gdy ta coraz mocniej mnie do siebie przytuliła.
Przez sen przyciągnęła mnie do siebie, i już po chwili leżałem obok dziewczyny .
Na początku nie wiedziałem co zrobić i jak się zachować.
Leżałem koło niej i gładziłem jej włosy.
Przyglądałem się jej twarzy.
Była idealna.
Idealna pod każdym kątem.
Nie mogłem odedrzeć od niej wzroku.
Pragnąłem aby ten moment trwał wiecznie.
Niestety moje prośby nie zostały wysłuchane.
Iza zaczęła coś mruczeć pod nosem.
Mimo to nie przestawałem się jej przyglądać.
Nagle dziewczyna przestała mnie obejmować i odwróciła się do mnie plecami.
Powoli podniosłem się z łóżka, i pocałowałem dziewczynę w czoło.
Cichutko opuściłem pokój.
Gdy znalazłem się na parterze troszkę nieśmiało pożegnałem się z dziewczynami i już mnie tam nie było.
Na zewnątrz byłem opanowany, lecz w środku miałem ochotę krzyczeć ze szczęścia.
Po tym spotkaniu byłem już pewny, że się w niej zakochałem.
Wsiadłem w samochód i ruszyłem do naszej willi.
Z powodu późnej godziny sądziłem, że chłopaki będą już spać.
Widocznie się pomyliłem.
Gdy wjeżdżałem na podjazd, zauważyłem światło w salonie i w kuchni.
Oni są niemożliwi (XD) .
Czekali na mnie do 23 , żeby tylko dowiedzieć się jak było na randce.
Z innej strony cieszyłem się, że mam takich przyjaciół.

___________________________________________________________________________

Hejjoooo !!!
A więc rozdział do D*py.
Już myślałam, że się nie wyrobię.
Za błędy przepraszam :)
Iza xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz